A - Adrian. Pierworodny siostrzeniec lat 13 z maleńkim hakiem. O Adrianie będę tu pisać mniej. Jest coraz starszy, coraz bardziej oblatany w internetach i świadomy mojego pisania bloga. Dlatego lekko się obawiam, że w końcu pod jakąś notką napisze coś w stylu "Ciocia, co ty tu za dyrdymały wypisujesz? weźźźźźźźź". Nie chcę mu robić przypału na dzielni. Rozumiecie. Napisze tylko że jest coraz wyższy i coraz bardziej zajęty. I nagle przestał się bawić, stał się całkiem młodzieżowy. A dopiero był małym Dudusiem. Wu Te Ef?!
B - Blog. Kryzys powoli mija. Pomogło mi odpowiedzenie sobie na kilka ważnych, lecz trudnych pytań. Po co i dla kogo tu jestem? Czy nadal chcę? Czy ja naprawdę potrzebuje tego miejsca? Jak widać potrzebuje. Rzadsze bycie tutaj pomogło mi zatęsknić. Teraz nadal jestem tu rzadko,ale dlatego, że ciągle coś przeszkadza mi pisać. Jak nie internet padnie, to ktoś zawoła. Albo nagle zachce mi się siku/piciu/spać. A potem zbieram się do powrotu jak sójka. W planach mam zmianę loga. (Oraz jeszcze coś, ale o tym już napiszę na dole.) I tylko koncepcji mi brak.
C - Chrzestna. Moja nowa życiowa rola. Drugiego czerwca br. ochrzciliśmy Alana. Piękna uroczystość. Piękne kazanie księdza. Piękny on. Taki spokojniutki. Takim mądrym wzrokiem wodzący za księdzem. Grzecznie u mamy na rękach, nie zapłakał nawet podczas polewania główki. Choć udawałam twardą, to ręce ze wzruszenia trzęsły mi się bardzo, gdy nakładałam na jego ciałko tę bieluśką szatkę. Niesamowita chwila.
D - Droga Moja Przyjaciółka obchodzi dziś urodziny. Anno bądź nadal taką Anną, w jakiej zobaczyłam moją przyjaciółkę, powierniczkę i dobrego Ducha <3
E - Eee.. Nie mam nic na e.
F - Facebook. Tnie zasięgi jak jakiś głupi. Kilka osób zapytało mnie ostatnio całkiem szczerze, czy jeszcze prowadzę blog. Odpowiedziałam, że rzadko, ale tak. Okazało się, że przez ścinanie zasięgów niewiele osób widzi na fanpage że coś dodałam. Wszelkie newslettery, czy kupowanie reklam zostawiam tym blogerom z prawdziwego zdarzenia, co to piszą mądrzej i regularniej. Ale odgapiłam coś innego i tak postanowiłam, że powstanie...
G - Grupa. Na którą to serdecznie Was zapraszam. Link tutaj. Grupy facebook tak nie spycha na dół. Będziecie mogli więc prędzej podejrzeć co u Noelki słychać. Sama obiecuje trzymać tam porządek i ład i zbyt dużo się nie odzywać. ;) ZAPRASZAM!
H - Haftować przestałam. Leń jestem przebrzydły.
I - Igorecki. Zakochany w piłce nożnej. Zęba jednego stracił. Na dole kiwają mu się cztery.I nagle, niespodziewanie skończył klasę pierwszą.(Z bardzo ładnym świadectwem). Uzależniony od rumikuba i eurobiznesu. :D
J - Jesteście tu jeszcze? Odezwiecie się tu czasem? Bo ja jestem. Uzależniona od waszych komentarzy. No uwielbiam je czytać i co poradzisz? #żebrokomentarz
K - Kartkowanie. Coś od czego jestem uzależniona. Był czas, gdy ani czas, ani nastrój nie pozwalał. Bałam się przez moment, że nie wrócę. Jednak palce zaczęły swędzieć niesamowicie i aż się rwałam. Ostatnio spełniłam swoje marzenie i zakupiłam maszynkę. Ów maszynka wytłacza i tnie. I szkoda tylko że po sobie nie sprząta ;)
L - Lato. Połowa już za Nami :o Było już rytualne żarcie lodów, słonecznika, kukurydzy, bobu i groszku cukrowego. ;) Yummy
M - Milena. Lat pięć. Włosy których zazdroszczę. Piękny uśmiech, piękne oczęta. Zakochała się dziewczyna w robieniu kartek. Co akurat baaardzo mnie cieszy. I widzę tu talent, potencjał, oraz kompana do dziubdziania w kleju i papierze. <3
N - Nie pamiętam kiedy ostatnio coś kolorowałam. Chyba wolę to robić zimą. Ale do tego też wrócę. Wiem to na pewno
O - Oskar. Lat dwa i pół. Oskara dużo opisywać nie trzeba. Może tylko napomknę, jak dwa dni temu wzruszył.
