Tytuł tej notki był moim motywem przewodnim tych dziewięciu dni.
Najtrudniejszych i najpiękniejszych dni mojego życia.
I nie żałuje.
Żadnej wybeczanej łzy,żadnej kropli potu,
żadnej minuty kiedy tak bardzo tęskniłam za domem...
Ani nawet tego siniaka na udzie :))
Bo wiem, że gdyby nie ten wyjazd to nie przeżyłabym tych wszystkich wspaniałych momentów, kiedy po kolei starałam się radzić sobie ze wszystkimi trudami.
A było ciężko.
Ale byłam na to przygotowana, bo na dzień dobry mieliśmy czterokilometrowy spacer.
Do domu wróciłam z jeszcze większą ilością bagażu. Zarówno tego materialnego jak i bagażu doświadczeń.
I wiecie co jeszcze powiem?
Dopiero tam będąc daleko od domu, przyjaciół, siostrzeńców doceniłam to co najważniejsze
I dziękuje wszysykim którzy wspierali mnie tymi wszystkimi smsami,telefonami.
Ewciu,Elusiu,Mariolu, Aniu,Tysiu,Mirrorku,Tosinki i moja kochana rodzinko a także wszyscy, o których zapomniałam!
Dziękuje :*** Jesteście prawdziwymi przyjaciółmi
I śpiewamy
"Łiii ar de czeempion maj frends" :d
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz