wtorek, 31 grudnia 2013

Nowy rok...

Dziś sylwester.
No i dobra. Lubię bardzo!
A w ten będzie gwarno, całe dziadostwo moje przyjedzie!
Milenka nawet kreacje wybiera! ;)

poniedziałek, 30 grudnia 2013

Change

Zdarzyło się to dnia wczorajszego.
I ja też nastrój miałam wczorajszy.
Toteż patrząc z politowaniem jak Młodszy Olson nakłada na siebie tony gładzi szpachlowej...yyyy...znaczy fluidu...

piątek, 27 grudnia 2013

Święta, święta i po świętach.



The child is a king, the carollers sing,
The old is past, there's a new beginning.
Dreams of Santa, dreams of snow,
Fingers numb, faces aglow.


Minęły tak szybko że nawet nie zdążyłam się za bardzo nimi nacieszyć.Zaczęły się przygotowaniami. 

Najpierw były pierniczki co je swym pseudonimem zaznaczyłam.

wtorek, 17 grudnia 2013

To już rok...

Dużo słów mi teraz przychodzi na myśl.
Ale to są zbyt intymne słowa dla mnie.
Nie napiszę ich tutaj.

niedziela, 15 grudnia 2013

Kotusiu...

Igoreczku!
Miniusiu!
Guciu!
Moja ty mordeczko roześmiana! Kto by uwierzył, że mamy Cię już trzy lata? Przecież dopiero byłeś taki maleńki jak Milenka... Dziś na jej widok tak się ucieszyłeś. A gdy się uśmiechnęła powiedziałeś "O, ciesi się!"... Nieprawdopodobne jak ty szybko urosłeś...
Słońce! Życzę Ci moc zdrowia, uśmiechu, dużo "ciuciu" i "zigziaków magłinów". Miłości Ci nie zabraknie, Ciebie nie kochać się nie da... 
Sto lat!

sobota, 7 grudnia 2013

Mikołajkowo, jesiennie, chorobowo...aaaaale pizgawica!

No jezdem.
Nagły przestój blogowy zakończony. Odważyłam się nawet po komentować inne blogi! (Dotąd tylko czytałam. Bez tego się nie obeszło, ni cholerę. Uzależnienie)

wtorek, 26 listopada 2013

Igotkowe dialogi... Bez zbędnego komentarza.

Igor obserwuje nową zabawkę Adriana:
-Duzio ejementów!!
-Dużo elementów?
-tak. To jeśt moje?
-Nie, to Adrianka, ale na pewno Ci pożyczy.
-A mozie mama kupi...?

czwartek, 21 listopada 2013

Ale...


Nie samym pesymizmem człek żyje.
Cieszy fakt że niedługo święta.
Cieszy fakt że Igor wrócił do przedszkola bo łatwo nie było.

wtorek, 19 listopada 2013

Jesień głupoty plecie


Od pół godziny nie mogę napisać tej notki.
Nie potrafię nazwać i opisać moich emocji.
To coś na pograniczu radości a smutku.
Samotności.

poniedziałek, 11 listopada 2013

Igotkowe dialogi- (Nie)poważnie

Dzisiejszy ranek. Igor który wpadł "na kawę" ;) przygląda mi się, gdy się ubieram i czeka aż będzie mógł w czymś pomóc. (A pomaga! Jak dorosły! Nawet buty chce ubierać!)

sobota, 9 listopada 2013

Kraków mój ukochany...

Mówiłam Wam już, że jedną z moich słabości jest Kraków?
Wisła? Wawel? Sukiennice?
Nie mówiłam?  To mówię :))

piątek, 8 listopada 2013

UPS!

Wszystkich którzy mieli niewątpliwą przyjemność zobaczyć notkę pt "siedem dni" na moim blog serdecznie przepraszam. Głupia byłam-wzięłam się za tagowanie w komórce no i są tego efekty. Nawet nie za bardzo wiem jak to zrobilam :PPPP
A dla tych którzy zachodzili w głowie co też będzie za dni siedem odpowiadam:
Będzie coś super!
Bardzo ważnego!
Ekstra, przyjemnego!






... Za siedem dni jest piątek! :P

środa, 6 listopada 2013

Artykuł

Siema!
Ładna pogoda, nie? ;)
Ostatnio na potrzeby gazety bibliotecznej napisać miałam artykuł. Przyznam, że artykułów nie pisałam dawno. Więc pisałam go razy kilka, a jak już prawie kończyłam to nie zapisałam... (CI!) no i w końcu za piątym razem  się udało! A na tapecie znaleźliście się poniekąd Wy. :P A właściwie mój blog. Moje własne, osobiste dzieło- prawie dziecko.
A kto nie lubi długich tekstów może dzisiejszą notkę sobie darować ;)




