Pokazywanie postów oznaczonych etykietą żarty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą żarty. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 21 stycznia 2019
Styczniowo.- Dialog Oskarkowy + Zdjęciów trochę.
Miałam napisać wcześniej. W tamtym tygodniu. Ale tamten tydzień zdetronizowały niezbyt dobre wydarzenia i smutny nastrój. Wolałam więc pomilczeć. I nim się obejrzałam jesteśmy przy końcówce stycznia.
piątek, 21 grudnia 2018
Przesadziłam...
w roku 2018 z samojebkami na instagramie.
I dlatego mój tegoroczny #bestnine z instagrama (Czyli zlepek 9 najczęściej polubionych zdjęć, chyba...) prezentuje się takpiątek, 28 września 2018
U schyłku września...
Minione tygodnie upływały pod znakiem zębów. I tak po kolei: Alan zyskał cztery nowe tik taki, Igorowi wypadły górne jedynki a Noelce zaczął rosnąć ząb zwany ósemką. Albo jeśli wolicie: ząb mądrości.
sobota, 8 września 2018
Wielka tajemnica
- Igor - Mówię ostatnio do siostrzeńca. Oboje uwijamy się w sprzątaniu łazienki po totalnej rozpierdówie po nieudanym eksperymencie, ale przedniej zabawie.
poniedziałek, 13 sierpnia 2018
Gwiazdki
12 sierpnia. Noc spadających gwiazd.
Ciemno i cicho. Siedzimy na podwórku z Młodszym Olsonem.
Ciemno i cicho. Siedzimy na podwórku z Młodszym Olsonem.
Łby zadarte w górę. Obserwujemy.
poniedziałek, 6 sierpnia 2018
Faceci...
Jakiś czas temu wybrałam się na pobór krwi do pobliskiej przychodni. W tym dniu, by wyrobić czasowo, wzięłam w pracy popołudniową zmianę. Po powrocie miałam jeszcze trochę czasu do rozpoczęcia pracy. Młodszy Olson pojawił się w Turkusowej Komnacie Noelii i zarządził zmiany.
sobota, 28 lipca 2018
Alfabetyczny misz-masz wspomnieniowo cz2
A - Adrian. Pierworodny siostrzeniec lat 13 z maleńkim hakiem. O Adrianie będę tu pisać mniej. Jest coraz starszy, coraz bardziej oblatany w internetach i świadomy mojego pisania bloga. Dlatego lekko się obawiam, że w końcu pod jakąś notką napisze coś w stylu "Ciocia, co ty tu za dyrdymały wypisujesz? weźźźźźźźź". Nie chcę mu robić przypału na dzielni. Rozumiecie. Napisze tylko że jest coraz wyższy i coraz bardziej zajęty. I nagle przestał się bawić, stał się całkiem młodzieżowy. A dopiero był małym Dudusiem. Wu Te Ef?!
B - Blog. Kryzys powoli mija. Pomogło mi odpowiedzenie sobie na kilka ważnych, lecz trudnych pytań. Po co i dla kogo tu jestem? Czy nadal chcę? Czy ja naprawdę potrzebuje tego miejsca? Jak widać potrzebuje. Rzadsze bycie tutaj pomogło mi zatęsknić. Teraz nadal jestem tu rzadko,ale dlatego, że ciągle coś przeszkadza mi pisać. Jak nie internet padnie, to ktoś zawoła. Albo nagle zachce mi się siku/piciu/spać. A potem zbieram się do powrotu jak sójka. W planach mam zmianę loga. (Oraz jeszcze coś, ale o tym już napiszę na dole.) I tylko koncepcji mi brak.
wtorek, 1 maja 2018
No i leci... kabarecik!
Kwiecień przeleciał tak szybko, że nie zdążyłam się z nim pożegnać na dobre.
poniedziałek, 19 czerwca 2017
piątek, 3 marca 2017
O RRRRRRR słów kilka...
Igorecki jest bardzo ambitnym, pojętnym chłopcem.
Swą wiedzą potrafi zaskoczyć niejednego. Podobnie zresztą jak pamięcią.
Na temat swojej ukochanej pasji- piłce nożnej wie niesamowicie dużo.
Radzi sobie z rozpoznawaniem flag, wie że statua wolności jest w Nowym Jorku, wieża Eiffla w Paryżu.
Swą wiedzą potrafi zaskoczyć niejednego. Podobnie zresztą jak pamięcią.
Na temat swojej ukochanej pasji- piłce nożnej wie niesamowicie dużo.
Radzi sobie z rozpoznawaniem flag, wie że statua wolności jest w Nowym Jorku, wieża Eiffla w Paryżu.
wtorek, 7 lutego 2017
środa, 21 grudnia 2016
Przedświątecznie
O Matko! Wcale mnie tak długo tu nie było (Jak wiecie, potrafię dłużej :P) a teraz wchodzę i widzę, że blogspot całkowicie pozmieniał wygląd strony o.O. Więc zanim zakumałam, co jest czym i gdzie, (A musicie widzieć moi drodzy że jestem dopiero przed kawą...) to mi trochę minęło.
poniedziałek, 6 czerwca 2016
Maj w obiektywie 2016
Ten miesiąc, mimo iż dłużył się jakoś będzie przedstawiony
tu krótko. Aparat w mym telefonie tak mnie irytuje, że używam go coraz mniej.
