Pokazywanie postów oznaczonych etykietą blogowanie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą blogowanie. Pokaż wszystkie posty

sobota, 28 lipca 2018

Alfabetyczny misz-masz wspomnieniowo cz2

A  - Adrian. Pierworodny siostrzeniec lat 13 z maleńkim hakiem. O Adrianie będę tu pisać mniej. Jest coraz starszy, coraz bardziej oblatany w internetach i świadomy mojego pisania bloga. Dlatego lekko się obawiam, że w końcu pod jakąś notką napisze coś w stylu "Ciocia, co ty tu za dyrdymały wypisujesz? weźźźźźźźź". Nie chcę mu robić przypału na dzielni. Rozumiecie. Napisze tylko że jest coraz wyższy i coraz bardziej zajęty. I nagle przestał się bawić, stał się całkiem młodzieżowy. A dopiero był małym Dudusiem. Wu Te Ef?!

B - Blog. Kryzys powoli mija. Pomogło mi odpowiedzenie sobie na kilka ważnych, lecz trudnych pytań. Po co i dla kogo tu jestem? Czy nadal chcę? Czy ja naprawdę potrzebuje tego miejsca? Jak widać potrzebuje. Rzadsze bycie tutaj pomogło mi zatęsknić. Teraz nadal jestem tu rzadko,ale dlatego, że ciągle coś przeszkadza mi pisać. Jak nie internet padnie, to ktoś zawoła. Albo nagle zachce mi się siku/piciu/spać. A potem zbieram się do powrotu jak sójka. W planach mam zmianę loga. (Oraz jeszcze coś, ale o tym już napiszę na dole.) I tylko koncepcji mi brak.

sobota, 15 października 2016

Pięć lat.

<a href='http://pl.freepik.com/darmowe-wektory/5-lecie-etykieta-uroczystości-znaczek-w-kolorze-złotym_909377.htm'>Designed by Freepik</a>
freepic.com



Pięć lat bloga.
Pięć lat z Wami.
60 miesięcy, 350 opublikowanych wpisów.
Wiele łez, złości, radości, nadziei. Marzeń, planów, zwierzeń.
Wiele osób odeszło, wiele przybyło,
Dwa staże, dwa kursy, dwie niezdane poprawki z matmy, cztery spotkania blogowe, litry kaw z A.
Niesamowita radość.
I wdzięczność za Was, moich czytelników.
Wspólnie z Wami żegnałam dziadków.
Wspólnie z Wami powitałam dwójkę siostrzeńców.
Nieporadne pierwsze słowa Igorka zmieniły się w dialogi.
Komunia Adriana,
te moje dwa pierwsze, niezapomniane,
samodzielne wyjazdy...
Pięć lat...
Dziękuję, że wciąż jesteście ze mną :*
I mam nadzieję, że jeszcze nie jedna rocznica przed Nami. :)

niedziela, 10 kwietnia 2016

wtorek, 28 lipca 2015

Czas odkurzyć..

...bloga.
Lipiec oprócz tego, że bywa bardzo upalny, to i również jest dość intensywny (dzięki Bogu).
Ale jakoś nie sprzyja mi w pisaniu notek.

środa, 27 maja 2015

czwartek, 7 maja 2015

Blogowo odżyłam...

Wraz z wiosną na moim blogu doszło do zmian.
Wzięłam się za to trochę poważniej. Wspierana przez Olsona, czarownice moje najukochańsze i wszystkich życzliwych mi ludzi, postanowiłam zrobić tu rewolucję.
Na odstrzał poszedł wygląd bloga. Obecnie jest tak jak widzicie, zmieniłam wszystko łącznie z bannerem, który nie wyszedł może super profeszjonal, za to jest CAŁY zrobiony przeze mnie.
Noel taki dumny. Siurp.

środa, 2 lipca 2014

Trzysta sześćdziesiąt sześć dni temu...

No doobra. Miałam zaplanowany w głowie ten post już długo. No i miał się pojawić wczoraj. Ale jak to u mnie bywa znana jestem z roztrzepania i... od jutra dzień zaczynam od sprawdzania daty w kalendarzu. ;)

środa, 14 maja 2014

Notka numeryczna.

