Nie ogarniam. Wczoraj z racji iż przyjechała do Nas Milenka wybrałyśmy się na spacer.
Było chłodno, ale pogoda iście majowa. Aż chciało się żyć.
Wiosna w pełni. Dziś ku mojemu szokowi obudziłam się i skapnęłam że słońca nie ma. Tylko chmury...
Taka pogoda w kratkę nie służy-Olsona zmogło, a że mamy w domu Małą no to leży na górze w pokoju, niczym w izolatce. Ale żeby nie było! Jedzonko donoszą, laptop na kolanach, gorączki nie ma. Po mojemu symuluje ;)
A o co chodzi z wywiadzikiem? Już tłumaczę. Kumpeli koleżanka na studia musiała napisać diagnozę. Chyba psychologiczną. I na tą okoliczność zgodziłam się udzielić krótkiego wywiadu nt... wszystkiego. ;)
...Po mojemu i tak wyjdzie, żem szurnięta.
A oto i on!
Imię: Natalia
Wiek 20 lat
Miejsce zamieszkania:
Mała wieś, pod Krakowem.
Krótka historia
życia: Urodziłam się jako przedostatnia córka. Moje narodziny wprowadziły w
rodzinie małą rewolucję. Rodzice do końca nie wiedzieli, że urodzę się chora. W
pierwszej dobie życia trafiłam na stół operacyjny, zamknięcia przepukliny
rdzenia. Od urodzenia poruszam się na wózku inwalidzkim i jestem sparaliżowana
od pasa w dół.
Środowisko rodzinne,
opiekunowie, osoby znaczące (z kim mieszkasz, itd.): Mieszkam z dwójką
rodziców oraz młodszą siostrą-szesnastoletnią Olą. Mam jeszcze trzy starsze
siostry, które są już mężatkami. Mam także troje cudownych siostrzeńców.
Temat główny-
choroba- opis choroby, objawy, skutki; historia pojawienia się problemu- jak
przebiegała ciąża, okres niemowlęcy, przedszkolny, szkolny pod kątem
choroby-objawów, problemów; Moja choroba: Przepuklina Oponowo-Rdzeniowa
cechuje się przede wszystkim paraliżem kończyn dolnych. Z tego co mi wiadome
ciąża mojej mamy przebiegała dość prawidłowo.
W tamtych czasach diagnostyka
była trochę inna.
Prócz paraliżu mam jeszcze kłopoty z nerkami, dlatego od
urodzenia znajduję się na lekach, które chronią mój organizm przed infekcjami.
Wpływ problemu na
Twoje funkcjonowanie społeczne, na relacje ze środowiskiem:
Cóż… Moje
rodzeństwo szybko nauczyło się traktować mnie na równi. Pojawienie się mnie w
życiu mojej rodziny sprawiło nie małą sensację w miejscowości, w której
mieszkam. Doszło nawet do tego, że ludzie zaczepiali moją mamę podczas spaceru
tylko po to by zobaczyć jak też wyglądam. Jednak zdziwienie-byłam całkiem
normalna ;)
Nie chodziłam do przedszkola. Moim wychowaniem zajmowała się mama,
która zrezygnowała dla mnie z zawodu.
W wieku sześciu lat poszłam do zerówki.
Zderzyłam się tam z reakcją dzieci, które na początku wręcz się mnie bały. Do
dziś mam w głowie słowa jednego z dzieci które powiedziało, iż nie będzie się
ze mną bawić, ponieważ boi się zarazić moją chorobą. Wiedziałam wtedy, że jest
to niedorzeczne, mimo iż miałam zaledwie sześć lat. Udawałam więc, że wcale nie
zabolało. Choć zabolało bardzo. I na długo zburzyło moją wrodzoną pewność
siebie.
Klasa po jakimś czasie mnie zaakceptowała. A przynajmniej pod względem
choroby. Bo od zawsze byłam inna od rówieśników. Miałam swój własny, mały
świat, w który wtajemniczałam nie licznych i w który nieliczni chcieli wejść.