Ale już niedługo, już za moment... Ach!
wtorek, 10 maja 2016
Co se zaplanuje, to se zepsuje...
Znacie zapewne takie przysłowie "Chcesz rozśmieszyć Boga? Opowiedz mu
o swoich planach!". ? No to ja miałam wczoraj tak.
piątek, 25 marca 2016
Faceci to są niecierpliwi.../Życzenia
-Ciociu, ile ja to mam tsymać?-Pyta mnie Igor wkładając pomiętą karteczkę między grubą księgę. Prasował papier znaczy.
-Tak...z pięć minut.-Odpowiadam szybciorem podnosząc wzrok znad krojenia sałatki.
-A ile to?
-To jest wtedy, jak wskazówka zegara zrobi pięć kółek.
-Ale ja wolę policyć. To do ilu mam policyć?
-Do trzystu.
-A ja nie umiem...Mogę do stu?
-Możesz.
-A mogę dziesiątkami?
Możesz ;))
______________________________________________________________________
Kochani!
-Tak...z pięć minut.-Odpowiadam szybciorem podnosząc wzrok znad krojenia sałatki.
-A ile to?
-To jest wtedy, jak wskazówka zegara zrobi pięć kółek.
-Ale ja wolę policyć. To do ilu mam policyć?
-Do trzystu.
-A ja nie umiem...Mogę do stu?
-Możesz.
-A mogę dziesiątkami?
Możesz ;))
______________________________________________________________________
Kochani!
Z okazji zbliżających się świąt wielkiej nocy życzę wam smacznego jajka, mokrego (bynajmniej nie deszczowego) poniedziałku. Tyjcie do woli, cieszcie się rodziną, śmiejcie do rozpuku!
Wesołego alleluja!
Noelka&Company
sobota, 13 lutego 2016
Odkurzamy
Uprasza się o nie wrzeszczenie za nieobecność.
To je nie moja wina! TOTALNIE.
Po prostu nagle ze stycznia zrobił się...luty. A z dwóch dni nieobecności Tu, aż dwa tygodnie...
Jakoś tak śmigło, migło. Po drodze chrzest najmłodszego w rodzinie...
To je nie moja wina! TOTALNIE.
Po prostu nagle ze stycznia zrobił się...luty. A z dwóch dni nieobecności Tu, aż dwa tygodnie...
Jakoś tak śmigło, migło. Po drodze chrzest najmłodszego w rodzinie...
niedziela, 20 grudnia 2015
Ho, ho,ho... Czyli o "Kryszmas tajmie" i o czym się jeszcze nawinie.
Siostrzeńca poznałam.
Wiecie?
Wczoraj.
Jak możecie się domyśleć. Zakochanam na zabój.
Wiecie?
Wczoraj.
Jak możecie się domyśleć. Zakochanam na zabój.
środa, 25 listopada 2015
Listopad
Listopad to prze państwa taki miesiąc, gdzie wszystko opada.
I liście z drzew...
...I ręce i cycki też.
wtorek, 3 listopada 2015
Pechowo.
Zaczęło się niewinnie.
Od ekspresu w bibliotece. Ów ekspres robi najwspanialszą kawę pod słońcem.
I blisko dwa razy na miesiąc zapowietrza się (Chyba ze śmiechu na mój widok.) i nie chce tej kawy dać.
Potem, gdy sytuacja została opanowana, a kawa wypita nastąpiła cała seria zdarzeń...
Myliłam się mówiąc i pisząc do kogoś, mieszając fakty, wymyślając słowa, które nie istnieją poprzez przejęzyczenie.
Przyryłam wózkiem w komodę...
Ugryzłam bułkę z papierem.
Na sam koniec zostawiłam w bibliotece ładowarkę do mojego ciulofona.
Trzeci raz.
RO-ZU-MIE-CIE?!
TRZE-CI!
TRZECI KURDE Z RZĘDU!
To nic, że miałam ją przed sobą i że jeszcze pisałam do Oli, że napewno nie zapomnę.
Koniec końców na sygnał, że kierowca już czeka rzuciłam wsio i pojechałam.
Bez ładowarki.
Wkurzona dojechałam, a że nikogo nie było to nie mogłam sobie poradzić z kluczem (nie pytajcie...).
No to posiedziałam pod domem z godzinkę. Szczęście, że pogoda dziś prze piękna i że jest cieplutko.
Na to wszystko dołączył do mnie mój kot. Wskoczył na mnie i zaczął ugniatać moje ciało.
Na mądrych stronach przeczytałam, że ów zachowanie kota świadczy o jego sympatii do właściciela i poczuciu bezpieczeństwa. I to owszem słodkie i kochane...
