Grudzień zaczął się nietypowo.
Skończyłam lekko przedłużony staż...
I choć miałam obawy jak odnajdę się w nowej rzeczywistości idzie gładko.
Bo taak...tęsknię za biblioteką.
Ale nudzić się nie ma kiedy. Serio.
Pełen kiczowatych, kolorowych reklam, radosnego wyczekiwania, mandarynek...
Wcieliłam się dziś w rolę brodatego... I po raz kolejny utwierdziłam w przekonaniu, że nikt nie umie się tak szczerze cieszyć.
Tylko małe dziecko...
Słodycze które Mikołaj zostawił bym obdarowała nim całą trójkę zostały przyjęte z taką aprobatą, że się wzruszyłam...
Zwłaszcza z radości Mileny. Rok temu nie była świadoma tego całego świątecznego młynu. W tym roku Mikołaj odwiedził ją już drugi raz. I odwiedzi zapewne jeszcze kilka... ;)
Bawiłam dziś pannę. Dzidziusiem nazwać już nie można tak mądrej dziewczynki. Gadać próbuje, biega jak oszalała. Wpatrzona wiernie w kuzynów... I przy niej też zleciało tych kilka godzin.
Jak kwadrans.
Kartki zaczęte, matma się uczy, książki się czytają.
Trochę się cieszę, że zimę spędzę w domu.
W zeszłym roku wszak byłam w trakcie całkiem innego stażu...
W tym roku mam czas na przemyślenia, zatrzymanie się...
Co dalej? Co przyniesie kolejny rok?
Któż to wie?
Nie planuje. Nie obiecuje. No chyba, że z wyprzedzeniem do czterech dni.
Mikołajkowy piątek na Scholi już niebawem...
Ale o tym mam nadzieję w następnym odcinku :P
DOPISEK
Z serii Igotkowych dialogów:
Chłopcy rzucili się na paczkę od Mikołaja. Najbardziej oczywiście zachwyciły jajka niespodzianki. Igor wyciąga ze środka zabawkę-wyścigówkę.
-My juś mamy taką sibką fuję.-Następnie wybiega z pomieszczenia i leci do brata-Adjan! Nie uwieziś! My juś mamy taką sibką fuję!
:D
Ja też lubię grudzień, zapowiedź nowych zmian w nowym roku... Choć też nie planuję z wyprzedzeniem, raczej czekam na to, co przyniesie życie...;). Pozdrawiam (i zapraszam "do siebie")
OdpowiedzUsuńTo oczekiwanie jest nawet fajne!
Usuń:**
Ja tez lubie grudzien :-) wszedzieobecne swieta ho ho :-) ps huragan Milenka pozdrawia :-*
OdpowiedzUsuńTajfunik mój najukochańszy <3
UsuńGrudzień miesiącem nadziei :)
OdpowiedzUsuńUwielbiam! :) Tylko póki co do mrozów nie mogę się przyzwyczaić :P
Uściski! :*
Ja też! ziiiimno!
UsuńMiesiąc nadziei... Ładne! :*
Igor jak zwykle powala na lopatki! ;)
OdpowiedzUsuńJa tez lubie grudzien, mimo ze strasznie duzo w nim pospiechu, planowania, przygotowan i obowiazkowego, przedswiatecznego wku*wa... :)))
Masz rację. Jak zwykle. Powala dosłownie :D nie nadążam tych tekściorów spisywać
UsuńA cóż za święta bez wkurwika? :P