piątek, 25 października 2024

Światowy Dzień Rozszczepu 2024

Co to jest rozszczep, zapytacie?
Rozszczep to pasażer na gapę, którego dostałam na starcie życia. Na zawsze i nieodwołalnie.

Kiedy napotykam bariery architektoniczne…
Kiedy bardziej niż inni muszę walczyć o swoje szczęście…
Kiedy moje ciało odmawia posłuszeństwa…
Kiedy zmienia moje plany na życie, wbrew mojej woli
Nie lubię go wtedy, wiecie? Czasami nie lubię.

On bywa upierdliwy, ja zaś jestem przekorna. Postanowiłam pokazać jemu i sobie, że nadal możemy się świetnie bawić.
Kiedy więc doprowadza mnie do łez, ja szybko te łzy ocieram.
I walczę. I żyje. Śmieje się i kocham.
On zaś pokornieje i odpuszcza

Mamy gorsze momenty, mamy też i lepsze. Są chwile lepsze, ale też takie, gdy czuję się pokonana.
Ale wtedy przypominam sobie, że on sam, poprzez różne zdarzenia, dał mi w dłoń broń, jaką są ludzie którzy mnie otaczają. Oni dają mi siłę, radość, motywację.

Tak sobie czasem myślę, że wcale nie chciałabym się w innej wersji. Moja niepełnosprawność… Jest OK. Gdybym jej nie miała, to byłabym całkiem innym człowiekiem. A ja serio lubię to swoje życie.
Chciałabym jedynie, żeby to życie zarówno dla mnie jak i innych niepełnosprawnych było łatwiejsze.

Czego i wam wszystkim i sobie z całego serca życzę!

 

niedziela, 15 września 2024

Dziś mocniej

 W moim  domu właśnie z radia płynie muzyka.
A na zewnątrz świeci słońce.

I spędziłam wczoraj popołudnie z przyjaciółką.
Zjadłyśmy drożdżówkę prosto z folii.

Obejrzałam serial, zajęłam się hobby.
W spokoju.

I jestem bezpieczna.|
Nie muszę uciekać.
Nie muszę się bać.
I mogłam przespać całą noc.

Moja rodzina jest bezpieczna.

I kiedy od piątku o tym myślę...
Mamy taki wielki przywilej, wiecie?
My wszyscy, którzy mamy najzwyklejszą w życiu niedzielę.


Doceniam.
Sercem z tysiącami osób, które dzisiejszej nocy stracili prawie wszystko.

środa, 4 września 2024

Dobre były te wakajki...

 Naprawdę. Nie pamiętam takiego września. Takiego ze śmiechem szalejących w basenie dzieci i wieczornych spacerów. Zawsze to noc spadających gwiazd, 12 sierpnia, była wyznacznikiem końca ciepłych wieczorów. Tymczasem ciepło jest nadal. I gwiazdy w tym roku też spadały dłużej.

Ale egipskie ciemności o 19:30 przypominają, że to już powoli koniec i czas na podsumowanie. No więc: Dobre były te wakajki.
Co prawda, za sprawą różnych rzeczy nie udało nam się pojechać gdzieś dalej. Ale w tej kwestii jestem optymistką. Może za rok uda mi się zobaczyć wreszcie stolicę?  Skarbonka na wszelki wypadek się zapełnia. ;)

Ale był i wyjazd. Na termy, wspólnie z siostrzeńcami, czyli najlepiej na  świecie! I pełno, pełno spacerów. Prawdę mówiąc... chyba się od nich uzależniłam :D Kiedy rok temu, w lipcu, zawitała do mnie przystawka, to lato skończyło się jakoś szybciej. Ja sama też nie czułam się jeszcze na tyle pewnie, by wychodzić samodzielnie. Dlatego tego roku korzystam ile wlezie. I wiecie, obiecałam sobie, że jesień wcale nie będzie przeszkodą w moich "małych podróżach" ;) Zrobiłam większość rzeczy, które zaplanowałam z wakacyjnych aktywności i nażarłam się wszelkich owoców i warzyw sezonowych! I tylko upał już powoli mnie nuży... z przyjemnością trochę pomarznę. Serio, serio :D

A żeby zakończyć wakacje godnie, wybrałam się w poprzedni piątek do knajpy. Z najlepszym towarzystwem - bo z moimi przyjaciółkami. Z A i M znam się od zerówki, więc za nami już wieele wakacyjnych spotkań. 💓 No więc pośmiałam się, pogadałam, pospacerowałam. Zjadłam taaaaaaakie duże żeberka ;) (Miałam taką ochotę na mięcho, że nawet krewetki przegrały tym razem ;) ) i przepyszne lody. 
A wczoraj też było smaczne świętowanie. Dzieciaki miały za sobą pierwsze dni w szkołach. Wleciała więc pizza. Też wieeelka ;) Ale co tam. W takich momentach... kalorie nie istnieją ;)


Tak naładowana energią mogę wreszcie napisać: Jestem na ciebie gotowa Pani Jesień!

piątek, 23 sierpnia 2024

Zdolni żeśmy niesłychanie!

