Igorecki jest bardzo ambitnym, pojętnym chłopcem.
Swą wiedzą potrafi zaskoczyć niejednego. Podobnie zresztą jak pamięcią.
Na temat swojej ukochanej pasji- piłce nożnej wie niesamowicie dużo.
Radzi sobie z rozpoznawaniem flag, wie że statua wolności jest w Nowym Jorku, wieża Eiffla w Paryżu.
Ostatnio także powiedział mi że nie lubi mojego ukochanego Meksyku. Bo reprezentację mają słabą.
A gdy powiedziałam mu że za karę nie za biorę go na wycieczkę ( ;) ) stwierdził, że on nie potrzebuje, bo woli jechać do Monachium, bo tam podobno mieszka Lewandowski...
No nie wymagający z niego chłop, sami powiedzcie ;)
Swą wiedzą potrafi zaskoczyć niejednego. Podobnie zresztą jak pamięcią.
Na temat swojej ukochanej pasji- piłce nożnej wie niesamowicie dużo.
Radzi sobie z rozpoznawaniem flag, wie że statua wolności jest w Nowym Jorku, wieża Eiffla w Paryżu.
Ostatnio także powiedział mi że nie lubi mojego ukochanego Meksyku. Bo reprezentację mają słabą.
A gdy powiedziałam mu że za karę nie za biorę go na wycieczkę ( ;) ) stwierdził, że on nie potrzebuje, bo woli jechać do Monachium, bo tam podobno mieszka Lewandowski...
( Albo Piszczek?Nie wiem sama. Spytam jak wróci...)
No albo chociaż do ... Władysławowa. No nie wymagający z niego chłop, sami powiedzcie ;)
Ostatnio w jego rozwoju kolejny krok. Igorecki powiedział w końcu RRR.
Fakt ten obwieścił mi pewnego dnia podczas zabawy, gdy po piętnastu minutach układania klocków, nagle go olśniło że przecież miał mi się pochwalić i rzecze do mnie:
"Ciociu! Muszę Ci coś powiedzieć: RRRRR!! " zawibrował zgrabnie języczkiem, a mnie znów jak przy każdym nowym etapie rozwoju mojej czwórki...
Fakt ten obwieścił mi pewnego dnia podczas zabawy, gdy po piętnastu minutach układania klocków, nagle go olśniło że przecież miał mi się pochwalić i rzecze do mnie:
"Ciociu! Muszę Ci coś powiedzieć: RRRRR!! " zawibrował zgrabnie języczkiem, a mnie znów jak przy każdym nowym etapie rozwoju mojej czwórki...
Ścisnęło w gardle...
Igor o poprawną wymowę RRR walczył dość długo.
Z pomocą pani logopedy przedszkolnej, rodziców, oraz nieco upierdliwej acz nienachalnej cioci N. która co jakiś czas próbowała poprawiać jego słowa, ku znużeniu biednego przedszkolaka, któremu takie dyrdymały nie były do szczęścia potrzebne.
Nikt jednak nie histeryzował, bo młody na to jeszcze czas miał, a nawet jeśli...?
Przecież z wymową RRR czy LLL i tak nadal będzie niesamowity <3
Igor o poprawną wymowę RRR walczył dość długo.
Z pomocą pani logopedy przedszkolnej, rodziców, oraz nieco upierdliwej acz nienachalnej cioci N. która co jakiś czas próbowała poprawiać jego słowa, ku znużeniu biednego przedszkolaka, któremu takie dyrdymały nie były do szczęścia potrzebne.
Nikt jednak nie histeryzował, bo młody na to jeszcze czas miał, a nawet jeśli...?
Przecież z wymową RRR czy LLL i tak nadal będzie niesamowity <3
Jednakże po kilku dniach, podczas gdy rysował zapytał mnie nagle
"Ciociu? A włącys mi i Adlianowi w weekend glę na komputeze?"
