Mam urlop. Taki prawdziwy. Przez duże U. Pandemia lekko odpuściła. Ja przyjęłam szczepionkę. Po wielu obawach, przemyśleniach i rozmowie z lekarką - odważyłam się. Społeczeństwo podzielone i nie pomaga mi to trochę. Mam obawy. A jednocześnie odkąd się zaszczepiłam jestem inna... Bardziej wyluzowana. Wyjazdy w końcu cieszą. A tych od tygodnia mam w bród!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lato. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lato. Pokaż wszystkie posty
sobota, 10 lipca 2021
sobota, 23 czerwca 2018
Wspomnieniowo cz1 : Dzień dobry w maju... a raczej przy końcu czerwca! ;)
Łelkom ewrybady!
Żyjecie państwo?Bo ja owszem, choć blog znów trochę przymarł.
Słowo daje miałam napisać w maju, który był całkiem sympatyczny, a nagle zrobił się czerwiec... Który zaczął się cudownie, potem trochę przymulił.
ALE DZIŚ NIE O TYM.
Zaległości są, to najlepiej pokazać co u mnie było za pomocą obrazków.
A dokładnie zdjęć.
Co to sobie ich w moim przekonaniu napstrykałam "że hoho".
A koniec końców okazało się, że całkiem ich mało...
A co się działo jak mnie nie było?
Sama muszę to ułożyć w głowie.
I rozbić na części ( Co oznacza tyle, że kolejna porcja zdjęć już 30 czerwca 2030 roku, hehe! Turbośmieszek ze mnie, prawda?) by o niczym nie zapomnieć.
No to LU!
poniedziałek, 23 maja 2016
"Cudze chwalicie, swego nie znacie..."-Wieliczka 2016
Wczorajsza niedziela spędzona była tak jak lubię-Aktywnie i na świeżym powietrzu, z rodziną.
Wybrałam się w miejsce (jak do wczoraj sądziłam) bardzo dobrze mi znanego...
Wybrałam się w miejsce (jak do wczoraj sądziłam) bardzo dobrze mi znanego...
sobota, 15 sierpnia 2015
A co tam słychać u Noela?
Ni depresyjny, ni nerwowy.
Ale na pewno z niespodziankami.
I pełen zwrotów akcji... A zaczęło się miło.
Pobytem tam gdzie słońce na suficie, książki na półce i kawa w różanej filiżance.
Tam obyło się bez szczególnych perypetii.
Potem? Potem już istny rollercoaster.
W jednej chwili telefony ważące na losach mojej przyszłości, w drugiej
siostrzenica po raz dziesiąty dmucha dwie świeczki na urodzinowym torcie (z tą samą
radością w błękitnych patrzałkach). Raz walczę o życie, chwilę potem
wypoczywam. Pytacie, jakim kurde sposobem?
piątek, 7 sierpnia 2015
Upały, wizyty, niemoc - Miszmasz letni.
Wczoraj podczas wizyty u B. ta opierniczyła mnie że mało się tu odzywam. No cóż. Najwidoczniej lata, gdy potrafiłam trzepnąć dziesięć notek miesięcznie bezpowrotnie minęły. :( Aczkolwiek cieszę się, że ma mnie kto opieprzać :D
Labels:
codziennik,
Dzieci,
Ja,
kot,
lato,
narzekajka,
optymistycznie,
poważnie,
przyjaciele,
Tygrys,
upał,
wakacje,
zabawa,
zmagania z przeciwnościami
wtorek, 7 lipca 2015
środa, 1 lipca 2015
Bye bye czerwiec! Nie będę tęsknić! Miesiąc w obiektywie-króciutko.
Dziękuje.
Za wszystko.
Jest nieporównywalnie lepiej niż wczoraj rano.
Kolejny raz mogłam na Was liczyć.
Jak to mówią-przyjaciół poznaje się w biedzie.
I widać komu zależy, by napisać choć króciutko.
I ja nie mówię tu tylko o tej konkretnej sprawie.
Umiem odróżnić brak czasu od olewajstwa.
Ale na resztę nie mam zamiaru marnować czasu.
czwartek, 14 maja 2015
A tytuł sobie wymyślcie sami...
Aż tu raptem...
Maj. Miesiąc, który nigdy nie jest nudny. Trzy lata temu o tej porze na
przykład histeryzowałam, że na bank obleje ustny polski, bo się zatnę tudzież
dadzą takie pytanie, że będę z miejsca spalona.
Że o angielskim nie wspomnę, bo przecież w językach orłem nie jestem, w końcu
jak żyje na świecie lat dwadzieścia jeden tak jeszcze nigdy nie spotkałam
leniwego orła.
czwartek, 12 marca 2015
Na wózeczku siedzi leń...
Agatka mi powiedziała że kurzem tu mi blog zarasta.
Labels:
Adrian,
biblioteka,
chorobowo,
codziennik,
deszcz,
Dzieci,
Igor,
Ja,
książki,
lato,
Milena,
narzekajka,
przesilenie wiosenne,
zmagania z przeciwnościami,
żarty
środa, 30 lipca 2014
Weź Noel, ogarnij się.
Lista spraw do zrobienia piętrzy się niebezpiecznie. Odłogiem stoi blog, odłogiem stoją kartki, hiszpański.
Nie chce się nic. Bynajmniej nie z powodu złego humoru. Humor jest ok. Tylko ten Niechciej jakoś się rozpanoszył.
czwartek, 17 lipca 2014
Chcieli ciepło? Macie ukrop. /Noelowy sposób na upał
Uwaga!
