Jest tu kto?
Bo ja jestem! Ciągle i codziennie, nie odmiennie.
Tylko, że w tej chwili nie mam po prostu weny na bloga.
Minione dni poleciały mi tak szybko, ze nawet nie pamiętam co się wydarzyło.
Czyli nic. Względny spokój, ale jak wiecie, lepsza stara bieda, niż nowe problemy.
Wczoraj byłam na pobraniu krwi.
Jak zwykle nie można było znaleźć żyły, jak zwykle pokuli mi obydwie ręce i jak zwykle miałam gęstą krew.
Ciekawa sprawa, bo pielęgniarka twierdzi, że mało piję.
Ostatnim razem powiedziała, to samo, więc wczoraj wtrąbiłam w siebie dużą szklankę wody mineralnej (pycha! -.-) i dalej źle...
Wychodzi na to, że powinnam pić cały czas i nie przestać nawet na minutę, tylko, że ja nie znoszę siebie do czegoś zmuszać.
A przecież nie ma tak że ja nie piję nic!
Moja mama jest przeczulona na punkcie moich nerek i ciągle coś mi robi, a to herbata, a to kompot, a to kawa nawet czasem ...
I co? I jajo:/.
Dobra. A teraz koniec z narzekaniem.
Dla równowagi przedwczoraj wylądowałam w bibliotece.
Dużo osób dziwi, że potrafię tam przesiedzieć cztery godziny, ale ja kocham to miejsce!
Zazwyczaj jestem w bibliotece na oddziale dziecięcym, gdzie mam zaprzyjaźnioną bibliotekarkę, siadam pośród misiów, kolorowych krzesełek, bajeczek i sobie siedzę i siedzę...
I dobrze mi jak u siebie w domu:)
Czy u Was tak jak u mnie i Beatki pogoda też jest taka niezdecydowana??
PS Dzisiejszy wpis sponsorowała (dopingowała :D) Angelika :D