sobota, 15 sierpnia 2015

A co tam słychać u Noela?

   
      Miniony tydzień był... Dziwny. 
   Ni depresyjny, ni nerwowy. Ale na pewno z niespodziankami. 
I pełen zwrotów akcji... A zaczęło się miło. 
Pobytem tam gdzie słońce na suficie, książki na półce i kawa w różanej filiżance. Tam obyło się bez szczególnych perypetii. 
Potem? Potem już istny rollercoaster. W jednej chwili telefony ważące na losach mojej przyszłości, w drugiej siostrzenica po raz dziesiąty dmucha dwie świeczki na urodzinowym torcie (z tą samą radością w błękitnych patrzałkach). Raz walczę o życie, chwilę potem wypoczywam. Pytacie, jakim kurde sposobem?

piątek, 7 sierpnia 2015

Upały, wizyty, niemoc - Miszmasz letni.

Wczoraj podczas wizyty u B. ta opierniczyła mnie że mało się tu odzywam. No cóż. Najwidoczniej lata, gdy potrafiłam trzepnąć dziesięć notek miesięcznie bezpowrotnie minęły. :( Aczkolwiek cieszę się, że ma mnie kto opieprzać :D