I pewnie dlatego co jakiś czas zatrzymuje porost. Po prostu się zniechęca. Bo wie że jego obecność nic nie zmieni... Świr zostanie świrem :p
No a wraz z ósemką był i katar. Tutaj zachowałam się jak prawdziwy mężczyzna. I po prostu prawie na ten katar zeszłam.
I tak zaległam na kanapie przed telewizorem. Jak nie ja! ;)
![]() |
| I seriale... Np Ania z Netflixa ;) |
A gdy po dwóch dniach mi przeszło to dostałam takiego turbo że i kartkę z rozpędu machłam i pokój posprzątałam nawet... Dla dobra mojego pokoju powinnam mieć katar częściej;)
Co do kartki to efekty można zobaczyć poniżej.
I tu prze państwa powiem, że dopadła mnie jak zwykle "klątwa leniwego Noela". Polega to na tym iż z racji wrodzonego lenia przestaje regularnie kartkować i potem nadchodzi dzień gdy siadam przed pracą i nic nie idzie po mojej myśli. Tym razem krzywo pocięłam i przykleiłam papier. Papier ten zresztą okazał się zbyt giętki, bo zamiast poszukać twardszego ja pocięłam jakąś nieużywaną białą kopertę. No klątwa lenia jak nic! ;)
Ale za to ekologicznie i kreatywnie :p tak samo jak ostatnio gdy potrzebowałam super-hiper-ważnej koronki. Okazała się ona pomięta. W takim razie postanowiłam ją przyprasować. A że byłam sama w domu i żelazko na piętrze, a pod ręka tylko internet i prostownica do włosów to...
Można? Można;)
A tu już efekt końcowy...
![]() |
| Potem okazało się że widać strzępy na wspomnianej wyżej koronce. Kartka przeszła więc operację i czuje się dobrze. |
Co jeszcze? Jeszcze o wakacjach...
Jakoś tak się złożyło że tego roku nigdzie dalej się nie wybrałam. Ale jakoś z końcem sierpnia wybraliśmy się do położonego niedaleko Jurkowa znanego także jako polska Chorwacja. I tu musze powiedzieć że choć miejsce piękne przyjemne to niestety przystosowanie średnie :( Na plaże zejście kiepskie. I trzeba było mnie pchać przez piasek. Na szczęście potem znalazłyśmy miejscówkę na basenie (bez limitu w cenie wejściówki) gdzie bardzo miły ratownik dał mi nawet za darmo parasol, co okazało się zbawienne bo upał tego dnia był niesamowity. I koniec końców wyjechałam stamtąd zadowolona i opalona (spalona) wiatrem. ;)
Kolejnym wartym odnotowania wspomnieniem wakacyjnym był wyjazd na memoriał Huberta Wagnera, na mecz siatkówki. Świetna zabawa wraz z klubem kulturalnego kibica działajacego przy mojej ukochanej bibliotece (W której to wolontariuszem jestem już sobie pięć lat. Uwierzycie?) Tu już tylko chwalę. Takiego ogromu pomocy (trzeba było pomóc mi wejść do autokaru) i życzliwości życzę każdemu. Tauron Arena Kraków także na plus. Miła obsługa, super dostosowanie. Brawo wy!
Teraz lato to już tylko wspomnienie. Znów robi się zimniej. Przeprosić musiałam się z dłuższą piżamą i herbatą. Zaczęłam także palić kominek zapachowy (latem tego jakoś nie robię) z woskami .
I jakoś się kręci...
Do następnego!






Moje zeby madrosci tez wychodza po trochu od wielu juz lat. I jak akurat lapia "zryw' to rowniez umieram, bo boli mnie cala szczeka. ;)
OdpowiedzUsuńNie no, Noelko, po prostu padlam z tej koronki oraz prostownicy! :D Smieje sie, ale tez gratuluje pomyslowosci! Nie wpadlabym na taki pomysl, mimo ze prostownice tez posiadam! ;)
No widzisz Agatko, a ja ten pomysł sobie upatrzyłam na pinterest, tej angielskiej zszywce :D jak tak wpadnę to przepadnę ;)
Usuń