Od zabaw z dziećmi wolałam towarzystwo starszych osób. Nie lubiłam się stroić
jak inne dziewczynki, wolałam bawić się w zabawy, podczas których odgrywałam rolę
główne. Najczęściej była to mama imponującej liczby dzieci, lub lekarka ;)
Dzieciom nie zawsze podobała się moja próba dominacji nad nimi. Dziś z biegiem
lat wiem, że moje zachowanie wynikało głównie z prób zwrócenia na mnie uwagi
przez inne dzieci, a co za tym idzie-polubienie. Dziś po wielu próbach, po
pracy nad sobą oraz odbudowaniu poczucia siebie mam dużo znajomych, oraz
kilkoro przyjaciół.
Dużo znajomych poznałam przez Internet, co o dziwo pomogło
mi w relacjach także w realnym życiu.
Jak z problemem
poradziła sobie Twoja rodzina? Najlepiej jak mogła. Nie było im łatwo. Z
dnia na dzień musieli poradzić sobie z moją niepełnosprawnością. Mama musiała
zrezygnować z pracy. Moje siostry musiały oddać mi na własność bardzo dużą
część wolnego czasu swoich rodziców. Odtąd wyjazdy do szpitali, rehabilitacja,
oraz problemy z moim zdrowiem stały się przykrą codziennością. Jednak moja
rodzina stanęła na wysokości zadania. Zaakceptowali, zadbali, pokochali. J
Poruszasz się na
wózku- czy Twoje otoczenie, warunki, umożliwiają niepełnosprawnym swobodne
życie? Co powiesz na ten temat?
Cóż. Mieszkam w małej wsi. Tutaj dostęp do
godnych warunków nauki, rozrywki, czy rehabilitacji mam mocno utrudniony. Do
dziewiątego roku życia nie mogłam bez pomocy rodziny nawet wyjść z domu. Koło
domu miałam żwir, który niszczył koła wózka. Dopiero walka moich rodziców, oraz
przychylność ówczesnego burmistrza mojej gminy sprawiła, że droga koło mojego
domu została pokryta asfaltem. Rodzice postarali się także o dofinansowanie do
remontu okolicy mojej posesji. Dzięki usuniętym progom, oraz kostce brukowej
mogę swobodnie wyjść z domu.
Formy leczenia,
pomocy i wsparcia, których doświadczyłaś do tej pory (kto, gdzie, jak, co,
dlaczego). Czy były one wystarczające? Satysfakcjonujące? Podstawowa pomoc osobie
niepełnosprawnej-typu renta socjalna, oraz przynależność do Fundacji Aktywnej
Rehabilitacji. Są one bardzo pomocne.
WAżNE: jak wyglądała
Twoja edukacja: jak choroba rzutowała na Twoją edukację? czy chodziłaś do
przedszkola, jak to wyglądało. Jak w szkole (podstawówka, gimnazjum), czy
uczęszczałaś do klas ogólnych czy integracyjnych, czy szkoła była ogólna czy
integracyjna. Jak wyglądała relacja z nauczycielami, ich pomoc, stosunek do
Ciebie.
Jak wyglądały relacje
z rówieśnikami- czy doświadczałaś od nich pomocy czy raczej niezrozumienia?
Czego od nich oczekiwałaś?
Jak radziłaś sobie w
szkolnych warunkach na wózku (miałaś pomoc indywidualną?).
Jak się uczyłaś, jaki miałaś stosunek do
nauki? Co sprawiało Ci trudność? Jak myślisz, dlaczego? Co było Ci wtedy
potrzebne, jaka pomoc, wsparcie?
Szkoły… Nie lubiłam. I mówię to zupełnie szczerzę. Miałam w poważaniu
odrabianie zadań domowych. Właściwie gdyby nie święta cierpliwość rodziny,
nauczycieli, oraz znajomych to nawet nie próbowałabym podejść do matury.