I Byle do przodu! -Czyli jak blogerką zostałam


            Pewnego dnia weszłam na pewien dość znany portal. U góry miał dość rzucającą się w oczy ikonkę o nazwie „Blog”. Wcześniej ta nazwa kilkukrotnie była wymawiana przez moje koleżanki, ale jakoś nie kwapiłam się mimo tego, by spróbować. A jednak wtedy coś mnie tchnęło. Kliknęłam, weszłam i zostałam. 
            I tak zaczął się nowy etap mojego życia…

            Na początek muszę się do czegoś przyznać. Swój pierwszy blog założyłam mając lat dwanaście. Wyłącznie, dlatego, że miał go każdy. Nieprawdopodobny trend młodzieży szerzył się i szerzył…  Więc założyłam i ja. 
            Mój pierwszy blog miał kiczowaty nagłówek z angielskim cytatem, którego znaczenia nawet za bardzo nie znałam. Wówczas młodzież zakładała wirtualne pamiętniki, nie po to by pisać, a w pogoni za kolejnymi komentarzami. Blogi, które pamiętam z tamtych lat zawierały różnorodne grafiki, oraz linki do ulubionych gier. Najważniejsza w blogowaniu była ilość komentarzy. Zwykle notki zawierały parę zdań zupełnie o niczym, multum zdjęć a także prośbę o zostawienie śladu. Po jakimś czasie, gdy blog nie cieszył się popularnością lub po prostu zaczynał się nudzić, zostawał usuwany. I tym sposobem podczas mojej podstawówki i gimnazjum powstały moje trzy różne blogi. Ja sama postępowałam podobnie. Usuwałam, zakładałam. Z jednej strony nie widziałam w blogowaniu głębszego sensu, a jednak coś mnie do niego ciągnęło…
            Z biegiem czasu zaczęłam znajdować inne blogi. Dostrzegłam takie, które były prowadzone po coś. Matki prowadziły swoim dzieciom wirtualne pamiętniki, młodzież umieszczała swoje wiersze. Godzinami zaczytywałam się w różnego rodzaju publikacjach, powoli wsiąkając w ten ciekawy, wielobarwny świat. 
            W liceum  po raz kolejny założyłam blog. Po rocznej przerwie. Jednak tym razem wzięłam się za to poważnie. Od tego czasu zmieniały się tylko linki, oraz miejsca gdzie blogowałam. Poznawałam innych ludzi, nowe blogi. Mój blog nie był szczególnie odwiedzany, ale nie poddawałam się. Czekałam cierpliwie, robiąc swoje zajmowałam się tymi, którzy ze mną byli. 
            Nie dalej jak rok temu, z powodu awarii serwerów jednego z portali, na którym założyłam blog, zmuszona byłam znów się przenieść. Zirytowana zaczęłam szukać stabilnej, rzetelnej domeny internetowej. Zaczęło mnie irytować, że wszędzie były jakieś problemy. A to grafika, a to opcja komentowania, przerwy w działaniu serwera, które uniemożliwiały mi wejście na stronę, gdy miałam na to ochotę. W końcu znalazłam.  Od roku jestem w tym samym miejscu. Mam nadzieję, że ja i mój blog w końcu odnaleźliśmy stałe miejsce w sieci. Tym razem jednak chcąc zabezpieczyć swoje wpisy przed utratą zabezpieczyłam je w osobnym pliku. 
            Potem postanowiłam upublicznić swój blog. Dotąd o moim hobby wiedział naprawdę mały odsetek mojego otoczenia. Wkleiłam adres na pewien portal społecznościowy. Obawy, jakie miałam szybko się rozwiały. Moja rodzina i przyjaciele na stałe zagościli na moim blogu. Ja sama zaczęłam poznawać wciąż nowe osoby, nowe historie. 
            Czytelników przybywało i przybywa po dziś dzień. Ma to dla mnie duże znaczenie. Wielokrotnie podkreślam, że gdyby nie zależało mi na ludziach, bez problemu mogłabym prowadzić blog zamknięty. Ale nie ma w tym sensu. To co chce zachować wyłącznie dla siebie mam w głowie. 
            Moi czytelnicy są dla mnie najważniejsi. Przez ten czas, gdy byliśmy razem zdarzyło się bardzo wiele. Wspierali, gdy odeszła bliska mi osoba, świętowali gdy na świat przychodzili moi siostrzeńcy, trzymali kciuki, podczas pokonywania kolejnych problemów, barier jakie niesie dla mnie świat.  Stali się moim drugim domem. Moimi powiernikami, moimi przyjaciółmi. Moją drugą rodziną. Znikła bariera jaką była odległość. Moi internetowi znajomi są dla mnie tak samo ważni jak i ci, których miałam okazję poznać osobiście. Dziś, gdy pomyślę, że mogłabym niektórych ludzi nie spotkać wiem jak bardzo bezwartościowe było by moje życie. 
            Poprzez pisanie bloga chciałam pokazać swój świat. Świat osoby niepełnosprawnej. Pragnęłam  oswoić ludzi z tym tematem, pokazać, że jestem taka sama. Mam swoje wady, zalety, dziwactwa, oraz marzenia. Żyje jak inni. Jestem jak inni i moja konieczność poruszania się na wózku nie ma tu nic do rzeczy. Chciałam po prostu pokazać siebie. A mogłam to zrobić tylko przez pisanie prosto z serca.
            Na sam koniec zaznaczam więc, każdy może założyć bloga. Blogi są różnorodne. Można zrobić z nich pamiętnik, ale też użyć go jako narzędzie pracy, czy nauki, albo rozwoju swoich zainteresowań. Jedno jest pewne. Każdy blog powinien mieć duszę. A bez pasji tego nie osiągniemy.…


piątek, 1 listopada 2013

Igotkowe dialogi!

Część nie wiem która, bynajmniej nie ostatnia, bo dziecko moje (Cicho siostra! :P ) jest gadatliwe.
Jak przystało na moją rodzinę ;))



Zbieram się do biblioteki. W pokoju obok do przedszkola szykuje się Igorecki. Moja mama wnosi mojemu tacie śniadanie na gorąco.
Igor: Ne chcie mensio!!-Krzyczy kompletnie oburzony Igorek
Babcia: A co chcesz?
Igor: Kamapke...
________________
Ola: Jesteś przedszkolak?
Igor: Ne! Gigol!
________________
Igor porwał mi coś z biurka. Lata jak szalony i ucieka, gdy prosze by odłożył śpiewając:
Igor:To jeeeśt moje!! To jeśt moje!!!
Ola:Od kiedy?
Igor:Dzisiaj!!
________________
Igor:Pijes kawee?
Dziadek: Tak.
Igor: Ja tes kce!
________________
Na widok mojego kierowcy:Dzien dobji.
<333 p="">_______________
Igor: Śto jat!! Śto jat! Niech zije, zije nam!!
Ja: Igor kto cie nauczył śpiewać?
Igor:Simon!!!
_______________
Jakiś czas potem
Ciocia Kasia: Igor? jak było w przedszkolu?
Igor: Fajnie!
Ciocia Kasia: Rysowałeś?
Igor:Ahaaa
Ciocia Kasia: A co rysowałeś?
Igor: Kółko.
Ciocia Kasia: I co jeszcze?
Igor: Ksizik.
Ciocia Kasia: A kto cie nauczył?
Igor: Simon...
_____________
A Szymon, kolega Igotka nie próżnuje bo:
Igor na widok tapety Oli: Sejce!
Ola: Skąd wiesz, że serce?
Igor:...Simon.
_____________
 Igor: Gdzie mama?
Ja: Sprząta dziś w kościółku.
Igor: Chiba nie!
____________
Ja do psocącego: Igor! Zachowuj sie! Ile ty masz chłopie lat?
Igor z figlarnym uśmieszkiem: Ćtejiii!
____________
A na koniec hit-Igor walczący.
Nie wiem co mu jest, ale od jakiegoś czasu na widok siedzącego spokojnie brata natychmiast podlatuje i złowrogim, ostrzegawczym głosem warczy: DUDUUUUU! Ja tu siedzeeeee!
Znaczy sie-poradzi sobie w życiu chłopak ;)


wtorek, 29 października 2013

A bo to zawsze musi być tytuł ?!


W piątek ukończyłam pięciodniowe praktyki przygotowujące do trzymiesięcznego stażu.
I chyba nie było tak źle? W końcu skoro wciąż tam jestem to chyba jednak do czegoś się nadaje, nie ? 
No. 



Więc od wczoraj jestem już oficjalnie stażystką na stanowisku młodszy bibliotekarz. 
Pracy mam dużo. Głównie polega to na ogólnym wypożyczaniu książek, pomocy w organizacji zajęć dla dzieci, czy też zajmowaniu się stroną internetową. Pani bibliotekarka połechtała mile moje ego stwierdzeniem jako że radzę sobie już jakbym w bibliotece pracowała któryś rok z rzędu. No nie powiem. Miło było. 
Jednakże nie byłabym sobą gdybym nie miewała chwil słabości. Owe słabości najbardziej uaktywniają się rano po siódmej gdy z ciepłego łóżka wstać trzeba. Ot się rozleniwiłam przez ten rok. I nie myślcie że jestem z tego dumna. Dwie moje starsze siostry wstają do pracy  gdy ja odwracam się dopiero na lewy bok, trzecia zaś wstaje nocą by nakarmić dzieciorka ( dzieciorek kończy niedługo trzy miesiące i jest cudowna, śliczna i w ogóle naj. Zupełnie jak jej kuzynostwo. Po prostu wpadłam jak sliwka w kompot ot co) Więc moje wstawanie po godzinie siódmej jest niczym. Na szczęście kryzys szybko mija.
Bo co jak co... Ale dla mojej kochanej  biblioteki warto zrezygnować z ciepłej kołdry ;)



I na koniec perełka:
-Igor- Mówi pewnej rodzinnej niedzieli mój drugi z kolei szwagier do biegającego Iguśka- powiedz: dobrze ciotka !
- Dobzie KOTKA!

;)) no to miau ciociu Marto :-P

środa, 23 października 2013

I fajnie mi... ;)

Taaa...
staż jest super!
Przychodzę o dziewiątej-kończę przed trzecią!
Wokół mnie gwar. Obmyślamy w bibliotece jakieś ozdoby jesienne.
Kawa na biurku, pikanie czytników.
Książki pachną, dzieci chichoczą, klawiatura się tłucze...
Staż w tej bibliotece, to coś cudownego.
Wreszcie czuje się doceniona... I taka dorosła...
Wczoraj miałam drugi dzień stażu, a moja opiekunka stażu zostawiła mi całe stanowisko. One wraz z drugą bibliotekarką poszły do magazynu czegoś szukać. Ja zostałam w bibliotece.
A razem ze mną tłum ludności.
    -Poproszę ksiązkę taką i taką...
    -Czy mogę to zeskanować?
    -Proszę pani? mogę na kompa?
    -A ja na playstation?
    -A ma pani "Antygonę"?
I wołałam panie bibliotekarki tylko trzy razy, bo paru spraw nie wiedziałam jako początkująca. A wszystko trwało około 25 minut. I obsłużyłam wtedy łącznie osiemnaście osób. Wyszli z uśmiechem. To chyba nie było tak źle? ;)

Natalia! Potwierdź :P

sobota, 19 października 2013

Ciekawe śniadanie.

Dzisiejszy poranek. Kuchnia. W roli głównej ciocia Natalia, ciocia Ola, pluszak zając vel ajońć. On też był głodny. No to dostał pasztet.
Igor podnosi kubek z herbatą i mówi:
I:Pije.
N: Co pijesz?
I:Kawe!
N: Chyba herbatę?? Jesteś za mały na kawę-Chichoczę. Igor odkłada kubek, odwraca oczęta w moją stronę patrząc z pogardą. I naganą. Aż mi gdzieś włoski dęba stanęły.
I: JEŚTEM DUZI I PIJE KAWE!

O skubany... A jeszcze wczoraj wcinał butlę kaszki... :P



Natomiast młodsza zwana Olą na resztę życia pogrzebała nadzieję, że jeszcze będzie humanem jak siostra.
O: Oddałam książkę do biblioteki.
N: Jaką?
O: "Mały książe"
N: A teraz jaka lektura?
O:...No taka czarna książka...

Piętnaście minut potem
O: A przecież ty mi sama pożyczałaś tę książkę!
N:... "Kamienie na szaniec"
O: No właśnie!!

No... Czarna była. Fakt.



poniedziałek, 14 października 2013

;)))

I tak jak Agatka w ostatnim komentarzu podejrzewała-Już po wszystkim. Minęła około godzina, gdy drżącą ręką podpisywałam pokaźny stosik dokumentów.
Nie powiem-czułam w tym momencie jakąś podniosłość chwili. Bo o to wkraczam w nowy rozdział swojego życia.

W poniedziałek zaczynam pięciodniowe praktyki przed stażem. Szybko. Spodziewałam się raczej początku listopada a tu taka niespodzianka! :) No nie powiem... Jestem zadowolona, bo o to od poniedziałku nie będę kwitnąć jak zwykle w domu. W końcu wyjdę. Do pracy, do ludzi. Z dumą, że mi się udało. Z nadzieją, że sobie poradzę. I z pewną satysfakcją... Bo pokaże innym, że ja też mogę żyć normalnie. Nawet jeśli to potrwa tylko trzy miesiące. :)

niedziela, 13 października 2013

Rękodzielniczo...

Jako, że siostra młodsza potrzebowała kartkę dla dnia nauczyciela to musiałam w końcu przeprosić się z moim istnym pirdolnikiem hobbystycznym.
Tak więc pojojczyłam, poleniłam się, nakreśliłam w głowie plan.
No i otworzyłam pirdolnik. Papiery powyłaziły z koszulek, naklejki luzem, wycinki luzem.
AAAAAAAAAA! To nic że sprzątałam miesiąc temu. Nie umiem zachować porządku i już.
Z braku laku i z braku czasu (Kartka jak zwykle odłożona na "potem" tj na ostatnią chwilę.) wzięłam się i powstała ona:
Mało nauczycielska, chaotyczna. Ale moja.
I tym samym prosze państwa postanowiłam się pożegnać z blogiem numer dwa. Nie zdał on u mnie egzaminu nic a nic. Wolę mieć kartki i pisanie w jednym miejscu.
A jeszcze wcześniej powstało (no dobra, nie powstało do końca, bo się poddałam) pudelko z decoupage. Tylko... Chi, chi, chi! Cha, cha, cha!
 Na drugi raz pamiętać muszę o gąbce do kleju, dwóch warstwach farby, oraz uprzednim potraktowaniem powierzchni papierem ściernym.
Wytnie się. :P Nauczę się.
...Chyba?
...A już jutro po trzynastej biblioteka.
Tym razem nie jadę tam tylko w celu wycieczkowo-książkowo-rekreacyjnym a w sprawie wręcz służbowej...
Bo ja proszę państwa jadę podpisać umowę. Umowę o staż.
Tralalalala ;) Kciuki potrzymacie? ;))


piątek, 11 października 2013

Na szybko...

Więc rentę dostałam.
Na trzy lata. Nie na stałe.
Bo na stałą rentę jako osoba zdrowa intelektualnie nie mam szans.
O czym powiadomiła mnie bardzo miła i ciepła lekarka (Całkiem inna niż dwa lata temu.)
Nie badała nawet bo stwierdziła, że męczyć mnie nie chce. Więc siedziałyśmy sobie z mamą (Dwa lata temu ją wyprosili), pani wytłumaczyła, że w każdej chwili mogę podjąć pracę. Że teraz komputery dają takie korzyści, że niepełnosprawni mogą sobie dorobić do rent. Już na obozie dowiedziałam się trochę na temat renty. Jest pewien limit który mogę zarobić. A jeśli moje zarobki przekraczają, to  po prostu renta jest zawieszona, aż do momentu, gdy stracę pracę, czy coś innego.
I wiele innych rzeczy których nie zrozumiałam. A mimo to była ludzka. Miła. Bardzo. Nie Urzędowa. Prosta. Normalna. Była typem osoby, który bardzo lubię.
Opowiedziała nawet dowcip. ;))  I ostatecznie przekonała, że w ZUS też są ludzie. Normalni. A to ile i na ile dają renty to już sprawa tych na górnych stołkach. Czyli ludzi, którzy mnie nawet na oczy nie widzą.
Na końcu pani doktor życzyła mi powodzenia i pożegnała ze słowami: "Szczęść Boże"
Daj Boże...

czwartek, 10 października 2013

A jutro...

Wstanę rano...
Ubiorę się...
I pojadę do Krakowa.
Na komisję lekarską.
Poczekam parę godzin na swą kolejkę.
Wejdę do maleńkiego gabinetu, gdzie z trudem mieści się mój wózek i... Będę zeznawać, że mimo módł, próśb, optymizmu i rozwoju medycyny nie wstałam z wózka...
I nie wstanę.
Lekarz przejrzy moje dokumenty. A potem puknie mi młotkiem w kolano i stwierdzi, że JEDNAK się nie rusza.
I nie poruszy.
Ja to wiem, Oni to wiedzą.
A jednak-Wciąż walczę o rentę. O parę groszy. O orzeczenie o niepełnosprawności. Mojej. Widocznej i namacalnej. Ale kto by się przejmował?
 To, że choroba którą posiadam to wada rozwojowa się nie liczy... To, że TAKICH cudów nie ma i że nie wyzdrowieję też.
Więc wyjdę, poczekam na ich werdykt.
I pewnie jak przed dwoma latami zacznę weryfikować  swoje marzenia.
Chcę mieć kiedyś dziecko. A nawet kilkoro.
To moje marzenie, mój cel...
I tylko jedno dręczy-Smutna prawda: Bo czy ja naprawdę chce wychowywać swoje dzieci w świecie, gdzie wszystko trzeba udowadniać?  Nawet własne słabości?

sobota, 5 października 2013

O kruca fiks!

Jak zimno!!!!
W szoku jestem! I to w uzasadnionym -zważywszy na fakt, jakoby rok temu byłam o tej porze na spacerze.
I słoneczko świeciło...
I niebo niebieskie...
I liście szeleściły...
I w tym roku-a i owszem jest podobnie.
Słońce świeci, niebo niebieskie... a temperatura jak na Syberii.
I padł na mnie blady strach. Bo skoro JUŻ jest tak zimno, to jaki będzie listopad, grudzień, styczeń??
Jeśli teraz, już niedługo przyjdzie zima to oznacza, że na święta śniegu nie będzie...
To znaczy będzie! Ale na wielkanoc, jak tego roku...
Mówił ktoś coś o globalnym oświetleniu? To niech przyjedzie do pipidówka mojego i spróbuje posiedzieć na podwórku bez ton kurtek, czapek(ble!), swetrów,szalików i rękawiczek...
BLE!!
No nic. Pozostaje mi ratować się gorącą herbatą, toną odzieży i dobrym humorem...
Jak to dobrze, że część zimy przyjdzie mi spędzić w cieplutkiej, przytulnej bibliotece <3 br=""> Kochani!! Bardzo wszystkim dziękuje! Za życzenia i słowa wsparcia. Za maile, telefony, smsy, komentarze. Ukoronowaniem mojej dwudziestki była wirtualna czatowa impreza :))
Humory dopisały! Mój  przede wszystkim. Bo świętować z takimi ludźmi... Jestem szczęściarą i tyle :)) W tym momencie nie było kabli, komputerów, ani tych dzielących kilometrów... Były One
Dziewczyny! Jesteście najlepsze :* 
I tylko kilka dziewczyn nie mogło być z nami... Ale nic to! Siły wyższe... :( Ale nic to! Jasne jest, że sobie odbijemy!  :))
Prawda dziołchy?!
Buziaki, zmykam do parującej herbatki!!! :))

środa, 2 października 2013

A najlepszy prezent na dwudziestkę to...

... To to, że dostałam dowóz na staż!
Tralalalalalala! Hop i siup!
Oficjalnie-wygrałam,wygrałam,wygrałam!
Ostatnie szlify kosmetyczne, czekanie na papiery, wyznaczenie terminu i...zaczynamy!
Micha się śmieje, teraz kiedy już wiem to oficjalnie, to już nic mnie nie martwi!
Bo będzie dobrze i już!! :)))

wtorek, 1 października 2013

"Dwudziestolatki, dwudziestolatki, to Ja i Ty"

Dzisiejszego ranka obudziłam się już jako dwudziestolatka.
Fakt ten skontaktowałam z niejaką obojętnością. W końcu od wczoraj żadnej zmiany u siebie nie zarejestrowałam.
Fakt, faktem, przybył mi jeden nowy pryszcz. Ale to się chyba nie liczy? :P
Nie zmądrzałam, nie urosłam (może to i lepiej??), żadnego przypływu mocy...

A jednak zadowolona jestem. Bardzo. Że wchodzę w nowy rozdział swojego życia. W końcu wczoraj po raz ostatni byłam nastolatką.
I czego sobie życzę? Zdrowia. Przede wszystkim.
I spełnienia marzeń. I to najważniejsze-żebym urodziny za rok obchodziła w już tylko powiększonym składzie.
Ale co będzie za rok? Nie wiem...
To chyba wie ten na górze.
I jemu dziś-po tych dwudziestu latach mojego życia dziękuje. Za Was.Moją rodzinę i przyjaciół.
Ech... No i nie udało się bez tanich sentymentów.
Chlip, smark, siurp. Komu chusteczkę??
:)))


A tymczasem zostawiam Was kochani z corocznym, wirtualnym torcikiem, oraz kieliszkiem winka  :)))




...A także z Waszymi pytaniami. :)




1



Lubisz wyzwania?
Bardzo lubię :)
 

Co chciałabyś zrobić szalonego?
Usamodzielnić się. Zamieszkać osobno. - Jazda bez trzymanki :
 

Dokończ zdanie uśmiecham się, gdy????
Gdy czytam wasze komentarze, gdy widzę moich siostrzeńców, gdy ktoś mnie docenia, gdy moi najbliżsi o mnie pamiętają… 
 

Czy przed wyjazdem na obóz nie akceptowałaś siebie ??? Co Ci dał ten obóz ??? 
Cóż. Przed wyjazdem byłam dzikusem… Nie lubiłam wychodzić w miejsca publiczne. Nie lubiłam być główną atrakcją. Nie raziło mnie to, że patrzą się na mnie dzieci. Bo wiem, że dzieci po prostu wszystko ciekawi… Ale przykład?
Jakiś rok temu. Siedzę z młodszą siostrą w Pizza Hut. Koło nas siedzi grupka starszych ode mnie ludzi. Czy jesteście zdolni uwierzyć? Przebywałam tam dokładnie półtora godziny i przez cały ten czas Ci ludzie się na mnie patrzyli. Ja rozumiem… Popatrzeć na kogoś… Ludzka sprawa, bo ludzie oglądają się za sobą. Ale półtora godziny? Czułyśmy się mocno śledzone J)  Na obozie zaś wyjechaliśmy na jednodniowy wypad na rynek krakowski. Tam było nas sześcioro. I tam patrzono na nas wszystkich. I potem zrodziła się u mnie myśl, że dopóki będę siedzieć w domu ludzie nie przyzwyczają się do niepełnosprawności.
 

Co byś zabrała ze sobą na bezludną wyspę(tylko jedna rzecz ) i dlaczego ? 
Komórkę. Żeby mieć stały kontakt ze wszystkimi znajomymi i rodziną. Samotność jest nie dla mnie. 
 

lubisz robić zdjęcia ? 
Bardzo lubię. Ale raczej kiepski ze mnie fotograf… W najbliższym czasie mam zamiar trochę poćwiczyć.
 

Lubisz pozować do zdjęć ?
Nie lubię niestety… Z tego powodu mam naprawdę mało zdjęć, a tym samym wspomnień.
 

Na jakim poziomie jest twoja samoocena (w skali od 1-10 gdzie jeden to b.nisko oceniam siebie a 10 jestem pewna siebie i siebie akceptuje)???
siedem
 

jesteś odważna, szalona , pomysłowa ? 
No z tą odwagą to tak nie bardzo… Jestem z tych bojaźliwych ;))
 

Pogodziłaś się z chorobą
Hm… A o to pytanie z serii trudne. Bo chce na nie odpowiedzieć a czasem nie umiem. Z jednej strony- Tak. Pogodziłam się. A raczej nie miałam wyjścia. Jestem świadoma, tego że moja choroba jest nieodwracalna. A przecież żyję z nią od… zawsze. Nie wiem i nigdy się nie dowiem jak to jest chodzić. I może dlatego jest mi łatwiej być na wózku? Ale jak każda osoba łapię czasami doła. I wtedy pytam po cichu Boga jaki cel ma w mojej niepełnosprawności? Jako osoba wierząca mocno wierzę, że urodziłam się taka po coś. Reasumując, tak pogodziłam się z chorobą. Ale to nie znaczy, że czasem nie chciałabym po prostu wstać i żyć jak każdy. 
 

jak traktujesz rehabilitacje (chodzi mi o to czy traktujesz jako konieczność ,obowiązek czy jako przyjemność nawyk oczywiście ten pozytywny:))????
Rehabilitację traktuje jako przyjemność. Po wzmożonym ruchu uwalniają się we mnie jakieś nieznane moce napełniające mnie optymizmem. Ale też jako konieczność. 
Ale wciąż brakuje mi motywacji. I spowiadam się dziś wam zupełnie szczerze: Tak! Jestem leniem i nie ćwiczę regularnie! J
 

dokończ zdanie : W życiu ważne są dla mnie... ?
Rodzina, przyjaciele, zdrowie i moje dobre samopoczucie.
 

lubię siebie za.... ??? 
Za dystans do siebie
 

nie lubię siebie za... ????
Za lenistwo. Za słabość. Za to, że jestem choleryczką. Za to, że nie umiem się przyznać do błędów i zawsze, ale to ZAWSZE muszę postawić na swoim! Okropność!
 

Najbardziej u ludzi cenie ...??? 
Prawdomówność i szczerość.
 

Co lubisz najbardziej w swoim wyglądzie? 
Ciężko będzie… Hm… Chyba oczy, usta i nos. Resztę chętnie bym wymieniła.
 

Jaka jest pierwsza rzecz, którą zauważasz u osoby przeciwnej płci?
Oczy 
 

O czym marzysz?
Żeby kiedyś takie małe, słodkie, wesołe bobo stanęło przede mną i powiedziało
„Babcia, ale ty jesteś już stara…” :P
 

planujesz swoje życie ??? 
Nie. To znaczy mam swoje marzenia. Że pies, dzieci, mąż, dom nawet i praca. Ale to nie są plany. Plany mi nie wychodzą niestety…
 

jesteś poukładana ??? 
Nie, Niet, No! :P
 

jesteś perfekcjonistką ? 
Nie, stanowcze nie.
 

masz poczucie humoru ???
No staram się jak mogę :)) 
 

chciałabyś napisać książkę ???? jeżeli tak to na jaki temat ???? :D
Powieść obyczajową, młodzieżową.
 

ulubiona gra planszowa to.... ??? :D 
Eurobizness
 

nauczyłaś się czegoś nowego na obozie ???? czego ??????
Tego, że może się dziać wiele. Że mogę się źle czuć, mieć zły humor, mogę być zmęczona i mogę się bać… Ale jeśli zacisnę zęby to sobie poradzę. 
 

Czy uważasz się za osobę godną zaufania?
Nie mnie tu oceniać, a ludziom którzy mi ufają…
 

 Szklanka do połowy pełna czy od połowy pusta?
Do połowy pełna. Zdecydowanie.
 

O czym myślisz przed zaśnięciem?
O tym co dziś mi się udało a nad czym muszę popracować. O tym co muszę zrobić jutro. Trochę marze, trochę planuje…
 

Co robisz, gdy masz ochotę zrobić coś szalonego?
Otwieram repetytorium z matmy ;)))
 

Jaki jest Twój ulubiony ketchup i dlaczego?
Wolę majonez. Zdecydowanie. 
 

Krystyna Pawłowicz czy Anna Grodzka?
Grodzka. I to tyle na temat polityki z moich ust. 
 

Czy znasz osobę, której dziwny nawyk szczególnie zapadł Ci w pamięci? Dlaczego akurat ten?
Najbardziej zapadają mi w pamięci… moje nawyki. Nie ma bardziej dziwnej osoby ode mnie samej :P A tak na poważnie to widziałam różne nawyki, różnych osób. Początkowo mnie dziwią, a potem o nich zapominam. W końcu czasami ludzie w taki właśnie sposób wyrażają swoją oryginalność i niepowtarzalność. :) 
 

Boisz się śmierci?
Bardzo.
 

Jakich kwiatków bardzo nie lubisz i dlaczego?
Wszystkie kwiaty są cudowne i mają jakiś swój urok… Ale może nie poznałam jeszcze wszystkich gatunków…? Podobno jest kwiatek, który śmierdzi zgnilizną… I pewnie to jego bym wybrała. 
 

