Uwaga!
Podaje przepis na herbatę-cud. Chłodzi w mig! A jeszcze jaka pyszna!
Herbata cud
- Ulubiona herbata.
- Cukier (jeśli słodzicie) ilość wedle uznania
- Woda w czajniku
- ŚWIEŻA MIĘTA W LIŚCIACH
- Ukochany kubek
Herbatę zalewamy wrzątkiem, słodzimy (jeśli słodzimy). Dodajemy liść mięty. Koniecznie świeży. Najlepiej z ogródka. I nie umyty uprzednio. (Niechaj szlag trafi wszystkie przepisy BHP i inne uje muje). Wypijamy GORĄCE. Tak, dobrze państwo słyszeli! Pijemy gorące! W gorący czas gorąca herbata to wybawienie, bo reguluje temperature ciała.
Koniec przepisu! Smacznego!
Mnie herbata orzeźwiła jak zawsze-niezawodna. A przepis odkryłam przypadkowo z kumpelą-jakiś rok temu. Nie pomagało nic. Gorąca herbata okazała się wybawieniem!
A poza upałem wszystko u mnie dobrze. Co prawda straciłam zapał do... no do wszystkiego. A już na pewno do kartek (ale blok kupiłam... :P ) Ale przynajmniej humor dopisuje.
Jednym z powodów przestoju był przyjazd Milusi.
Milusia już wcale nie jest taką małą Milusią! Jedenaście miesięcy, zęby, których już policzyć nie potrafię, blond loki, dwa niebieskie oczka-jak guziczki.
Pełza, śpiewa, gada, tańczy...ROZRABIA.
Cudowna, cudowna, cudowna i jeszcze raz-cudowna! < 3
Dziś pojechała już do domku, ale obiecały że niedługo znów przyjadą...
...Jak będę grzeczna czy coś?
Ale sami powiedzcie, czy ja w ogóle bywam niegrzeczna? Chodzący ideał... :P
A na dowód że nie każdemu upał doskwiera:
Ciotka Kaśka: Igor, otwórz drzwi, bo duszno.
Igor: Ale ja lubię dusno...
I pomyśleć, że już od soboty nie zobaczę tej mojej cholery aż tydzień...