Pewna osóbka poprosiła mnie o projekt papierniczy. Ów projekt wymagał ode mnie nauki posługiwania sie pewnym programem graficznym.

Usiadłam z entuzjazmem. Phii, ogarne! Kilka kresek, pare ruchów.

Tia.

Program nie współpracował wcale. Poradniki i grupy nie pomagały na mój problem. Nie wychodziło i już.

Po pół godziny płacząc już prawie, otworzyłam messenger, by powiedzieć koleżance że nie podołam i musimy znaleźć projekt. Albo ona musi znaleźć kogoś bardziej ogarniętego.

W głowie jednak majaczył malutki głosik: Spróbuj! No spróbuj. Tym innym sposobem się uda.

Zamknęłam messenger, pooddychałam. Obejrzałam dwa tik toki.

Otworzyłam program.

Poooszło!

Udało się! Podołałam!

Efekty pokaże za jakiś czas, ale już teraz jestem zadowolona z tego efektu.

I tak po prostu: Jestem z siebie dumna i zasłużyłam na pochwałę!

Każdy z nas na nią zasługuje. Wiecie o tym, nie?

No to? Za co pochwalicie siebie dzisiaj?

wtorek, 20 sierpnia 2024

Sierpniowe wspominki

Wiecie? Sierpień to w sumie taka mini jesień. Liście powoli wysychają, a powietrze stało się takie… inne. Jest to moja ulubiona pora lata.

niedziela, 18 sierpnia 2024

Na starych śmieciach

Jakby tu zacząć? To niesamowite. Nie było mnie tu dwa lata.

Dwa lata minęły od czasu, gdy postanowiłam zawiesić blog, by móc iść dalej. Chciałam zobaczyć, czy uda mi się stworzyć coś nowego, a zarazem tak podobnego.

Nie udało się. Czy żałuję tej przerwy? Wcale! Tak miało być! Musiałam sprawdzić, dać sobie szanse prowadzenia „Byle do przodu!” w nowej formie. Trochę się udało! Rozruszałam grupę, konto na Instagramie, oswoiłam nieco lęk przed kamerą.

Próbowałam swoich sił w nagrywaniu Instastory. Poczułam jednak, że moje serce nadal należy do słowa pisanego. Niby mogłam pisać tam….Ale limit słów na Instagramie nie zachęcał. A poza tym… Blogspot i to miejsce mają w sobie coś takiego, co sprawia, że gdy tu jestem to słowa praktycznie same się piszą.

Ja po prostu kocham swój blog! To przecież tutaj przez 13 lat opisywałam dialogi i wspomnienia z dzieciństwa moich siostrzeńców. To tutaj wchodziłam w dorosłość i powoli akceptowałam moją niepełnosprawność. Towarzyszyliście mi w chwilach pięknych, ale i złych. Moje serce wciąż jest tutaj.

Powtarzałam sobie jednak, że przecież to rozdział zamknięty. Że trzeba iść dalej. A potem z rozrzewnieniem czytałam stare posty i tęskniłam za czasami, gdy mogłam wyrzucić tu to co aktualnie grało w moim sercu.

A potem przyszła jak co roku noc spadających gwiazd. Podczas wspólnej, wieczornej posiadówki z siostrzeńcami, Igor zaczął czytać mojego bloga. Na stronach BDP spisany jest niemały kawał życia zarówno jego jak i jego brata. Są już w takim wieku, gdy doceniają takie wspomnienia (19 i 14 lat! Uwierzycie!?). Wtedy poczułam, że może mogłabym…? A gdy powrót do pisania zasugerowały mi moje koleżanki (Z całego serca dziękuję!), to już postanowiłam…

Wracam. Po dwóch latach. Tyle się działo podczas tego czasu. Była osiemnastka Pierworodnego Siostrzeńca. Było huczne świętowanie mojej 30stki. Była zbiórka na rehabilitację, która przerosła wszelkie moje oczekiwania i jest codzienna walka o dalszą sprawność. Było kupno przystawki, dzięki której mogę wychodzić na spacery. Były gorsze i lepsze momenty.

Czuje wzruszenie. Dlatego wybaczcie, jeśli moje słowa pozbawione są dziś sensu ;) Witam nowicjuszy, pozdrawiam najlepszych, zawsze wiernych czytelników! Zapinamy pasy i lecimy w dalszą przygodę!

Byle do przodu.

piątek, 25 marca 2022

„Pogasły światła i zamknęli niebo”

 Jak słusznie zauważyła Beatka w komentarzu, nie ma mnie tutaj od czterech tygodni. Mam wrażenie, jakby minął co najmniej rok. Świat który był przed czterema tygodniami był taki inny...

środa, 26 stycznia 2022

Styczniu, dajesz popis...

