Co to jest rozszczep, zapytacie?
Rozszczep to pasażer na gapę, którego dostałam na starcie życia. Na zawsze i
nieodwołalnie.
Kiedy napotykam bariery architektoniczne…
Kiedy bardziej niż inni muszę walczyć o swoje szczęście…
Kiedy moje ciało odmawia posłuszeństwa…
Kiedy zmienia moje plany na życie, wbrew mojej woli
Nie lubię go wtedy, wiecie? Czasami nie lubię.
On bywa upierdliwy, ja zaś jestem przekorna. Postanowiłam
pokazać jemu i sobie, że nadal możemy się świetnie bawić.
Kiedy więc doprowadza mnie do łez, ja szybko te łzy ocieram.
I walczę. I żyje. Śmieje się i kocham.
On zaś pokornieje i odpuszcza
Mamy gorsze momenty, mamy też i lepsze. Są chwile lepsze, ale
też takie, gdy czuję się pokonana.
Ale wtedy przypominam sobie, że on sam, poprzez różne zdarzenia, dał mi w dłoń broń,
jaką są ludzie którzy mnie otaczają. Oni dają mi siłę, radość, motywację.
Tak sobie czasem myślę, że wcale nie chciałabym się w innej
wersji. Moja niepełnosprawność… Jest OK. Gdybym jej nie miała, to byłabym
całkiem innym człowiekiem. A ja serio lubię to swoje życie.
Chciałabym jedynie, żeby to życie zarówno dla mnie jak i innych
niepełnosprawnych było łatwiejsze.
Czego i wam wszystkim i sobie z całego serca życzę!