Czym jest piękno?
Piękno nie ma definicji. Albo raczej każdy posiada swoją definicję…
 

Ulubiony aktor w wieku ponad 60 lat?
Z hamerykańskich nie mam… Z polskich… Andrzej Grabowski, Marian Opania, Witold Pyrkosz, Marian Dziędziel …
 

Jak wyglądały najbrzydsze kafelki, jakie kiedykolwiek widziałaś?
Takie szare, z zaciekami. W szpitalu. A feeeee!
 

Co myślisz o dredach?
Fryzura jak fryzura. Odpowiednio zadbane są naprawdę ciekawe. No i nie ma problemu z wymyślaniem fryzur na co dzień :)) 
 

Najbardziej niezrozumiały wiersz lub fragment prozy, jaki znasz?
Każdy wiersz da się zinterpretować… Po swojemu… J Trzeba tylko chcieć!
 

Co myślisz o plackach ziemniaczanych w odniesieniu do sytuacji w XVI-wiecznej Anglii? 
Że wolę frytki ;))
 

Co byś zrobiła widząc w rowie nierozpakowaną paczkę chipsów o smaku paprykowym troszeczkę uwaloną błotem?
Że nie wiadomo co kto robił z tą paczką… :P
 

O której godzinie niebo najbardziej Ci się podoba?
O dziewiętnastej… W lato gdy zachodzi słońce. Poezja…
 

zadowolona z obozu ???
Bardzo, bardzo… :))
 

poznałaś tam dużo ludzi ????
Samych fajnych, wręcz cudownych ludzi :))
 

jesteś zapominalska ???? :D :D:D
Bardzo. Coraz bardziej! 
 

jak zaczęła się twoja przygoda z hiszpańskim ???
Banalnie! Po prostu kiedyś, gdy byłam trochę młodsza strasznie polubiłam pewien meksykański serial, oraz zespół który tworzyli jego odtwórcy. Zaczęłam słuchać, oglądać i stwierdziłam, że hiszpański to piękny język! I to trwa do dziś…
 

Miałaś w szkole hiszpański ???
Nie. Nie miałam. Choć pojawił się potem, w technikum w mojej szkole. Ale byłam już w klasie maturalnej i było po prostu za późno…
 

Co chciałabyś zrobić / spróbować ?(czego jeszcze nie robiłaś nie próbowałaś ?) 
Chciałabym spróbować sushi, poprowadzić zajęcia z dziećmi i wystąpić w telewizji. 
 

Twoje wymarzone wakacje . Jak, gdzie , kiedy , z kim ? 
Z całą moją rodziną i przyjaciółmi nad jakąś wypasioną plażą bałtycką 
 

Jakie imiona wybrałabyś dla swoich Dzieci
Ida, Pola, Jan i Leon
 

Czy byłaś kiedyś zakochana ? ( jakieś drobne szczegóły )
 Byłam zauroczona. Na miłość jeszcze jest czas. 
 

Twoja druga połówka -jakie cechy charakteru cenisz ?
 Moja druga połówka musi przede wszystkim być ostatecznie przygotowana na życie ze mną bez względu na to co przyniesie los. W końcu mam zamiar z nią ślubować do grobowej deski. Coś jeszcze? Musi mieć poczucie humoru, dystans, być nastawiona na równouprawnienie w partnerstwie. I dobrze gotować :)) 
 

Gdybys mogła cofnąć czas i zmienić jedną rzecz w swoim życiu
 co by to było ? Cóż... Chyba bardziej poważnie myślałabym o przyszłości. Moje nastawienie w liceum to było "Nie będę sie uczyć, bo nic dobrego mnie nie czeka." No i byłabym twardsza. Bo niestety niektórym osobom dałam się omamić i wykorzystać swoją naiwność. 
 

gdzie chciałabyś zamieszkać? nie tylko w Polce czy tylko i dlaczego? 
Jesli chodzi o Polskę to... chyba zdecydowałabym się na mieszkanie w jakimś większym mieście typu Warszawa. Za granicą chętnie widziałabym się w USA, Holandii czy Wielkiej Brytanii, a także ukochana Ameryka Południowa. (Meksyk, Argentyna) 
 

Myślałaś o napisaniu książki?
Właściwie... Jestem w trakcie pisania. Opornie, ale idzie. 
 

jaki profil ukończyłaś i co chciałabyś robić dalej ? 
Ukończyłam profil humanistyczny. Swoją przyszłość wiążę z rękodziełem (najbardziej prawdopodobna wersja) terapią zajęciową, bądź dziennikarstwem.
 

masz wymarzony zawód ?
Nic z prac biurowych. Marzy mi się praca aktywna, pomocna innym no i taka dzięki której będę mieć kontakt z dużą ilością naprawdę fajnych ludzi.