 Że nie lubię i zbytnio nie piję alkoholu wie każdy kto mnie zna. Jednak ubiegłoroczny sylwester należało okrasić kieliszkiem szampana. Wiadomo - tradycja.
Tuż po spożyciu mniej więcej dwóch łyków "nastąpiło zwolnienie blokady". Chyba mi się coś zagrzało zanadto i dostałam kataru i bólu gardła. Dwa pierwsze dni nowego roku spędziłam więc na smarkaniu i jojczeniu.

piątek, 31 grudnia 2021

Krótko mówiąc.

2021 już prawie za nami.
  • Pełen dobra. Intensywny. Ciekawy. Obfitujący w wiele zwrotów akcji, spełniania marzeń i mojej ciężkiej pracy nad sobą. 
  • Pełen kałuż na podłodze, wczesnych pobudek, miękkiego futerka. Zdecydowanie zdetronizowany przez szczekające, puchate, wredne i ukochane pięć kilo Fibuszka.  Największe marzenie i największa radość tego roku.
  • Pełen zmian zaobserwowanych w piątce najważniejszych mi ludzików na świecie. Ich pierwsze razy w przedszkolu, zerówce. Ich coraz dojrzalsze rozmowy.
  • Pełen dobroci ode mnie tylko dla mnie. Ciężkiej pracy psychicznej i fizycznej. Pełen walki i obaw o przyszłość.
  • Obfity w wiele wypadów, wyzwań, zajęć, spotkań. 
Ciężki i łatwy.
Smutny i radosny. 
Burzowy i słoneczny. 
Taki akurat.
W sam raz.


Dziękuję.

poniedziałek, 27 grudnia 2021

Kartka z pamiętnika: Poświątecznie

 Wena do pisania czegokolwiek dopada mnie w coraz dziwniejszych momentach. Na przykład tak jak teraz - podczas oglądania jednego z prezentów gwiazdkowych. I choć wszystkie są cudowne, to ten jest najważniejszy (Najbliżsi wybaczcie :D) bo ode mnie dla mnie.

sobota, 18 grudnia 2021

Kartka z pamiętnika: DOWÓD na to, że...

Idą święta! Strach pomyśleć, które to moje z kolei... ;)

Kompletnie ich nie czuję. Chociaż stop! Użyłam złego określenia. Czuję grudzień, czuje nastrój oczekiwania. Nie czuję natomiast, że to już za tydzień i jakoś spowolniło się moje oczekiwanie. 

piątek, 17 grudnia 2021

Cholerny 17

 9 lat temu i parę godzin wstecz. Wszystko się zmieniło i stanęło na głowie. To miały być dobre święta. Czekałam na nie z taką radością. Jeden telefon odmienił wszystko. Misternie ułożona kompozycja wycinków z gazet pełnych śnieżynek, czerwonych mikołajów i świątecznej sielanki, przypięta do tablicy korkowej wylądowała w koszu. Świąt dla mnie w tym roku nie było.

poniedziałek, 15 listopada 2021

O Fibsonie słów kilka

Tak sobie myślę... Zacznę chyba planować na opak. Mój mózg jest skonstruowany bardzo przekornie. Jeszcze pięć minut temu pisałam komentarz u Agatki 😘, pisząc z anonima bo nawet zalogować mi się nie chciało na gmaila. Zaraz po tym jednak poczułam wielką chęć zawitania tutaj. To tak jak ze zdjęciami i filmikami, których miałam nie dodawać, a i tak to zrobiłam. Ale to był wyjątek! Filmik dotyczył Fibi. A o Fibi czasami nie da się mówić. Czasami trzeba tego małego matołka zobaczyć!

sobota, 6 listopada 2021

Kartka z pamiętnika: Nie lubię listopada...

Choć póki co ( TFU, TFU!) przebiega całkiem znośnie. Pierwsze dni listopada i święto zmarłych przywitały nas przepiękną pogodą. I udało mi się nawet skoczyć na cmentarz. 

czwartek, 14 października 2021

O życiu w chaosie

 Kiedy z początkiem roku uporałam się z kłopotami zdrowotnymi, a wredna zołza anemia odpuściła doznałam nowego "schorzenia" jakim jest "głód na robotę". Oto nagle w mojej głowie coś się odmieniło i tak z totalnego lenia przeistoczyłam się w człowieka-chaos.

czwartek, 12 sierpnia 2021

Czasem lajwy, a czasem lajf../ Urodzinowo

 Bo jak mówi "stare porzekadło": Lajf is brutal.
I czasem mocno może pokręcić, pomartwić. Minione dni były dla mnie nerwowe i trudne. Nie chce już o nich pamiętać, cieszę się że odchodzą w zapomnienie i mogę spać spokojnie. Cieszę się także niezmiennie, że miałam z kim dzielić się swoimi obawami i czuć wsparcie. To jest ważne. Najważniejsze.