wtorek, 9 października 2012

Czy ja już potrzebuję psychologa??

Gdzieś koło piątej rano. Koło mnie śpi Adrian, którego siostra wychodząc prawie ciemną do pracy podrzuciła nam i Igorka do domu.
Jest jeszcze ciemno.
Wczoraj o tej porze obudziłam się w podłym, płaczliwym nastroju zdając sobie różne, smutne sprawy...
Dziś przypomniało mi się jak siostra opowiadała taką o to historyjkę zasłyszaną w "necie":
Chłopak zmęczony po szkole wchodzi do pokoju. W ręce dzierży komórkę oraz kubek, gorącej, pyszniutkiej herbaty. Chcąc odciążyć sobie rękę postanawia rzucić na łóżko komórkę...
...Zgadnijcie czym rzucił...?
Się rozwyłam...
Ze śmiechu...
:D
Niedługo przyjdzie do mnie pan z kaftanem. 
I zamknie mnie w domku bez klamek.
Z gumowymi ścianami.
Ale cóż. Problemy problemami, a śmiać się trzeba!

Z serii "perełki":
Nalewam małemu herbatki. Z sokiem malinowym bo innej mały nie toleruje.
- Igor? - Zagajam.-Kochasz ciocię?
-Kaaam! - Odpowiada dziecko.
Z wrażenia rozlałam sok.
*kurtyna*


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz