No doobra. Miałam zaplanowany w głowie ten post już długo. No i miał się pojawić wczoraj. Ale jak to u mnie bywa znana jestem z roztrzepania i... od jutra dzień zaczynam od sprawdzania daty w kalendarzu. ;)
1.7.2013
-Masz stresa?-Zapytała A. Od kilku sekund stałyśmy w jednej z blokowych wind. Winda z jednostajnym płynięciem przesuwała się ku górze.
-Nie...-Odpowiadam jakoś bez przekonania. A w środku cała się trzęsę. Setki przegadanych minut... Parędziesiąt wypitych, wirtualnych kaw, zwierzenia, zmagania z "niechciejem", śmiech do komputera. Chwilę, które potrafiły wyciągnąć z największego dołka... Na które czekałam z utęsknieniem i czekam do dziś...
Gardło się zaciska. Winda już prawie u celu. Wzrok wędruje do okazałego brzuszka mojej siostry. W środku siedzi Milusia.
"Hej, mała... Nawet mnie jeszcze nie znasz, a już towarzysz jednej z najważniejszych chwil mojego życia."-Myślę.
Jesteśmy na miejscu.
I nagle wszystko puszcza. Cały stres. Już się nie boję, tym że ją rozczaruje.
Bo jak każdy wie to co mamy na ekranie często rozczarowuje na żywo...
Ona nie rozczaruje mnie na pewno. Jestem tego pewna.
Drzwi otwiera mi B.
Ta B. którą tak długo chciałam ujrzeć na własne oczy. Usłyszeć tembr głosu, posłuchać, tego zaraźliwego śmiechu, o którym wspominała A.
Nie ma niezręczności. Jest Ona.
Na mój widok wyciąga ręce i zamyka mnie w ramionach...
Czy marzenia się spełniają?
Wówczas wiedziałam...BA! Byłam pewna, że tak.
I już zaraz ciasta, kawa. Przytulny salonik.
Pokój Julki, widok z okna. Wszystko jest tak jak sobie wyobraziłam... Niesamowite.
Siostra zaczyna rozmowę z dziewczynami. Kawy zaczyna ubywać.
W myślach zastanawiam się czym sobie zasłużyłam na takie coś? Na takie szczęście? Dlaczego to właśnie Ja miałam szczęście poznać A i B? Dlaczego to mnie A poświęciła swój WOLNY dzień? Dlaczego to akurat moje marzenia chciała spełnić?
Nie wiem... Naprawdę nie wiem. Nie zasłużyłam...
Nagle gwar cichnie a któraś z dziewczyn pyta:
-Co ty tak milczysz?
Bo ja już tak mam... Zaniemówiłam ze szczęścia...
-Masz stresa?-Zapytała A. Od kilku sekund stałyśmy w jednej z blokowych wind. Winda z jednostajnym płynięciem przesuwała się ku górze.
-Nie...-Odpowiadam jakoś bez przekonania. A w środku cała się trzęsę. Setki przegadanych minut... Parędziesiąt wypitych, wirtualnych kaw, zwierzenia, zmagania z "niechciejem", śmiech do komputera. Chwilę, które potrafiły wyciągnąć z największego dołka... Na które czekałam z utęsknieniem i czekam do dziś...
Gardło się zaciska. Winda już prawie u celu. Wzrok wędruje do okazałego brzuszka mojej siostry. W środku siedzi Milusia.
"Hej, mała... Nawet mnie jeszcze nie znasz, a już towarzysz jednej z najważniejszych chwil mojego życia."-Myślę.
Jesteśmy na miejscu.
I nagle wszystko puszcza. Cały stres. Już się nie boję, tym że ją rozczaruje.
Bo jak każdy wie to co mamy na ekranie często rozczarowuje na żywo...
Ona nie rozczaruje mnie na pewno. Jestem tego pewna.
Drzwi otwiera mi B.
Ta B. którą tak długo chciałam ujrzeć na własne oczy. Usłyszeć tembr głosu, posłuchać, tego zaraźliwego śmiechu, o którym wspominała A.
Nie ma niezręczności. Jest Ona.
Na mój widok wyciąga ręce i zamyka mnie w ramionach...
Czy marzenia się spełniają?
Wówczas wiedziałam...BA! Byłam pewna, że tak.
I już zaraz ciasta, kawa. Przytulny salonik.
Pokój Julki, widok z okna. Wszystko jest tak jak sobie wyobraziłam... Niesamowite.
Siostra zaczyna rozmowę z dziewczynami. Kawy zaczyna ubywać.
W myślach zastanawiam się czym sobie zasłużyłam na takie coś? Na takie szczęście? Dlaczego to właśnie Ja miałam szczęście poznać A i B? Dlaczego to mnie A poświęciła swój WOLNY dzień? Dlaczego to akurat moje marzenia chciała spełnić?
Nie wiem... Naprawdę nie wiem. Nie zasłużyłam...
Nagle gwar cichnie a któraś z dziewczyn pyta:
-Co ty tak milczysz?
Bo ja już tak mam... Zaniemówiłam ze szczęścia...
Z dedykacją CZTEREM (już czterem ;) ) najcudowniejszym babkom na świecie.
A,B,K i M :*

Pięknie :)
OdpowiedzUsuńOj taak, pięknie było :))
Usuń:) Oj Ty nasza Kochana Marzycielko! A nie marzy Ci się przypadkiem zobaczyć Szczecin? :)
OdpowiedzUsuńA Tobie Krakowa się nie marzy? :PP
UsuńA pewnie, że się marzy :) Za rok będziemy w Zakopanym, także już się szykuj, na odwiedziny cioci Marty :) Noelka, co tam z Anetką, nie mogę wejść na Jej bloga buuuuuuuuuu! Interweniuj Kochana!
UsuńBędę interweniować, ale nie za bardzo...Wszak artysty naciskać nie można! :PPP
UsuńTRZYMAM za słowo! Muszę Cię w końcu przytulić osobiście, ma bratnia duszo! :***
Boskie są takie spotkania:)) Mam nadzieję, że i nam dane będzie się kiedyś spotkać:))
OdpowiedzUsuńTeż mam taką nadzieję!! :)
UsuńCzytałam posta w pracy . I ...I się poryczalam !
OdpowiedzUsuńTak mnie wzruszył Twój post !
Jak Ty to robisz ???
A dlaczego ?
Naprawdę nie wiesz dlaczego ? To ja Ci powiem -bo Ty super Babka jesteś ! Ot dlatego ;-)
O, o jest Ta, co się zamyka :) Co Ty tam z tym blogiem Kochana kombinujesz?? Raz, że czekam na nowe posty, a dwa- żeby z rana pocałować klamkę?! Odmowa uprawnień? To gorsze jak policzek :(
Usuń:*
OdpowiedzUsuń:*
UsuńNoelka (niezalogowana)
Ech . Tęsknię. Ale póki co się do niczego nie nadaje. Chora, zapracowana, zmęczona. Ale Ciękocham wciąż co by nie było :*
OdpowiedzUsuńNo ja myślę że kochasz :D bo z wzajemnością!
UsuńMiałam dzwonić, bo nie odpisałaś na eska, myślałam, że coś się stało.
Ale skoro tak, to zadzwonię jak wyzdrowiejesz, daj znać
Całuje zdrowotnie :*