A było to tak: Moja Mama rozkładała moją wersalkę. Stoję przed drzwiami, by poczekać grzecznie aż skończy. Po chwili wchodzi Oskar. Bierze leżące na podłodze kołdrę i poduszkę i sapiąc z wysiłku podnosi, przesuwa w bok. Już mam upomnieć, by odłożył, sądząc iż zacznie po niej skakać. Wcześniej jednak on odwraca się i mówi: Tejaś mozieś wjechać Nataja.
Och, jak dobrze, że ich mam. <3
P - Pożary. Coś wcale nie zabawnego. Ze smutkiem patrzę na to co w Grecji, w Szwecji. Dziękując za to, że jestem tu gdzie jestem. Bardzo mną wstrząsnęła ostatnia tragedia wielu ludzi...
R - Radość z życia. Coś czego uczę się na nowo. Bo stwierdziłam ostatnio, iż robię to kiepsko.
S - Smażyć się będziemy. Temperatury szaleją. I dobrze. Takie prawo wakacji. Dzieciarnia może moczyć kupry w basenach :D Uważajcie na siebie nad wodą, pijcie dużo i nie zamykajcie nikogo w samochodach. Bądźmy rozważni!
T - Tajger. Ostatnio lekko zaniemógł. Oczy zaropiały i popuchły. Wyglądał gorzej jak po tygodniowym balu. Właścicielka naczytała się głupot. I wyobraźnia zadziałała. Na szczęście natrafiłam na dobre dusze. I na szczęście zadziałały krople. Kot znów ma czyste spojrzenie, humor i opala się na grzbiecie.
U - Urlop. Miałam go trochę ostatnio. Przede mną dłuższy. Taki kilkunastodniowy. Planów brak. Będę po prostu każdemu zawracać gitarę. Jak to ja. :D Mam nadzieję odpocząć, pocieszyć się spokojem i spontanicznym życiem.
W - Właściwie to ja już powinnam kończyć tę notkę. Czy ktoś dotrwał do końca?
Y - Yyy... Wszystkim wyjeżdżającym na wakacje życzę cudownych chwil! <3 Tym niewyjeżdżającym też. :P
Z - Ziuuum, buch! Koniec ;)
Ja dotrwalam do konca. :) Zreszta jestem i zawsze czekam na kolejne wiesci. Z komentowaniem troche gorzej, ale staram sie nie zaniedbywac (za bardzo) nikogo. ;)
OdpowiedzUsuńA Oskar mnie tez wzruszyl! Maly, madry slodziak! :*
Powinnam wziąć z Ciebie przykład bo ja to dopiero z komciami na bakier ;) ale też jestem! Calutki czas!
UsuńOskar jest the jest.
OdpowiedzUsuńOstatnio mój szanowny małżonek rzucił w kat skarpetki Bo 'taki był zmęczony' że nie miał sił- otworzyć drzwi metr dalej-donieść skarpetek do kosza na pranie. Zanim ja zainterweniowalam,Oskarek- który był u mnie w odwiedziny mówi wujkowi 'daj wujek,ja to posprzątam' i wyniósł te skarpety co to tak w oczy bolały tym samym zawstydzakac wujka i powstrxymujac ciocie- mnie- przed dzikim szalem �� ������
To że mieszkam w bloku więc piecyk gazowy znajduje się w łazience co wgl nie mieści się w tej małej pięknej główce Oskara,któremu mamusia mylą raczki-automatycznie włączył się piec- co to tal huczy. Jego mama pokazała na piecyk i zanim wytłumaczyła co to on sam szybko wykombinowal ze skoro w łazience i huczy to musi być suszarka do rak.
I stało to małe mądre dziecko z rączkami pod piecykiem gazowym i ruszyło ręce.
A że my z jego mamusia takie "dorosłe, poważne i wg madki półki" zamiast wyprowadzić dziecko z błędu to się rechotalysmy��
Dlaczego mój syn i mąż nie rechotaja się że mną?? Bo ja się kładę że śmiechu na wspomnienie tej sytuacji A Alan coś pomrukuje i mąż umoralnia że jest 23:40 i zamiast się wyspać to ja piszę nie wiadomo z kim i co... ��
A niech się mąż zastanawia co to za facet co mnie doprowadza do lez- że śmiechu.. ����������
M.Km.
Oskar jest debeściak:D
Usuń