Jak zdrówko? Bo moje nie najgorzej. Co potwierdziły wyniki kontrolnej morfologii i badania moczu.
Jest dobrze. Jak na mój stan zdrowia oczywiście. A nawet bardzo dobrze.
Badania zrobiłam w związku z wizytą u mojej ulubionej pani nefrolog.
Tydzień wcześniej zaś pobierałam krew. Tym razem wkłuć było trzy. Jeszcze żadnej pielęgniarce nie udało się pobrać mi krwi za pierwszym razem... Cóż. Moja gęsta krew, marne żyły i brak odporności na ból wcale nie pomagają...
A żyłę, która postanowiła przestać się wygłupiać i oddać trochę materiału umiejscowiona była w łokciu.
Jako, że cały czas pracuje rękami (Ju noł! Ręce to też moje nogi! ) na drugi dzień jeździłam jak połamana i z nietęgim wyrazem twarzy. A potem mi przeszło.
Żeby sobie odbić te męki i cierpienia (Weź Noel, nie kompromituj się...) kupiłam sobie...Aparat.
A właściwie kupiła go siostra, (buzi) dostając turbo przyśpieszenia. I tak Ja weszłam w środę do gabinetu, a Ona fruuu do sklepu. Potem, jeszcze w poczekalni w przychodni telefonicznie skonsultowałam model.
I tak stałam się posiadaczką tego o to przystojniaka:
![]() |
| Źródło:http://www.flog.pl/ |
I cóż powiedzieć? Jestem zadowolona. I to bardzo. Bo znalazłam co chciałam. Nie zależało mi na wysokiej jakości aparatu (Nie jestem utalentowana w tej dziedzinie, zależało mi wyłącznie na utrwalaniu ważnych chwil. Bo co za bloger bez aparatu? ;) ) Przede wszystkim aparat jest lekki! Czasami mając na szyi zawieszony futerał dzięki jego maleńkiej wadze czasami zapominam, że go mam! :)
Jakość zdjęć jest dobra. Ja już kilka dobrych miesięcy nie robiłam zdjęć aparatem, tylko na szybko komórką. Dlatego teraz muszę się wdrążyć, poznać funkcje.
A na kim próbuje? Głównie na Igorze. Wiecie jak trudno zrobić czteroletniemu dziecku zdjęcie?! Raz jest, zaraz go nie ma! Wulkan emocji, sprawiał że połowa zdjęć poszła do usunięcia, poprzez rozmazanie :D ostatecznie jednak udało mi się uchwycić kilka dobrych kadrów.
A jaki dumny! A jak oglądał! :D
Myślałam, że dziś wyskoczę na spacer po fotografować złotą, polską jesień, jednakże jest zimno...
A wczoraj widziałam klucz ptaków. Chyba powoli wylatują do ciepłych krajów...
Zimo, czy to ty?
Poczekaj do grudnia!

Super cacko :)
OdpowiedzUsuńDziękuje! Jestem bardzo zadowolona :)
UsuńNo to Kochana teraz czekamy na jakieś fotki zrobione tym cudem :)
OdpowiedzUsuńCałusy! :*
Coś zrobie! Obiecuje! Może nawet jakieś wyzwanie fotograficzne założę ;)
UsuńNo to teraz czekamy na umiejętności fotograficzne ;) - musisz nas tu zaskoczyć :)!!!
OdpowiedzUsuńO rany, mam stresa, bo chyba się rozczarujesz ;)))
UsuńJa tez chetnie odlecialabym do cieplych krajow... :/ Po zeszlotygodniowym wirusie Potworow, teraz lamie malzonka, a mnie drapie w gardle...
OdpowiedzUsuńAparacik fajny! Nasz robi ladne zdjecia, ale to ciezki, nieporeczny kloc i od chyba 2 lat pstrykam glownie telefonem. :)
Sezon chorobowy, blee :/
UsuńNo właśnie! A ja jako PZ (permanentnie zmotoryzowana ;)) muszę mieć coś lżejszego, by go utrzymać non stop w pozycji siedzącej :D