Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tygrys. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tygrys. Pokaż wszystkie posty

środa, 21 grudnia 2016

Przedświątecznie

O Matko! Wcale mnie tak długo tu nie było (Jak wiecie, potrafię dłużej :P) a teraz wchodzę i widzę, że blogspot całkowicie pozmieniał wygląd strony o.O. Więc zanim zakumałam, co jest czym i gdzie, (A musicie widzieć moi drodzy że jestem dopiero przed kawą...) to mi trochę minęło.

poniedziałek, 6 czerwca 2016

Maj w obiektywie 2016

Ten miesiąc, mimo iż dłużył się jakoś będzie przedstawiony tu krótko. Aparat w mym telefonie tak mnie irytuje, że używam go coraz mniej. Ale już niedługo, już za moment... Ach!

wtorek, 3 listopada 2015

Pechowo.

Zaczęło się niewinnie.
Od ekspresu w bibliotece. Ów ekspres robi najwspanialszą kawę pod słońcem.
I blisko dwa razy na miesiąc zapowietrza się (Chyba ze śmiechu na mój widok.) i nie chce tej kawy dać.
Potem, gdy sytuacja została opanowana, a kawa wypita nastąpiła cała seria zdarzeń...
Myliłam się mówiąc i pisząc do kogoś, mieszając fakty, wymyślając słowa, które nie istnieją poprzez przejęzyczenie.
Przyryłam wózkiem w komodę...
Ugryzłam bułkę z papierem.
Na sam koniec zostawiłam w bibliotece ładowarkę do mojego ciulofona.
Trzeci raz.
RO-ZU-MIE-CIE?!
TRZE-CI!
TRZECI KURDE Z RZĘDU!

To nic, że miałam ją przed sobą i że jeszcze pisałam do Oli, że napewno nie zapomnę.
Koniec końców na sygnał, że kierowca już czeka rzuciłam wsio i pojechałam.
Bez ładowarki.
Wkurzona dojechałam, a że nikogo nie było to nie mogłam sobie poradzić z kluczem (nie pytajcie...).
No to posiedziałam pod domem z godzinkę. Szczęście, że pogoda dziś prze piękna i że jest cieplutko.
Na to wszystko dołączył do mnie mój kot. Wskoczył na mnie i zaczął ugniatać moje ciało.
Na mądrych stronach przeczytałam, że ów zachowanie kota świadczy o jego sympatii do właściciela i poczuciu bezpieczeństwa. I to owszem słodkie i kochane...
...Gdyby nie fakt, że ugniatanku towarzyszą dość ciężkie gabaryty mego kota i ostre pazury.

Gdy już przekonałam kota, że taka forma pieszczot mi nie pasi, a jak sie nie uspokoi to go wyślę do jakiegoś kociego hotelu w Azerbejdżanie i odbiorę za rok, w końcu się uspokoił.
No to wyczillowałam...

Po chwili spojrzałam na kocie. Z niezwykłym zainteresowaniem przyglądał się w kierunku mojego ramienia....
Pełna obaw spojrzałam i ujrzałam na swoim polarze pajączka.
PAJĄCZKA?!
WREDNE BYDLE! OBLEŚNEGO STAWONOGA!!
No to sobie wrzasnęłam krótko, zrywając się jak oparzona i zrzucając pajączka a wraz z nim kota.
-MIAU!-Krzyczy na mnie obrażony kot, po czym odwraca się do mnie zadkiem i siedzi tak obrażony przez dwadzieścia minut.
A gdy już mu przeszło powrócił w moje ramiona. A zabawa z ugniatankiem zaczęła się po raz kolejny...

Obecnie jestem w domku.
Zaplanowaną miałam kartkę i naukę z matematyki. Jednakże po tych przeżyciach boję się szczerze czy z kartki nie wyjdzie mi album (Hehe, żart, nie umiem.) a z potęg i pierwiastków całki (Hehe, żart, nie umiem x3).
Zamiast tego powinnam chyba zamalować osiemnaście kartek malowanek antystresowych, popijając wiadro melisy.
Albo waleriany.


No.
A jak wam mija dzień? ;)


środa, 14 października 2015

środa, 9 września 2015

piątek, 7 sierpnia 2015

Upały, wizyty, niemoc - Miszmasz letni.

Wczoraj podczas wizyty u B. ta opierniczyła mnie że mało się tu odzywam. No cóż. Najwidoczniej lata, gdy potrafiłam trzepnąć dziesięć notek miesięcznie bezpowrotnie minęły. :( Aczkolwiek cieszę się, że ma mnie kto opieprzać :D

wtorek, 28 lipca 2015

Czas odkurzyć..

...bloga.
Lipiec oprócz tego, że bywa bardzo upalny, to i również jest dość intensywny (dzięki Bogu).
Ale jakoś nie sprzyja mi w pisaniu notek.