Stagnacja życia.
Dom, dom, dom. Trzy tygodnie bez biblioteki. Za dużo.
Ta przyjechała do Nas na dni kilka. Wróciła do domu z grypą.
Taaaak nienawidzę jak dzieci chorują. :/
Na podwórku jakieś przedwiośnie. Od lazurowego nieba i słońca do (tak jak dziś) ponurej aury. Zimno. Cóż sie dziwić, że zarazki szaleją?
Nadeszły ferie. Igor przez tydzień w domu. Adrian przez choróbsko nie pojechał na wycieczkę do kina.
Odbija sobie obecnie na wyjeździe u babci nr 2. :D
Igor uradowany od wczoraj w przedszkolu.
Olson w domu, chichocze nad "Makbetem" (Podziwiam, ja płakałam ;) ). Dziewuchy moje z uczelni na moment zjechały.
Spontaniczne urodziny...w lutym. Kij z tym, że data już mocno nieurodzinowa. W dobrym towarzystwie zawsze i wszędzie.
Wieczorne "klahanie" z dziewczynami- czarownicami (buziaki :* ) oraz takie imprezki pomagają na chwilowe załamania. Przesilenie zimowe... Czasami humor siada. Nie daje się mu i konsekwentnie szukam optymizmu i radości z życia.
Szybka jakaś ta notka... Ale...Miałam ochotę się tu odezwać.
Buziaki :*
Cudownie, że się odzywasz w dodatku w tak optymistycznym nastroju :)
OdpowiedzUsuńKochana ogromu zdrówka dla Was, a choróbsku mówimy aaa siooo!
Byle do wiosny, u mnie ostatnio pięknie :)
Buziaki :*
Byle do przodu, byle do wiosny ;)
UsuńDla Ciebie kochana też dużo zdrowia :*
Fajnie, ze dajesz znak zycia ciociu Noelko! Smutne to blogowisko bez Ciebie! :*
OdpowiedzUsuńJa tez chlipalam czytajac Makbeta! Dziwna ta dzisiejsza mlodziez... ;)
Ale czekaj! Ze smutku czy z wkurwa? bo ja z tego drugiego ;)))
UsuńJa ciągle jestem! Nawet jak mnie nie widać! :*
A ja byłam w bibliotece i wypożyczyłam sobie fajny zestaw książek.
OdpowiedzUsuńTeż jestem chora jak za długo nie chodzę do biblioteki.
Pozdrawiam i zapraszam do mnie: http://www.szeptyduszy.blog.onet.pl
Ja jako wolontariusz, w bibliotece pojawiam się co tydzień :D teraz był przestój
Usuńjuż niedługo <3 :D chętnie wpadnę:)
Ciociu Noelko! Zostalas nominowana do zabawy przez moja skromna osobe! :)
OdpowiedzUsuńale zaszczyt!! lecęęęę :D
OdpowiedzUsuń