niedziela, 15 września 2024

Dziś mocniej

 W moim  domu właśnie z radia płynie muzyka.
A na zewnątrz świeci słońce.

I spędziłam wczoraj popołudnie z przyjaciółką.
Zjadłyśmy drożdżówkę prosto z folii.

Obejrzałam serial, zajęłam się hobby.
W spokoju.

I jestem bezpieczna.|
Nie muszę uciekać.
Nie muszę się bać.
I mogłam przespać całą noc.

Moja rodzina jest bezpieczna.

I kiedy od piątku o tym myślę...
Mamy taki wielki przywilej, wiecie?
My wszyscy, którzy mamy najzwyklejszą w życiu niedzielę.


Doceniam.
Sercem z tysiącami osób, które dzisiejszej nocy stracili prawie wszystko.

środa, 4 września 2024

Dobre były te wakajki...

 Naprawdę. Nie pamiętam takiego września. Takiego ze śmiechem szalejących w basenie dzieci i wieczornych spacerów. Zawsze to noc spadających gwiazd, 12 sierpnia, była wyznacznikiem końca ciepłych wieczorów. Tymczasem ciepło jest nadal. I gwiazdy w tym roku też spadały dłużej.

Ale egipskie ciemności o 19:30 przypominają, że to już powoli koniec i czas na podsumowanie. No więc: Dobre były te wakajki.
Co prawda, za sprawą różnych rzeczy nie udało nam się pojechać gdzieś dalej. Ale w tej kwestii jestem optymistką. Może za rok uda mi się zobaczyć wreszcie stolicę?  Skarbonka na wszelki wypadek się zapełnia. ;)

Ale był i wyjazd. Na termy, wspólnie z siostrzeńcami, czyli najlepiej na  świecie! I pełno, pełno spacerów. Prawdę mówiąc... chyba się od nich uzależniłam :D Kiedy rok temu, w lipcu, zawitała do mnie przystawka, to lato skończyło się jakoś szybciej. Ja sama też nie czułam się jeszcze na tyle pewnie, by wychodzić samodzielnie. Dlatego tego roku korzystam ile wlezie. I wiecie, obiecałam sobie, że jesień wcale nie będzie przeszkodą w moich "małych podróżach" ;) Zrobiłam większość rzeczy, które zaplanowałam z wakacyjnych aktywności i nażarłam się wszelkich owoców i warzyw sezonowych! I tylko upał już powoli mnie nuży... z przyjemnością trochę pomarznę. Serio, serio :D

A żeby zakończyć wakacje godnie, wybrałam się w poprzedni piątek do knajpy. Z najlepszym towarzystwem - bo z moimi przyjaciółkami. Z A i M znam się od zerówki, więc za nami już wieele wakacyjnych spotkań. 💓 No więc pośmiałam się, pogadałam, pospacerowałam. Zjadłam taaaaaaakie duże żeberka ;) (Miałam taką ochotę na mięcho, że nawet krewetki przegrały tym razem ;) ) i przepyszne lody. 
A wczoraj też było smaczne świętowanie. Dzieciaki miały za sobą pierwsze dni w szkołach. Wleciała więc pizza. Też wieeelka ;) Ale co tam. W takich momentach... kalorie nie istnieją ;)


Tak naładowana energią mogę wreszcie napisać: Jestem na ciebie gotowa Pani Jesień!