sobota, 15 listopada 2014

"Mały artysta"

Dzisiejsze przedpołudnie. Igor znajduje wśród "rzeczy zagubionych" starą malowankę. Odnalazła się jedna, niezamalowana. Młody natychmiast pobiegł po pisaki.

piątek, 14 listopada 2014

Wózkowiczem być: Mamo, dlaczego ta pani jest na wózku?

Idziesz sobie drogi rodzicu ulicą/przez szkolny korytarz/supermarket.
Nagle Twoim oczom, oraz oczom Twojego malucha ukazuje się człowiek niepełnosprawny.

środa, 12 listopada 2014

Za szybko.

A przecież dopiero miałam urodziny... 
Jadłam tort, którego cudowny smak czuje do dziś.
A zaledwie kilka chwil temu było ciepło, wręcz upalnie, że nie pomagały ani klimatyzatory, ani wypity zimny kompot...

wtorek, 4 listopada 2014

Igotkowe dialogi

Zaniedbałam Miniusia na blogu. A przecież On rośnie. Zmienia się. Broi na potęgę i...wciąż zadziwia. Za miesiąc czwarte urodziny... Nie wierzę...

piątek, 24 października 2014

Kochani...

Miałam wczoraj dołka. I chęć wygadania się. No to sobie napisałam notkę. A potem spięłam dupkę.
I nauczyłam się na matmę. Na czwórkę. Od razu było bardziej kolorowo. A jest lepiej tym bardziej, że mam Was. Że wspieracie wciąż.
A ja nawet nic takiego nowego nie piszę ;) pewnego dnia pouciekacie, to pewne :P


A dziś się mam za egoistkę... Bo cóż się rozpisywać? Mam spiny o głupie matematyki, maturki, pogody.
...a tam znów zginęła rodzina... I boli serce.  Bo mogli jeszcze żyć. Oni...piękni, młodzi, utalentowani.
I mały, dwuletni chłopiec.
Tam gdzieś, w niedalekich Katowicach została ich rodzina. Pogrążona w smutku. I przyjaciele.
Czymże to jest przy moich malutkich problemach...?










sobota, 4 października 2014

Pourodzinowo

W dwudziesty pierwszy rok życia weszłam z uśmiechem.
Już dawno postanowiłam sobie, że tego dnia odstawie wszelkie problemy i smutki na bok i się udało.
Dzięki cudownym osobom ten dzień był szczególny.
Najpierw kawa, ciasto w bibliotece.
Róże i piękna laurka od chłopców...

poniedziałek, 22 września 2014

Znowu zaniedbałam bloga...

Tak jak i w tytule.
Zaniedbałam.
Zaś. I nawet nie mam NIC na swoją obronę.
No... Może tylko jeden argument? Ale za to jaki?
Prze państwa-jesień...

niedziela, 17 sierpnia 2014

"Szczęście jest tak bardzo blisko... Jeśli tego chcesz..."

Zbyt dużo czasami oczekuje.
Zbyt wiele mnie omija. Bo zamiast rozglądnąć się na bok i ujrzeć to co mam martwię się tym co było. Co  minęło.
Zamiast chwytać chwile patrzę co rusz kiedy znów podwinie się noga.
Zamiast spędzać z kimś czas uciekam w samotność. Bo przecież ktoś kto jest ważny zaraz może sobie zniknąć.

wtorek, 12 sierpnia 2014

...

Co roku, gdy kolejno zdmuchują coraz więcej świeczek na torcie myślę... Ile zyskałam dzięki nim? Dzięki moim siostrzeńcom?

poniedziałek, 11 sierpnia 2014

Stara Noel mocno śpi...

No dobra. Trochę naginam prawdę.
Bo od tygodnia śpię niewiele. I nałożyło się na to wiele czynników. Przede wszystkim...pełnia.
Wiecie... Tak naprawdę to Ja już wiem, dlaczego wilki wyją w pełnię.

niedziela, 3 sierpnia 2014

Przyjaźń

Kilka notek wstecz napisałam, jak pamiętacie-notkę w której dałam upust emocjom związanym z przyjaźniami.

piątek, 1 sierpnia 2014

Już po...

