Sylwestrowe popołudnie. Rodzice Igora i Adrianka w pracy. Chłopaki pod naszą opieką. Schodzą się i zaczynają broić tak, że nikt nie może ich zatrzymać.
W końcu po dziesiątym napomnieniu jednego i drugiego liczę do trzydziestu i wołam z kuchni do Igora:
-Igorku! Chodź do mnie do kuchni, to pogadamy!
Igor niechętnie wstaje, przychodzi do kuchni. Siada obok mnie na stołeczku. Chwilę obserwuje krajobraz za oknem, a Adek w pokoju zaczyna oglądać na spokojnie skoki narciarskie. Babcia i MO nie muszą ich upominać.
Cisza. Spokój. Triumf. Z radością biorę do ust kubek gorącej pysznej herbaty i zerkam na Igora...
Ten lustruje mnie spojrzeniem pełnym wyczekiwania.
Niezrozumienia.
Konsternacji.
Aż mi ta herbata kołkiem w gardle staje...
-Co jest?-Pytam ostrożnie.
-Dzie moja helbata?!-Upomina się groźnie młody.
Ups. Przepraszam, strasznie jestem niegościnna! :o
ahahahahhaha o ty ciotko nie dobra kasiek
OdpowiedzUsuń"Siasiam"! już nie będę!
OdpowiedzUsuńO Ty niedobra kobieto... batki nie zrobić :D
OdpowiedzUsuń"Nie żeby specjalnie, ale tak zwyczajnie przez nieuwagę!"
Usuń"zróbmy sobie wnuka "?????????heh poznałam - i słodka Krrrrryyyyyyyysssssssssiiiiiiiiiaaaaaaaaaaaa
Usuńjudit
No przecież! Ja jestem słodka jak Krysia! :P
UsuńNo strasznie, strasznie Noelko! A może Ich ta energia roznosiła właśnie przez brak herbaty?! Pamiętaj-rytuały :)
OdpowiedzUsuńI że ja o tym zapomniałam!? Głupio mi! :<
UsuńNo Ciocia i gdzie ta Igotkowa herbatka ?
OdpowiedzUsuńA do mnie to byś na kawkę wpadła
Niedługo się wytoczę! Spróbuje! :D
Usuńhahahahaha padam:P:P mam nadzieje że mi herbate zrobisz:P B.Ż
OdpowiedzUsuńPosłodze nawet! :PP
Usuń