  1. A kuku. Czy Wy widzicie jakąś powódź może? Bo straszą... straszą... A ja nic nie widzę! Co jakiś czas deszcz pada, nie powiem, czasem nawet dość mocno. Ale przejeżdżałam dziś obok dwóch wód i co? Poziom nawet się nie podniósł...  A tu jakieś sztaby kryzysowe, pogody długoterminowe, debaty, konferencje... Histeryczkują, czy przeczuwają? Wolałabym wersje pierwszą. Co prawda dom mój usytuowany jest na wzgórzu, aczkolwiek przymusowe wolne od pracy, czy też oglądanie zalanych gospodarstw w tv  mnie się nie uśmiecha.
  2. Miluśkę mi zabrali. Wakacjowało się u dziadków to moje trzecie słońce, aż półtora tygodnia. I pewnie było by dłużej, gdyby nie smutny fakt- Igor pawiszonuje, brzuch boli. Przymusowe L4. Załapał się natomiast na urlop mamusi, więc mu raźniej. Natomiast nie przyszedł jeszcze dziś, pewnie leży biedaczysko... No dobra, on rzadko leży... bądźmy szczerzy... (O widzicie? Nawet się zrymowało. :P). A w domu cisza. Nikt nie gaworzy, nie ciągnie za włosy, nie trzeba być cicho, bo śpi. I nikt nie uśmiecha się do mnie całymi trzema ząbkami. Całkiem do chrzanu. Słomiana ciocia, powiadam Wam. :(
  3. Muszę się Wam pochwalić. Moja karteczkowa akcja, o której kiedyś wspominałam całkowicie się przyjęła! Doszło do tego, że musieliśmy na karteczki znaleźć jakieś dobre miejsce, żeby się nie poniszczyły. A dziś do domu przytachałam papier kolorowy, oraz bibułę i zamierzam dzieciakom coś do dalszego tworzenia przygotować. Widzieć ich zapał do roboty, kolorowe karteczki, uśmiech, gdy się pochwali? Bezcen... 
  4. Z racji iż bloga zaniedbałam przygotowuje właśnie szereg notek tematycznych. To nic że z trzydziestu zrealizuje ze dwie... Może i mam słomiany zapał, ale liczą się chęci :PPPP
  5. Pozdrawiam, pamiętam, uwielbiam. :*

niedziela, 26 stycznia 2014

Zostałam zdradzona przez własny telefon!!

Napisałam notke se.
Nie?!
No!
Napisałam! Może bez sensu, ale była!
I co?
Link się na fejsa nie dodał.
Zdjęcie się nie dodało.
Tagi się nie dodały...
A wszystko dlatego, że pisałam przez komórkę!
Więcej nie napiszę! Taki foch!

środa, 16 lutego 2011

Mój nowy blog po raz enty

Bo zaczęło się od tego, że nieszczęśliwym wypadkiem skasowało mi się konto na google, a wraz z nim poszedł sobie blog i konto na „Youtube”. Wypadek miał miejsce w ferie, kiedy to nic mi się nie chciało, dlatego blog odrazu nie został reaktywowany.

W te ferie nie chciało mi się siedzieć na internecie, uczyć, spać, oglądać tv, scrapować, czytać… Ogólna beznadzieja wywołana po prostu zimą… Odżyłam dopiero, gdy niemalże siłą zostałam wykopana z domu by pojeździć moim nowym elektrycznym nabytkiem po podwórku. Na wózku inwalidzkim jeżdżę od piątego roku życia. Jednakże zawsze posługiwałam się rekami. Więc co zrobiła Natalia gdy już usiadła na nowy nabytek sterowany małym pilocikiem? Chciała złapać za koła… a kół nie było. No i zong:D. Pierwszą podróżą byłam baardzo zestresowana, zwłaszcza że odrazu musiałam jechać do oddalonego kilometr od mojego domu sklepu.

Pod sklepem czekając na rodzicielkę spotkałam Asię i Kingę ( czyt. moje ziomki ) wróciłyśmy razem do domu, w połowie drogi skapłam się, że… jadę… Bez stresu i w miarę nie krzywo… Więc oficjalnie mówie: Prawo jazdy na wózek elektryczny uważam za zdane! 
Po za tym w wolnym czasie kiedy tylko mogę zajmuje się siostrzeńcami. Adrian już jednak woli swoje własne zabawy, niż przynudzającą ciotkę, natomiast Igor wczoraj tj. w dniu gdy skończył dokładnie dwa miesiące, po raz pierwszy świadomie się do mnie uśmiechnął. Najbardziej śmieje i gaworzy, gdy mu śpiewam, złośliwi twierdzą, że to po to bym już przestała… xD
I naprawdę, opowiedziałabym coś jeszcze, ale zwyczajnie nie mam o czym…
Tak więc witam po raz wtóry na moim nowym blogu!
Rozgośćcie się!








Ps: Wszystkim moim czytelnikom serdecznie dziękuje i zachęcam do pozostawienia znaku obecności oraz namiary na swoje blogi… 




Natalia:)