Ja wiem, wiem. Każdy tak mówi. Wraca z tego urlopu i gada "tak mi zleciało, że nie wiem kiedy". Nic nowego. Ale osobiście, w tym roku odczułam to wyjątkowo. Bo dosłownie: Położyłam się spać, na dzień przed pierwszym dniem. A potem hukło, buchło i zagrała pobudka... do pracy
Dwa tygodnie zleciało. A ja je gdzieś przegapiłam...
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą biblioteka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą biblioteka. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 3 września 2020
O urlopie zwanym: MARATON
sobota, 9 lutego 2019
Rocznicowo - Witamy luty
Fejsbuk i Instagram od rana powiadamiają o rocznicach. Ta ważniejsza to fakt, że dokładnie rok temu poznałam Alana. Do dziś pamiętam ten słodki zapach, maleńką łapeczkę, to mięciutkie zawiniątko, którego wcale nie chciało się wypuścić z rąk <3 Jutro wspólnie świętować będziemy roczek. Wierzyć się nie chce. Zaczyna własnie przygodę z chodzeniem. Jako Madka Krzystno dostaje zawału ze strachu i zapowietrzam się z dumy, widząc z jakim zacięciem próbuje sam wstawać. Ale, że należę do histeryczek to najchętniej owinęłabym młodego w folię bombelkową :P
środa, 21 grudnia 2016
Przedświątecznie
O Matko! Wcale mnie tak długo tu nie było (Jak wiecie, potrafię dłużej :P) a teraz wchodzę i widzę, że blogspot całkowicie pozmieniał wygląd strony o.O. Więc zanim zakumałam, co jest czym i gdzie, (A musicie widzieć moi drodzy że jestem dopiero przed kawą...) to mi trochę minęło.
sobota, 25 czerwca 2016
O spotkaniu autorskim, z kartkowaniem tle :)
20 czerwca, w poniedziałek, uzbrojona w pudełko po buty marki Iksińskiiej (Swoją drogą, gdzie czasy, gdy swój cały scrapbookingowy dobytek mieściłam w pudle po butach?!) wypełniony aż po szwy rozmaitymi pierdołkami pojechałam do Kalwarii.
wtorek, 7 lipca 2015
piątek, 10 kwietnia 2015
Wózkowiczem być: Moja droga do akceptacji.
Jestem osobą niepełnosprawną.
Osobą niepełnosprawną która sobie radzi.
No a przynajmniej względnie według niektórych. Bo są osoby które zawsze chcą przykręcić mi śrubkę i wypomnieć, że mimo braku ograniczeń intelektualnych nie posiadam matury, czy nie jeżdżę samochodem.
Ale, to Ja nie o tym...
czwartek, 12 marca 2015
Na wózeczku siedzi leń...
Agatka mi powiedziała że kurzem tu mi blog zarasta.
Labels:
Adrian,
biblioteka,
chorobowo,
codziennik,
deszcz,
Dzieci,
Igor,
Ja,
książki,
lato,
Milena,
narzekajka,
przesilenie wiosenne,
zmagania z przeciwnościami,
żarty
wtorek, 2 grudnia 2014
Lubię grudzień...
Grudzień zaczął się nietypowo.
Skończyłam lekko przedłużony staż...
I choć miałam obawy jak odnajdę się w nowej rzeczywistości idzie gładko.
Bo taak...tęsknię za biblioteką.
Ale nudzić się nie ma kiedy. Serio.
Grudzień to taki fajny miesiąc.
Labels:
biblioteka,
Boże narodzenie,
codziennik,
Dzieci,
igotkowe dialogi,
Ja,
Mikołajki,
poważnie,
rodzina,
Schola,
szczęście,
Zimowo,
zmagania z przeciwnościami
poniedziałek, 14 lipca 2014
Codzienności migawki...
Pogoda oszalała. W dzień potrafi naprawdę zmieniać się jak w kalejdoskopie. W jednej chwili świeci słońce, lazurowe niebo, z człowieka aż się leje. W drugiej zaczyna grzmieć, padać wiać. Człowiek nic nie może zaplanować.
niedziela, 22 czerwca 2014
Jestem, jestem. A przynajmniej próbuje.
Dopadło mnie to czego tak nie lubię: Niechciej i brak weny. Weny twórczej.
środa, 14 maja 2014
Notka numeryczna.