Do
zerówki poszłam normalnie z rówieśnikami. Jako niepełnosprawny uczeń miałam
lekcje wyrównawcze. I tu już zaczął się problem. Byłam dzieckiem dla którego
jedną z najważniejszych rzeczy był kontakt i zabawa z rówieśnikami.
Niejednokrotnie dochodziło do sytuacji, że w chwili gdy musiałam iść na zajęcia
to moja klasa w tym momencie miała zajęcia na placu zabaw. I to mnie troszkę
jednak zniechęciło. Potem gdy poszłam do szkoły miałam też zajęcia indywidualne
z wychowawczynią.
Szczególny problem zaczęła sprawiać mi matematyka. Od
początku miałam problemy z jej zrozumieniem, a porażki przyjmowałam z irytacją
i zniechęceniem.
W gimnazjum poszłam do klasy integracyjnej (utworzonej dla
mnie oraz kilku słabszych uczniów).
W liceum zaś miałam indywidualny tok od
początku do końca… Chodziłam co prawda do szkoły, ale zajęcia miałam w innym
budynku. To skutecznie oddalało mnie od rówieśników i do dziś żałuje, że się na
to zgodziłam…
Jak odnosiło się do
Ciebie (i odnosi ) najbliższe środowisko. Otoczenie?
Są mili. Naprawdę.
Dużo, naprawdę dużo osób niejednokrotnie podkreślało, że jestem osobą miłą, że
mnie podziwiają. Nie zawsze się zgadzam z takimi pochwałami. W końcu jak KAŻDY
mam swoje wady i słabości ;) ale takie słowa bardzo mi pomagają…
Co do innych ludzi…
Staram się nimi nie przejmować. Był czas gdy chcąc uniknąć wścibskich spojrzeń
jak ognia unikałam miejsc publicznych. Z biegiem lat nabrałam do tego dystansu…
Choć czasami, gdy mam jakiś słabszy dzień jeszcze to przeżywam.
Czy jest ktoś, kto
zmienił Twoje życie?
KAŻDA spotkana w moim życiu osoba jakoś kształtuje mnie, moją osobowość i
moje poglądy…
Moment przełomowy w
Twoim życiu?
Założenie bloga… Poznałam dzięki temu wielu wspaniałych ludzi, którzy są ze
mną i wspierają mnie w walce z codziennością…
Co robisz w życiu
teraz? Jak funkcjonujesz? Jak spędzasz czas? Dlaczego tak?
W wolnym czasie prowadzę blog prywatny, piszę amatorsko opowiadanie
obyczajowe oraz zajmuje się rękodziełem.
Uwielbiam spędzać czas ze swoją
rodziną, udzielam się także w wolontariacie w bibliotece publicznej, a niegdyś
także jako wolontariusz Szlachetnej Paczki. Uwielbiam działalność charytatywną,
a zwłaszcza tą która wspiera dzieci niezamożne.
Jak widzisz siebie za
kilka, kilkanaście lat?
Jako szczęśliwą żonę, mamę czwórki adoptowanych dzieci, blogerkę i
szczęśliwą kobietę.
A tak naprawdę-Wszystko w rękach Boga ;)
Jakie masz cele w
życiu, plany?(studia- jakie, dlaczego? ; zawód- jaki, dlaczego? Założenie
rodziny?)
W przyszłości jak większość kobiet marzę o dużej rodzinie. Mąż, dzieci,
pies. ;)
Bardzo chciałabym adoptować dzieci, bo uważam, że danie jakiemuś
dziecku domu, oraz miłości jest cudowne. Jeżeli chodzi o studia to… Wciąż się
waham. Jest to dziwne, zważywszy na fakt, że moi rówieśnicy już dawno studiują,
ale ja jeszcze nie odnalazłam swojej drogi. Może bibliotekoznawstwo? Może
zarządzanie? Otworzyłabym firmę z rękodziełem… Albo hispanistyka… Kocham język
hiszpański i chce się go uczyć profesjonalnie.
