poniedziałek, 30 marca 2015

Niech mnie ktoś obudzi...

Pogoda zwariowała.
W zeszłym tygodniu było pięknie. Komputer, czy tablet nie zachęcały.
Za to 3 spacery dziennie w towarzystwie mamy i Olsona owszem.
Dziś... Słońce desperacko próbuje wygrać.
A co rusz przegrywa z kolejną chmurą, z porywistym wiatrem...
A wczesnym rankiem, prócz jak zawsze aktywnych siostrzeńców obudził mnie szum wody.
Deszcz. Lał niesamowicie. Ciekawe ile gospodyń zaklęło na ten widok i pożegnało się z wypucowanymi przedświątecznie oknami?
Chyba duuużo.

środa, 25 marca 2015

I co ja bym bez Was wszystkich...?

Dobla, dobla.
Lecę sobie w kulki z tym blogiem coś.
Omijam szerokim łukiem, wykręcam się jak mogę.
A przecież ja taaaaak kocham to miejsce.
Sama nie wiem czemu to robię. Wypalić się nie wypaliłam.
Chyba. Ale skoro jeszcze tu piszę to chyba jakiś znak, niet?
Także...Anetko! Agatko! Dziękuje, że tak mnie motywujecie! Tak krzyczeć na mnie można. :P To szalenie miłe...

niedziela, 22 marca 2015

Halo halo!


Zyje Anetko! Zyje! ;)

Tylko jakos leniwie... 
Zycie mi ucieka dosc szybko jak na nic nie robieniu. 
Chociaz, o przepraszam!
Kartki wielkanocne robie. Powoli ale robie.
I do matmy sie ucze. Wiecie? Tak, niesamowite. Wiem... ;)
A procz tego caly tydzien na podworku siedzialam...
Bo wiecie, taaaaaaakie slonce bylo. 
I az sie nic innego nie chcialo. Tylko wdychac...

wtorek, 24 lutego 2015

środa, 11 lutego 2015

Jajko madrzejsze od kury?

Krotka lekcja Prorodzinnego.
Ja: Ooo, patrz Igo! Bociek!
Igor: Nooo
Ja: A bocian przynosi dzieci?
Igor: Niee...
Ja: A to skad sie biora dzieci ?
Igor: Z jajka.

Aaaa, no patrz. Nie wiedzialam.
;))

środa, 28 stycznia 2015

poniedziałek, 26 stycznia 2015

Chorzy...śmy.

Choroba się nam przyplątała prze państwa.
Rodzinnie.
Chore siostry, chora Mila, chora moja Mama, chory Igutek, chora nawet Ja.

poniedziałek, 19 stycznia 2015

Na rozruch... Wpis burcząco pamiętnikowy.

Nie wiem co się dziś ze mną dzieje. Być może jest to zwykłe przesilenie. Wstałam w jakimś nijakim humorze. Niby się śmieje, a gdzieś tam w głębi jakiś bunt, smutek, którego chwilowo powodu nie znajduję. A szkoda... Może było by mi łatwiej się z tym rozprawić...

środa, 14 stycznia 2015

środa, 31 grudnia 2014

Do siego roku!

Bez większych planów, a tylko z jednym postanowieniem...
Być tu z Wami częściej i nie nawalać jak w tym roku.
W nowy rok wkroczę z nową nadzieją.
I bez tęsknoty za tym starym.
Bo to nie był łatwy rok.

wtorek, 23 grudnia 2014

Kocham ten czas, kocham ten moment...

Ciasta upieczone.Choinka ubrana. Nie świeci się jeszcze, bo to nie ten czas, ale już jutro zabłyśnie. Wraz z pierwszą gwiazdką... A wtedy przy stole, przy opłatku wspomnę sobie o Was. 
O moich czytelnikach... 
Bo choć nie mogę być z Wami fizycznie to sercem będę zawsze...
Dziękuje że jesteście. :*


Na nadchodzące, radosne Święta i zbliżający się Nowy Rok, niechaj Chrystusa siła niepojęta, rozjaśni każdy życia mrok. 
Natalia :)


środa, 17 grudnia 2014

Dwa lata...

A gdy byłam mała kiedyś nieopatrznie babcia powiedziała że kiedyś stąd odejdzie...
Zbuntowałam się. Bo jak to możliwe że może jej nie być? 
Przecież miała być zawsze...
Miała tańczyć na moim weselu...
Miała bawić moje dzieci...
Miała patrzeć jak spełniam marzenia, znoszę porażki...
Miała być. I będzie. Ale tam na górze.

poniedziałek, 15 grudnia 2014

Igor...

A gdyby go nie było?
Próbuje sobie czasami usilnie wyobrażać...
Naznaczył sobą cały świat wokół.

wtorek, 2 grudnia 2014

Lubię grudzień...

Grudzień zaczął się nietypowo.
Skończyłam lekko przedłużony staż...
I choć miałam obawy jak odnajdę się w nowej rzeczywistości idzie gładko.
Bo taak...tęsknię za biblioteką.
Ale nudzić się nie ma kiedy. Serio.
Grudzień to taki fajny miesiąc.

sobota, 15 listopada 2014

"Mały artysta"

Dzisiejsze przedpołudnie. Igor znajduje wśród "rzeczy zagubionych" starą malowankę. Odnalazła się jedna, niezamalowana. Młody natychmiast pobiegł po pisaki.

piątek, 14 listopada 2014

Wózkowiczem być: Mamo, dlaczego ta pani jest na wózku?

Idziesz sobie drogi rodzicu ulicą/przez szkolny korytarz/supermarket.
Nagle Twoim oczom, oraz oczom Twojego malucha ukazuje się człowiek niepełnosprawny.

środa, 12 listopada 2014

Za szybko.

A przecież dopiero miałam urodziny... 
Jadłam tort, którego cudowny smak czuje do dziś.
A zaledwie kilka chwil temu było ciepło, wręcz upalnie, że nie pomagały ani klimatyzatory, ani wypity zimny kompot...

wtorek, 4 listopada 2014

Igotkowe dialogi

Zaniedbałam Miniusia na blogu. A przecież On rośnie. Zmienia się. Broi na potęgę i...wciąż zadziwia. Za miesiąc czwarte urodziny... Nie wierzę...