wtorek, 1 maja 2018

No i leci... kabarecik!

Kwiecień przeleciał tak szybko, że nie zdążyłam się z nim pożegnać na dobre.
Dopiero co świętowane były urodziny pierworodnego (13 lat bycia ciocią. RO-ZU-MIE-CIE?!). 
A tu kilka chwil i poleciało. 
A po drodze Igor postawił mi w Eurobiznesie hotel w Londynie, co poskutkowało zadłużeniem na dwa tysiące eurobiznesowych złotych :P. 
Najmłodszy z rodu zaś zaczął pyskować i być całkiem poważnym kontaktowym dzieckiem. Mając przy tym w kuprze nasze prośby, by dzidzią jeszcze pozostał i nie rósł tak szybko. 
Najchętniej by już siadał. Albo lepiej... poszedł pograć z kuzynami w piłkę ;)

Bycie ciocią nadal jest super. 
Przeżywanie tego po raz piąty jest super. 
Jest super tym bardziej, że tym razem, już za miesiąc (!) zadebiutuje w  roli Matki Chrzestnej. 
Nowa, poważna rola, nowe wyzwania... 
Matka Chrzestna jeszcze nie dowierza, ale już się stresuje. I choć na samą myśl ręce drżą, to przed wszystkimi twardo obstawia że nie robi to na niej wrażenia. ;)
Tegoroczny kwiecień w kwestii pogody bił rekordy. Tak ciepłej wiosny nie pamiętam. Rok temu o tej porze było zimno i ponuro. I ja byłam jakaś ponura bardziej.  I tu widać zmiany. Bo choć życie nadal śle mi kłody pod nogi i szereg wyzwań, a jutro jest jedną niewiadomą, to uczę się to lekko ignorować. Nie na wszystko mam w życiu wpływ. 
Jakoś to będzie. Dobrze będzie! I wszystko się uda!
Nie jestem sama. Mam silną i zwartą drużynę i conajmniej pięć rozgadanych powodów by się nie poddać. A to już wiele. Bardzo wiele. 

Witam Cię maju! 
Bądź... pełen bzu! 
Bo co to za maj bez bzu? ;)

W gratisie dla nie posiadających fejsbuków i instagramów kilka zdjęciowych migawek
Urodziny Anetki. W lutym. Nie, Anetka nie jest z lutego. Ma za to znajomych ze spóźnionym zapłonem. :P
Ugoszczone z Olsoniastą  byłyśmy jak królowe! Jak zawsze!

Prezent od chrześniaka <3 

Sponsorem niekontrolowanych głupawek i łez ze śmiechu są Krystyna i spółka.
Wpis nie jest niesponsorowany. Polecam bardzo!
Śpiącego Tajgera nikomu przedstawiać nie trzeba.
 Nikogo także nie dziwi...


W chwilach gdy nie śpi... najczęściej obczaja.
Patrząc z wyrzutem na swoją właścicielkę, gdy ta ma czelność jeść mięsko i się nie podzielić.
Mały, acz znaczący fragment silnej grupy Noelowego wsparcia <3
Pis, joł i madafaka!
A to... A nie wiem co to. Na krzywy ryj się wcisnęło.

2 komentarze:

  1. Podoba mi sie to ostatnie zdjecie! Bije z niego taka radosc! :*

    No no, gratuluje Mamo Chrzestna! :) To wazna rola, bardzo!

    Bez, ech... W nowym ogrodzie jest chyba tylko jeden krzak bzu... Chyba, bo u nas wiosna mocno opozniona i listki ma jeszcze malutkie, dlatego nie jestem pewna czy to bez. W kazdym razie, zalazkow kwiatow narazie nie ma... :(

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję, dziękuję ! ;*
    A co do bzu, to u mnie w ogrodzie go nie ma, ale na wsi go pełno. Zawsze możesz sobie taki krzaczek zasadzić i dbać :D

    OdpowiedzUsuń