„Niepełnosprawni w
Polsce”- wypowiesz się? Bardzo zależy mi by postrzeganie osób
niepełnosprawnych się zmieniło. Niepełnosprawna osoba nie jest traktowana jak
każdy. Wciąż jest ich za mało w mediach. A jeśli już są to zawsze jest to
robione z wielką pompą i podziwem.
Wciąż jeszcze nie każdy traktuje
niepełnosprawnych jako kogoś naturalnego.
Co byś chciała
zmienić wokół siebie? W środowisku? W świecie?
Usunąć wojny, nienawiść i choroby…
Co chciałabyś
przekazać osobom zdrowym?
Chyba tylko to, by zaczęli traktować osoby
niepełnosprawne NORMALNIE. Różnic pomiędzy osobami niepełnosprawnymi i tymi
zdrowymi nie ma. Osoby niepełnosprawne też czują. I też mają swoje marzenia,
pasje i uczucia.
Co chciałabyś powiedzieć
osobom, będącym w podobnej sytuacji co Twoja?
Nie bójcie się pokazywać własnych emocji, walczyć o marzenia
i prawo do wolnych wyborów.
Co jest Twoim motorem
napędowym?
Moi siostrzeńcy. Zdecydowanie.
Czy masz jakieś motto
życiowe?
„Byle do przodu…”
Gdybyś mogła cofnąć
czas, to… ?
Kilka osób nigdy nie nazwałabym przyjaciółmi…
Marzysz o…?
Nie powiem, bo się nie spełni ;)
Czy można nauczyć się
żyć z chorobą i w pełni ją zaakceptować? Zaakceptować siebie?
Tak. Można. Jeśli się tylko chce. Ale nie jest to łatwa droga. Czasami jest
to długi, żmudny proces, okraszony także niepowodzeniami i załamaniem. Ale
warto by walczyć…
Jakie trudności
widzisz w życiu?
Nierówne szanse dla ludzi z różnych warstw społecznych, choroby i zawiść
ludzka.
Kilka słów o blogu i
o Twojej twórczości artystycznejJ(może
być tysiąc słów ;) )
To ja może posłużę nieoficjalną reklamą swojego bloga? ;)
Gdybym Wam powiedziała, że mój blog jest pełen refleksji, albo poważnych
mądrości to...skoczyła by mi pewnie frekwencja. Bo ludzie potrzebują mądrości.
Ale muszę was zasmucić... Mój blog mądry nie jest. Nie znajdziecie tu trudnych
tematów. Nie podejmę rozmów nt polityki i światopoglądów...
I wcale ale to wcale nic Was nie nauczy.
No może poza jedną rzeczą: Nawet jak Ci się świat wali, nikt
nie rozumie, przyjaciel się odwraca to Ty i tak wstaniesz. I będziesz żyć
dalej... No bo kto powiedział, że życie będzie łatwe?
No to ja wstaje. Co jakiś czas. Gdy dopada chandra, gdy
więcej nas odchodzi niż przybywa. Gdy osoba którą uważałam za kogoś bliskiego
nagle staje się kimś odległym. I gdy kolejny raz muszę innym udowadniam. Że się
podniosę. Jak każdy. I popędzę przez to moje życie. Byle do przodu...
Mój blog to moja rodzina. Ludzie, którzy jako jedyni
traktują mnie serio. Moi siostrzeńcy, moje hobby. Mój wózek, moje podwórko.
Moja niezdana matura. Moje chandry. Moje zmartwienia. Moja pasja.Moja głupawka.
Mój blog to Ja. Po prostu.
Jeżeli zaś chodzi o kartki… Jest to
moja pasja. Uwielbiam stworzyć coś z niczego i móc się tym dzielić z innymi.
Moje kartki są robione pod wpływem chwil. Nierzadko mam jakieś wyobrażenie na
ich temat, a w trakcie pracy wychodzi coś całkiem innego. Świadczy to też o
tym, że moje kartki powstają pod wpływem emocji. I wyrażam nimi siebie. Bardzo
mnie to cieszy. Nie są jeszcze idealne (Wciąż się uczę…) ale są moje i
uwielbiam je robić.