...Gdyby nie fakt, że ugniatanku towarzyszą dość ciężkie gabaryty mego kota i ostre pazury.
Gdy już przekonałam kota, że taka forma pieszczot mi nie pasi, a jak sie nie uspokoi to go wyślę do jakiegoś kociego hotelu w Azerbejdżanie i odbiorę za rok, w końcu się uspokoił.
No to wyczillowałam...
Po chwili spojrzałam na kocie. Z niezwykłym zainteresowaniem przyglądał się w kierunku mojego ramienia....
Pełna obaw spojrzałam i ujrzałam na swoim polarze pajączka.
PAJĄCZKA?!
WREDNE BYDLE! OBLEŚNEGO STAWONOGA!!
No to sobie wrzasnęłam krótko, zrywając się jak oparzona i zrzucając pajączka a wraz z nim kota.
-MIAU!-Krzyczy na mnie obrażony kot, po czym odwraca się do mnie zadkiem i siedzi tak obrażony przez dwadzieścia minut.
A gdy już mu przeszło powrócił w moje ramiona. A zabawa z ugniatankiem zaczęła się po raz kolejny...
Obecnie jestem w domku.
Zaplanowaną miałam kartkę i naukę z matematyki. Jednakże po tych przeżyciach boję się szczerze czy z kartki nie wyjdzie mi album (Hehe, żart, nie umiem.) a z potęg i pierwiastków całki (Hehe, żart, nie umiem x3).
Zamiast tego powinnam chyba zamalować osiemnaście kartek malowanek antystresowych, popijając wiadro melisy.
Albo waleriany.
No.
A jak wam mija dzień? ;)
Od ekspresu w bibliotece. Ów ekspres robi najwspanialszą kawę pod słońcem.
I blisko dwa razy na miesiąc zapowietrza się (Chyba ze śmiechu na mój widok.) i nie chce tej kawy dać.
Potem, gdy sytuacja została opanowana, a kawa wypita nastąpiła cała seria zdarzeń...
Myliłam się mówiąc i pisząc do kogoś, mieszając fakty, wymyślając słowa, które nie istnieją poprzez przejęzyczenie.
Przyryłam wózkiem w komodę...
Ugryzłam bułkę z papierem.
Na sam koniec zostawiłam w bibliotece ładowarkę do mojego ciulofona.
Trzeci raz.
RO-ZU-MIE-CIE?!
TRZE-CI!
TRZECI KURDE Z RZĘDU!
To nic, że miałam ją przed sobą i że jeszcze pisałam do Oli, że napewno nie zapomnę.
Koniec końców na sygnał, że kierowca już czeka rzuciłam wsio i pojechałam.
Bez ładowarki.
Wkurzona dojechałam, a że nikogo nie było to nie mogłam sobie poradzić z kluczem (nie pytajcie...).
No to posiedziałam pod domem z godzinkę. Szczęście, że pogoda dziś prze piękna i że jest cieplutko.
Na to wszystko dołączył do mnie mój kot. Wskoczył na mnie i zaczął ugniatać moje ciało.
Na mądrych stronach przeczytałam, że ów zachowanie kota świadczy o jego sympatii do właściciela i poczuciu bezpieczeństwa. I to owszem słodkie i kochane...
...Gdyby nie fakt, że ugniatanku towarzyszą dość ciężkie gabaryty mego kota i ostre pazury.
Gdy już przekonałam kota, że taka forma pieszczot mi nie pasi, a jak sie nie uspokoi to go wyślę do jakiegoś kociego hotelu w Azerbejdżanie i odbiorę za rok, w końcu się uspokoił.
No to wyczillowałam...
Po chwili spojrzałam na kocie. Z niezwykłym zainteresowaniem przyglądał się w kierunku mojego ramienia....
Pełna obaw spojrzałam i ujrzałam na swoim polarze pajączka.
PAJĄCZKA?!
WREDNE BYDLE! OBLEŚNEGO STAWONOGA!!
No to sobie wrzasnęłam krótko, zrywając się jak oparzona i zrzucając pajączka a wraz z nim kota.
-MIAU!-Krzyczy na mnie obrażony kot, po czym odwraca się do mnie zadkiem i siedzi tak obrażony przez dwadzieścia minut.
A gdy już mu przeszło powrócił w moje ramiona. A zabawa z ugniatankiem zaczęła się po raz kolejny...
Obecnie jestem w domku.
Zaplanowaną miałam kartkę i naukę z matematyki. Jednakże po tych przeżyciach boję się szczerze czy z kartki nie wyjdzie mi album (Hehe, żart, nie umiem.) a z potęg i pierwiastków całki (Hehe, żart, nie umiem x3).
Zamiast tego powinnam chyba zamalować osiemnaście kartek malowanek antystresowych, popijając wiadro melisy.
Albo waleriany.
No.
A jak wam mija dzień? ;)
środa, 28 października 2015
Wziuum, na rozruch! Numerycznie
Jako, że humor od kilku dni nie taki jak być powinien, notkę na rozruch czynię.
Numerycznie. A co.
Numerycznie. A co.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

