poniedziałek, 26 maja 2014

Fajna to była niedziela.

Dnia wczorajszego siostra (czyt. Mama Mileny. Niech Będzie więc MM.
Kasiu, podoba się pseudonim artystyczny? :PP) zarządziła wypad do miejscowej galerii.

piątek, 23 maja 2014

środa, 21 maja 2014

środa, 14 maja 2014

Notka numeryczna.

  1. A kuku. Czy Wy widzicie jakąś powódź może? Bo straszą... straszą... A ja nic nie widzę! Co jakiś czas deszcz pada, nie powiem, czasem nawet dość mocno. Ale przejeżdżałam dziś obok dwóch wód i co? Poziom nawet się nie podniósł...  A tu jakieś sztaby kryzysowe, pogody długoterminowe, debaty, konferencje... Histeryczkują, czy przeczuwają? Wolałabym wersje pierwszą. Co prawda dom mój usytuowany jest na wzgórzu, aczkolwiek przymusowe wolne od pracy, czy też oglądanie zalanych gospodarstw w tv  mnie się nie uśmiecha.
  2. Miluśkę mi zabrali. Wakacjowało się u dziadków to moje trzecie słońce, aż półtora tygodnia. I pewnie było by dłużej, gdyby nie smutny fakt- Igor pawiszonuje, brzuch boli. Przymusowe L4. Załapał się natomiast na urlop mamusi, więc mu raźniej. Natomiast nie przyszedł jeszcze dziś, pewnie leży biedaczysko... No dobra, on rzadko leży... bądźmy szczerzy... (O widzicie? Nawet się zrymowało. :P). A w domu cisza. Nikt nie gaworzy, nie ciągnie za włosy, nie trzeba być cicho, bo śpi. I nikt nie uśmiecha się do mnie całymi trzema ząbkami. Całkiem do chrzanu. Słomiana ciocia, powiadam Wam. :(
  3. Muszę się Wam pochwalić. Moja karteczkowa akcja, o której kiedyś wspominałam całkowicie się przyjęła! Doszło do tego, że musieliśmy na karteczki znaleźć jakieś dobre miejsce, żeby się nie poniszczyły. A dziś do domu przytachałam papier kolorowy, oraz bibułę i zamierzam dzieciakom coś do dalszego tworzenia przygotować. Widzieć ich zapał do roboty, kolorowe karteczki, uśmiech, gdy się pochwali? Bezcen... 
  4. Z racji iż bloga zaniedbałam przygotowuje właśnie szereg notek tematycznych. To nic że z trzydziestu zrealizuje ze dwie... Może i mam słomiany zapał, ale liczą się chęci :PPPP
  5. Pozdrawiam, pamiętam, uwielbiam. :*

poniedziałek, 12 maja 2014

Wózkowiczem być: Ciociu a Ty byś chciała chodzić...?

Bo takie pytanie zadał Adek. Kilka tygodni wstecz.
Podniosłam głowę znad malowanki lekko oniemiała, bo się nie spodziewałam. A w głowie jakby pustka. Pierwszy raz nie wiedziałam co odpowiedzieć dziecku. Odpowiedziałam więc dość mało inteligentnie: "Właściwie to nie wiem." On nie drążył tematu. Mój mózg owszem.

czwartek, 8 maja 2014

!!!!

Bóg jeden raczy wiedzieć ile ja właściwie razy zbierałam się za tę notkę?
Piętnaście? Albo i więcej.
Aczkolwiek zawsze coś. Najczęściej przeszkadzał On-kolega "Niechciej".