Podaje przepis na herbatę-cud. Chłodzi w mig! A jeszcze jaka pyszna!
![]() |
| http://pl.freepik.com |
Herbata cud
Składniki:
- Ulubiona herbata.
- Cukier (jeśli słodzicie) ilość wedle uznania
- Woda w czajniku
- ŚWIEŻA MIĘTA W LIŚCIACH
- Ukochany kubek
Herbatę zalewamy wrzątkiem, słodzimy (jeśli słodzimy). Dodajemy liść mięty. Koniecznie świeży. Najlepiej z ogródka. I nie umyty uprzednio. (Niechaj szlag trafi wszystkie przepisy BHP i inne uje muje). Wypijamy GORĄCE. Tak, dobrze państwo słyszeli! Pijemy gorące! W gorący czas gorąca herbata to wybawienie, bo reguluje temperature ciała.
Koniec przepisu! Smacznego!
Mnie herbata orzeźwiła jak zawsze-niezawodna. A przepis odkryłam przypadkowo z kumpelą-jakiś rok temu. Nie pomagało nic. Gorąca herbata okazała się wybawieniem!
A poza upałem wszystko u mnie dobrze. Co prawda straciłam zapał do... no do wszystkiego. A już na pewno do kartek (ale blok kupiłam... :P ) Ale przynajmniej humor dopisuje.
Jednym z powodów przestoju był przyjazd Milusi.
Milusia już wcale nie jest taką małą Milusią! Jedenaście miesięcy, zęby, których już policzyć nie potrafię, blond loki, dwa niebieskie oczka-jak guziczki.
Pełza, śpiewa, gada, tańczy...ROZRABIA.
Cudowna, cudowna, cudowna i jeszcze raz-cudowna! < 3
Jak zresztą cała trójka.
Dziś pojechała już do domku, ale obiecały że niedługo znów przyjadą...
...Jak będę grzeczna czy coś?
Ale sami powiedzcie, czy ja w ogóle bywam niegrzeczna? Chodzący ideał... :P
A na dowód że nie każdemu upał doskwiera:
Ciotka Kaśka: Igor, otwórz drzwi, bo duszno.
Igor: Ale ja lubię dusno...
I pomyśleć, że już od soboty nie zobaczę tej mojej cholery aż tydzień...
Auuuuuu!
środa, 2 lipca 2014
Trzysta sześćdziesiąt sześć dni temu...
No doobra. Miałam zaplanowany w głowie ten post już długo. No i miał się pojawić wczoraj. Ale jak to u mnie bywa znana jestem z roztrzepania i... od jutra dzień zaczynam od sprawdzania daty w kalendarzu. ;)
niedziela, 22 czerwca 2014
Jestem, jestem. A przynajmniej próbuje.
Dopadło mnie to czego tak nie lubię: Niechciej i brak weny. Weny twórczej.
wtorek, 10 czerwca 2014
W górę i w dół.
Znów się uczę żyć tak jak dawniej.
Ze zgrozą zauważyłam, że od pewnego czasu zaszły we mnie jakieś zmiany, niekoniecznie pozytywne.
poniedziałek, 26 maja 2014
Fajna to była niedziela.
Dnia wczorajszego siostra (czyt. Mama Mileny. Niech Będzie więc MM.
Kasiu, podoba się pseudonim artystyczny? :PP) zarządziła wypad do miejscowej galerii.
piątek, 23 maja 2014
"Ale to już było... i nie wróci więcej."
Na wstępie dziękuje WSZYSTKIM, którzy po poprzednim wpisie byli dla mnie tak wielkim wsparciem.
Jest lepiej.
Zdecydowanie.
niedziela, 26 stycznia 2014
Zostałam zdradzona przez własny telefon!!
Napisałam notke se.
Nie?!
No!
Napisałam! Może bez sensu, ale była!
I co?
Link się na fejsa nie dodał.
Zdjęcie się nie dodało.
Tagi się nie dodały...
A wszystko dlatego, że pisałam przez komórkę!
Więcej nie napiszę! Taki foch!
Labels:
blogowanie,
codziennik,
Dzieci,
Ja,
karteczkowanie,
lato,
marzenia,
Milena,
optymistycznie,
przyjaciele,
przyszłość,
rodzina,
wakacje,
Zimowo,
żarty
czwartek, 16 stycznia 2014
niedziela, 19 czerwca 2011
Brak koncepcji na tytuł
Panie i Panowie! Dzieci i Ryby!
W środę skończę swój jeden z najtrudniejszy chyba w historii rok szkolny.
A tym samym zaczynam swoje… ostatnie w życiu wakacje.
Mam je zamiar wykorzystać do maksimum.
Czeka mnie wesele siostry , badania lekarskie, powtórka do matury, nauka hiszpańskiego, bawienie dzieci…
Czeka mnie nadrabianie zaległości filmowych, książkowych, blogowych.
Czekają mnie spotkania z przyjaciółmi, spacery do dziesiątej wieczorem,
obowiązkowa konsupcja słonecznika,
czerwona opalenizna
( No dobra, to już zaliczyć zdążyłam).
Te wakacje będą udane- na pewno.
A jeżeli w ciągu tych dwóch miesięcy będę narzekać na nudę, czy depresje to bardzo was proszę, kopnijcie mnie w zadek i odeślijcie do tej notki.
La Vida Es Bella!
Subskrybuj:
Posty (Atom)

