Moje życie to taki labirynt. Długi i zawiły, pełen ślepych zaułków. W tym labiryncie ramię w ramię kroczy za mną pewien Zły Chochlik. Czasem podszepnie złą wskazówkę, albo ostudzi nagły entuzjazm. Czasem da po ryju, w najmniej spodziewanym momencie, gdy mi się wydaje że już jest lepiej. "Apogeum szczęścia. Teraz będzie tylko lepiej!". A on mi wtedy "bum" po twarzy. I śmieje się szyderczo.