Remont mojego pokoju dobiegł końca.
A teraz wszyscy robimy wielkie: Ufffffffff.
Do złożenia zostało raptem liczący sobie dwie części (ścienną i zwykłą) biurko. 
Kolorem jestem wprost ZACHWYCONA, bo choć poszukując farby miałam na myśli inny odcień, to teraz sobie nie wyobrażam by było inaczej.
Tapeta i turkus po prostu świetnie ze sobą współgrają. Do tego brązowa podłoga, wersaleczka, mebeleczki.
I regał. W końcu znalazłam regał, który zmieści się do mojego bądź, co bądź małego grajdołka. I w końcu nie będę musiała własnych książek upychać po całym mieszkaniu...
W końcu zasnę u siebie. Achhh < 3
Przedstawiam państwu zdjęcia (z komórki Młodszego Olsona, którego aparat jest w dechę! Dzięki Olson!) fragmentów mojego lokum.
Wszyscy się wpraszają na parapetówkę a mnie...w to graj.
Będzie, będzie się działo... :P




środa, 30 lipca 2014

Weź Noel, ogarnij się.

Lista spraw do zrobienia piętrzy się niebezpiecznie. Odłogiem stoi blog, odłogiem stoją kartki, hiszpański.
Nie chce się nic. Bynajmniej nie z powodu złego humoru. Humor jest ok. Tylko ten Niechciej jakoś się rozpanoszył.

czwartek, 17 lipca 2014

Chcieli ciepło? Macie ukrop. /Noelowy sposób na upał

Uwaga!
Podaje przepis na herbatę-cud. Chłodzi w mig! A jeszcze jaka pyszna!
http://pl.freepik.com

Herbata cud

Składniki:
  • Ulubiona herbata.
  • Cukier (jeśli słodzicie) ilość wedle uznania
  • Woda w czajniku
  • ŚWIEŻA MIĘTA W LIŚCIACH
  • Ukochany kubek
Herbatę zalewamy wrzątkiem, słodzimy (jeśli słodzimy). Dodajemy liść mięty. Koniecznie świeży. Najlepiej z ogródka. I nie umyty uprzednio. (Niechaj szlag trafi wszystkie przepisy BHP i inne uje muje). Wypijamy GORĄCE. Tak, dobrze państwo słyszeli! Pijemy gorące! W gorący czas gorąca herbata to wybawienie, bo reguluje temperature ciała.

Koniec przepisu! Smacznego!

Mnie herbata orzeźwiła jak zawsze-niezawodna. A przepis odkryłam przypadkowo z kumpelą-jakiś rok temu. Nie pomagało nic. Gorąca herbata okazała się wybawieniem!

A poza upałem wszystko u mnie dobrze. Co prawda straciłam zapał do... no do wszystkiego. A już na pewno do kartek (ale blok kupiłam... :P ) Ale przynajmniej humor dopisuje. 
Jednym z powodów przestoju był przyjazd Milusi. 
Milusia już wcale nie jest taką małą Milusią! Jedenaście miesięcy, zęby, których już policzyć nie potrafię, blond loki, dwa niebieskie oczka-jak guziczki.
Pełza, śpiewa, gada, tańczy...ROZRABIA.
Cudowna, cudowna, cudowna i jeszcze raz-cudowna! < 3
Jak zresztą cała trójka.
Dziś pojechała już do domku, ale obiecały że niedługo znów przyjadą...
...Jak będę grzeczna czy coś?
Ale sami powiedzcie, czy ja w ogóle bywam niegrzeczna? Chodzący ideał... :P


A na dowód że nie każdemu upał doskwiera:

Ciotka Kaśka: Igor, otwórz drzwi, bo duszno.
Igor: Ale ja lubię dusno...


I pomyśleć, że już od soboty nie zobaczę tej mojej cholery aż tydzień... 
Auuuuuu!


poniedziałek, 14 lipca 2014

Codzienności migawki...

   Pogoda oszalała. W dzień potrafi naprawdę zmieniać się jak w kalejdoskopie. W jednej chwili świeci słońce, lazurowe niebo, z człowieka aż się leje. W drugiej zaczyna grzmieć, padać wiać. Człowiek nic nie może zaplanować.

środa, 2 lipca 2014

Trzysta sześćdziesiąt sześć dni temu...

No doobra. Miałam zaplanowany w głowie ten post już długo. No i miał się pojawić wczoraj. Ale jak to u mnie bywa znana jestem z roztrzepania i... od jutra dzień zaczynam od sprawdzania daty w kalendarzu. ;)