Da bum tsss...
Kobieto ile ja się o Tobie dowiedziałam z tego wywiadu :) Na przykład tego, że mimo iż czasem marudzisz (ja też marudzę, ja też :P) to tak ogólnie masz totalnie pozytywne podejście do życia i świata :)
OdpowiedzUsuńNo powiedzmy, że optymistką to ja się nie urodziłam.
UsuńAle takową chciałabym być :PPP
Hehe, no popatrz- to tak jak ja :)
UsuńBardzo ciekawy wywiad, z mojej diagnozy wynika, że wyraźnych zaburzeń nie ma :)
No to dzięki bardzo pani doktor :D :**
UsuńTy moja panno (20lat??? Dziewczyno- ja przy Tobie babcią już prawie jestem :)) nie kpij, bo ja mam tytuł magistra socjologii zachowań ludzkich, więc jak Ci tu machnę diagnozę, to wiesz :)
UsuńNataluś- przekaż Anecie, że ładnie proszę o zaproszenie, bo dziś się zderzyłam z bardzo nieprzyjemnym hasłem :)
Martuś Aneta chyba na razie nie kontynuuje bloga z tego co wiem.
UsuńBardzo pozytywny wywiad. Ale jaki miałby być, skoro ty jesteś tutaj osobą główną? :D Pozytywna, odkąd cię poznałam. Bardzo, bardzo, bardzo mi się podobał.
OdpowiedzUsuńBardzo, bardzo, bardzo dziękuje :D :*
Usuńwow ale się super czytało masz tego więcej bo się chyba wkręciłam
OdpowiedzUsuńjudit
Ehehehhe, nie, pytań zabrakło :D
UsuńCo ja moge napisac... Jestem pod wielkim, wielkim wrazeniem... Tak dla Ciebie, jak i Twoich rodzicow... Daleka droge przeszliscie i stoczyliscie tyle bitew, zebys, poruszajac sie na wozku, mogla mimo wszystko prowadzic normalne zycie! Nie wiem czy sama mialabym tyle sil, zeby tak walczyc o siebie lub swoje dzieci...
OdpowiedzUsuńNic dziwnego, ze jestes taka pozytywna osoba, Twoi rodzice juz o to zadbali!
Agatko dałabyś radę!! Jestem tego bardziej niż pewna!
UsuńNoelko bardzo Ci dziękuję za ten wywiad, dałaś nam cząstkę siebie, pokazałaś że mimo że los Cię tak bardzo doświadczył to Ty dałaś temu radę, Twoja rodzina jest na medal!
OdpowiedzUsuńNo pewnie, że na medal! :D
Usuń:*
Mega inteligentny wywiad :)
OdpowiedzUsuńPokazuje nam jaką jesteś silną i zdecydowaną i pozytywną dziewyczną :)!
Dziękuje :*
UsuńCała Noel. No ładnie to weszło nie powiem że nie :-D
OdpowiedzUsuńKasiek
Weszło jak weszło! :PPP
UsuńNaprawdę Noel czytałam z wielką przyjemnością.Piękny wywiad a Ty strasznie miła i wartościowa kobietka! Buzka:)
OdpowiedzUsuńDziękuje Aniu, bardzo to miłe! :*
OdpowiedzUsuńPiękny wywiad:)) Myślałam, że wiem o Tobie wszystko a tu proszę jeszcze się czegoś dowiedziałam:)) Bardzo pozytywnie:)) W rodzinie siła jak to się gada:> Buziole:**
OdpowiedzUsuńSię gada, się wie! :*
Usuńdumna jestem! ot co!
OdpowiedzUsuńNatuśka w pełnej krasie! piękna, mądra i fantastyczna dziewczyna!
:***
Zburaczałam z zawstydzenia
UsuńDziękuje ;* :D
Ale leń, kiedy coś nowego? : p
OdpowiedzUsuńJak mi sie od leniuje :P
Usuń