Minione tygodnie upływały pod znakiem zębów. I tak po kolei: Alan zyskał cztery nowe tik taki, Igorowi wypadły górne jedynki a Noelce zaczął rosnąć ząb zwany ósemką. Albo jeśli wolicie: ząb mądrości.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wspomnienia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wspomnienia. Pokaż wszystkie posty
piątek, 28 września 2018
sobota, 30 grudnia 2017
Pa, pa, 2017. Wiele mnie nauczyłeś...
Jeśli kiedykolwiek ktoś zapyta o to, jaki był dla mnie 2017 rok, to odpowiem jedno :
Był szalony.
Był szalony.
poniedziałek, 19 czerwca 2017
poniedziałek, 23 maja 2016
"Cudze chwalicie, swego nie znacie..."-Wieliczka 2016
Wczorajsza niedziela spędzona była tak jak lubię-Aktywnie i na świeżym powietrzu, z rodziną.
Wybrałam się w miejsce (jak do wczoraj sądziłam) bardzo dobrze mi znanego...
Wybrałam się w miejsce (jak do wczoraj sądziłam) bardzo dobrze mi znanego...
czwartek, 31 grudnia 2015
poniedziałek, 28 grudnia 2015
poniedziałek, 21 września 2015
Wózkowiczem być: Szpital. Słodko gorzkie wspomnienie
![]() |
| źródło:internet |
Miejsce, które zaraz po rodzinnym domu znam jak własną kieszeń.
To tu przed dwudziestoma dwoma latami uratowano mi życie.
To tu spędzałam początkowo każdy dzień życia, aż w końcu ograniczało się to do jednej wizyty na rok.
Wszystko pamiętam. Cały bukiet emocji, który mi towarzyszył.
Strach, ból, znudzenie w poczekalni, śmiech.
Śmiech? W szpitalu? Zapewne pukacie się teraz w czoło. A jednak.
poniedziałek, 27 kwietnia 2015
Dzieciowo
Miniony tydzień obfitował w piękną pogodę i obecność całej mojej trójki. Mili spędziła z Nami prawie cały tydzień, a także weekend.
Labels:
Adrian,
codziennik,
dialogi,
Dzieci,
Igor,
igotkowe dialogi,
instagram,
Ja,
komunia,
kraków,
Milena,
Milenkowe dialogi,
optymistycznie,
rodzina,
szczęście,
wspomnienia,
zakupy,
zmagania z przeciwnościami,
żarty
piątek, 10 kwietnia 2015
Wózkowiczem być: Moja droga do akceptacji.
Jestem osobą niepełnosprawną.
Osobą niepełnosprawną która sobie radzi.
No a przynajmniej względnie według niektórych. Bo są osoby które zawsze chcą przykręcić mi śrubkę i wypomnieć, że mimo braku ograniczeń intelektualnych nie posiadam matury, czy nie jeżdżę samochodem.
Ale, to Ja nie o tym...
środa, 2 lipca 2014
Trzysta sześćdziesiąt sześć dni temu...
No doobra. Miałam zaplanowany w głowie ten post już długo. No i miał się pojawić wczoraj. Ale jak to u mnie bywa znana jestem z roztrzepania i... od jutra dzień zaczynam od sprawdzania daty w kalendarzu. ;)
niedziela, 15 maja 2011
Pamiętam
To było dokładnie pięć miesięcy temu. Moja siostra w dziewiątym miesiącu ciąży czekała ze spokojem na rozwiązanie. Umalowała pokój, pomagała w remoncie, energia wręcz ją rozsadzała… Pamiętam, że był późny wieczór, gdy usłyszałam z moją młodszą siostrą dzwonek do drzwi. Adrenalina podniosła się maksymalnie. Chóralnie krzyknęłyśmy z Olą „Justyna!!”. Usłyszałam głos szwagra i wiedziałam…
Przyprrowadzono do nas Adriana, który był równie podekscytowany jak my wszyscy i każdemu opowiadał, że „mama rodzi dzidziusia.”. Igor urodził się dokładnie DWIE GODZINY później. Pamiętam, że tej nocy już nie zasnęłam…
Rano szwagier pokazał mi na telefonie małego krasnalka z ciemnymi ustami (podczas porodu owinął się pępowinką i doszło do zasinienia- na szczęście dzięki Bogu tylko na zmienionym kolorku skóry się zmieniło).
Nie dane było mi poznać siostrzeńca odrazu. Igor po urodzeniu przeszedł najpierw katarek, a następnie infekcje, gdyż w drogach oddechowych zalegały mu jeszcze wody płodowe. Chodziłam do szkoły przez tydzień i gdy wracałam modliłam się, by siostra była już w domu. I Bóg w końcu tych próśb wysłuchał:)
I wciąż pamiętam gdy zobaczyłam go „na żywo”, gdy mogłam go wziąć na ręce a on spał… Nie ma nic piękniejszego od snu dziecka…
Dziś Igor to już duży chłopak, lada dzień zacznie siedzieć, raczkować. Za sobą ma już pierwszą zupkę i deserek, niestety pierwszy pobyt w szpitalu z powodu kosmetycznego zabiegu, gada jak najęty a pod dziąsełkami da się już wyczuć pierwszego ząbka.
Zawsze gdy mnie zobaczy uśmiecha się do mnie i wyrywa byle tylko do niego podejść i się bawić. Potrafi już pociągnąć za włosy, ugryź palca, dokuczać starszemu bratu i przemieścić się z plecków na brzuszek. Widać, że będzie energiczny, może nawet zbyt?
Ale czy to ważne? Ciocia i tak zawsze będzie go kochać.
Tak jak kiedyś mocno pokochałam Adriana.
Hanusiu! Nie pisze tekstów, ostatnim przebojem tj. na olimpiadzie zaśpiewałam
„Pokaż na co Cię stać” zespołu FEEL. Czasami napiszę jakiś wiersz, ale teksty
jakoś mi nie leżą narazie. Ale kto wie? Może kiedyś?
Subskrybuj:
Posty (Atom)