- A kuku. Czy Wy widzicie jakąś powódź może? Bo straszą... straszą... A ja nic nie widzę! Co jakiś czas deszcz pada, nie powiem, czasem nawet dość mocno. Ale przejeżdżałam dziś obok dwóch wód i co? Poziom nawet się nie podniósł... A tu jakieś sztaby kryzysowe, pogody długoterminowe, debaty, konferencje... Histeryczkują, czy przeczuwają? Wolałabym wersje pierwszą. Co prawda dom mój usytuowany jest na wzgórzu, aczkolwiek przymusowe wolne od pracy, czy też oglądanie zalanych gospodarstw w tv mnie się nie uśmiecha.
- Miluśkę mi zabrali. Wakacjowało się u dziadków to moje trzecie słońce, aż półtora tygodnia. I pewnie było by dłużej, gdyby nie smutny fakt- Igor pawiszonuje, brzuch boli. Przymusowe L4. Załapał się natomiast na urlop mamusi, więc mu raźniej. Natomiast nie przyszedł jeszcze dziś, pewnie leży biedaczysko... No dobra, on rzadko leży... bądźmy szczerzy... (O widzicie? Nawet się zrymowało. :P). A w domu cisza. Nikt nie gaworzy, nie ciągnie za włosy, nie trzeba być cicho, bo śpi. I nikt nie uśmiecha się do mnie całymi trzema ząbkami. Całkiem do chrzanu. Słomiana ciocia, powiadam Wam. :(
- Muszę się Wam pochwalić. Moja karteczkowa akcja, o której kiedyś wspominałam całkowicie się przyjęła! Doszło do tego, że musieliśmy na karteczki znaleźć jakieś dobre miejsce, żeby się nie poniszczyły. A dziś do domu przytachałam papier kolorowy, oraz bibułę i zamierzam dzieciakom coś do dalszego tworzenia przygotować. Widzieć ich zapał do roboty, kolorowe karteczki, uśmiech, gdy się pochwali? Bezcen...
- Z racji iż bloga zaniedbałam przygotowuje właśnie szereg notek tematycznych. To nic że z trzydziestu zrealizuje ze dwie... Może i mam słomiany zapał, ale liczą się chęci :PPPP
- Pozdrawiam, pamiętam, uwielbiam. :*
środa, 16 kwietnia 2014
piątek, 28 marca 2014
Zdziewko roku.
Nastawiona na papierologię, wręcz wtargana na piętro (PUP bez wind, rozumiecie...).
Wchodzę do gabinetu, patrzę na panią urzędniczkę, która już dokumenty dzierży, po czym podając Mi je mówi:
"Została pani skierowana na staż. Zaczyna pani od pierwszego kwietnia."
wtorek, 25 lutego 2014
:)
Wychodzę dziś z biblioteki.
Dochodzę do drzwi i sprawdzam czy zabrałam wszystko, przeczesując torebkę.
wtorek, 18 lutego 2014
No i jestem!
Od wtorku, tamtego tygodnia miałam szkolenie.
Na dzień dzisiejszy ukończyłam go i ponoć nieźle sobie robiłam.
Było biurowo- Jak na pracownika biurowego przystało... :P
Na dzień dzisiejszy ukończyłam go i ponoć nieźle sobie robiłam.
Było biurowo- Jak na pracownika biurowego przystało... :P
czwartek, 23 stycznia 2014
NO.
Nie wiem czy czytacie komcie.
Ale jak tak to widzieli: Dostałam opindol. Od siostry numer trzy.
No to: Przepraszam Kasiu, jestem wredna, okropna w ogóle!
wtorek, 21 stycznia 2014
Aaa, tam cicho być!
No dobra!
Cicho!
Sorry!
Wiem, miało być codziennie! Dziesięć dni! Wyzwanie! Ale nic to!
Najwyżej przedłużę!
czwartek, 16 stycznia 2014
środa, 15 stycznia 2014
wtorek, 7 stycznia 2014
Rewolucja
Myślałam że w końcu będzie stabilnie. Wręcz egoistycznie nie pomyślałam że mogło by się nie udać.
Ale dziś rozmowa z szefem bo przecież staż za miesiąc się kończy i trzeba działać.
To zadzwoniłam do koordynatora i... Kubeł zimnej wody.
Przedłużenia stażu nie będzie.
Ale dziś rozmowa z szefem bo przecież staż za miesiąc się kończy i trzeba działać.
To zadzwoniłam do koordynatora i... Kubeł zimnej wody.
Przedłużenia stażu nie będzie.
Subskrybuj:
Posty (Atom)