Dziwne. RRR było w porządku, "szumieć" też już potrafił.
Dlaczego więc znów zasepleniło?
"Igorku?"-Pytam więc, bo jak już mówiłam... Jestem upierdliwa i nachalna... - "A czemu ty seplenisz? Przecież już potrafisz mówić ładnie..."
Podniósł ten blond łebek.
(Spojrzawszy na mnie tymi niebieskimi oczami, co to mnie nimi kupił pamiętnego 22 grudnia 2010 roku, gdy w końcu wzięłam go na ręce.)
I popatrzył na mnie wzrokiem niepojętnym.
Wzrokiem którym spojrzy kiedyś na swoją żonę, gdy ta ośmieli się go spytać:
" Kochanie, co to jest "spalony?" "
Aż się spociłam z wrażenia i powietrze można było kroić nożem.
"Po co?" Odezwał się w końcu. "Psecies jus się naucyłem..."
Aha, no tak. Tes plawda.
"Ciociu? A włącys mi i Adlianowi w weekend glę na komputeze?"
Dziwne. RRR było w porządku, "szumieć" też już potrafił.
Dlaczego więc znów zasepleniło?
"Igorku?"-Pytam więc, bo jak już mówiłam... Jestem upierdliwa i nachalna... - "A czemu ty seplenisz? Przecież już potrafisz mówić ładnie..."
Podniósł ten blond łebek.
(Spojrzawszy na mnie tymi niebieskimi oczami, co to mnie nimi kupił pamiętnego 22 grudnia 2010 roku, gdy w końcu wzięłam go na ręce.)
I popatrzył na mnie wzrokiem niepojętnym.
Wzrokiem którym spojrzy kiedyś na swoją żonę, gdy ta ośmieli się go spytać:
" Kochanie, co to jest "spalony?" "
Aż się spociłam z wrażenia i powietrze można było kroić nożem.
"Po co?" Odezwał się w końcu. "Psecies jus się naucyłem..."
Aha, no tak. Tes plawda.
Jak możesz ciotka nie wiedzieć że Lewandowski:p
OdpowiedzUsuńChlip, Chlip, muszę wypożyczyć ksiązkę... Nie mów Igorowi, coo? :PPP
UsuńNo mogę to zachować w tajemnicy się ciesz ze jeszcze tego bloga nie czyta:pp
UsuńZaczął już z książkami... Jak tu dotrze to kaplica ;ppp
UsuńAhahahha zakluc zapmaietac zdac i zapomniec czy jakos tak .kasiek
OdpowiedzUsuńIgo wie najlepiej :D
UsuńJak z niego mądly chłopiec:) No właśnie umie to po cio? Ha ha kocham go już xd
OdpowiedzUsuńNo nie wiem po cio właśnie ;pp
UsuńGenialne :))
OdpowiedzUsuń:D
UsuńNo juz umie, to co sie bedzie wysilal? ;)
OdpowiedzUsuńDoskonale rozumiem ta lezke w oku. Mi tez sie zakrecila, kiedy Nik, raptem kilka tygodni temu, zaczal wymawiac gloski "szumiace". ;) Do RRRR jednak ma jeszcze druga droge. I w sumie dobrze, dluzej zostanie sepleniacym bejbikiem mamusi. ;)
To jest taki faaajny okres :D no ale kiedyś trzeba wyrosnąć ;pp
Usuńgenialne :D :D :D mnie też zawsze rozwalają takie sytuacje :D pozdrowienia ;)
OdpowiedzUsuń:D pozdrawiam
Usuńhehehe, no tys plawda, usmialam sie do lez :-)
OdpowiedzUsuńPlawda najplawdziwsa :D
UsuńUrocze:-)))Zawsze jestem zaskoczona jak moja wnuczka wygłosi taką"prawde oczywistą"Halina Cholawa-Zieciak
OdpowiedzUsuń:D
Usuń