Mila 4,5 lat
Jednym z elementów podjęcia pracy zdalnej jest uczestniczenie w godzinach pracy w życiu rodzinnym. Bo nawet ze słuchawkami na uszach i w pełnym skupieniu coś tam się usłyszy.
Gdy więc pewnego dnia poszłam do pracy, a w tym samym czasie odwiedziły nas Tajfuny dwa i Igorecki, w domu zrobił się harmider.
Nie przeszkadzało mi to jakoś kompletnie...Do momentu, gdy dostałam prawie zawału, na widok najmłodszego Tajfuna frunącego poprzez rozłożoną przedłużkę do laptopa.
W trosce o moje zdrowie psychiczne, Oskarowe jedynki,(oraz jednak trochę o laptopa ;))cała trójka została oddelegowana do pokoju obok.
Po chwili dali się spacyfikować.
A wszystko to za sprawą nożyczek, kredek i papieru. HA! I nie mówcie tylko, że geny nie idą na skos ;) :P
Gdy po chwili zrobiło się cicho i ucichły wrzaski, usłyszałam nagle siostrzenicę :
-Igorku? - Pyta - Zrobić ci koszyczek?
- Nie, dziękuję. - Odpowiedział kulturalnie młody.
- Zrobię Ci. - Odpowiada Miluchna głosem słodkim, acz nieznoszącym sprzeciwu.
-Nie, naprawdę nie potrzebuje koszyczka... - Próbuje jeszcze Igor
-Zrobię Ci koszyczek. - Stanowczy głosik przybiera na sile. - O, tu narysowałam. Tu wytnę, przykleję i tu będzie taka rączka do trzymania. A potem ci go dam. I będziesz mógł iść na grzyby i wszyscy będą pytać „O! Igorku, skąd masz taki piękny koszyczek?„ , a ty im wtedy odpowiesz: „To Milenka mi taki piękny zrobiła!!„
***
Przebywająca u nas Milenka śpiewa sobie kołysanki: Niedługa, niedługa i mrugaaaa. Zaśpiewaj koteczku niedługa...
***
Ciąg dalszy muzycznych dialogów.
Milena, pękając ze śmiechu woła: Hahaha, Oskar śpiewa „wyginam ciało ciało„ a to powinno być „wyginam śmiało śmiało„
;)
Fantastyczne dzieciaki ... :)
OdpowiedzUsuńOj tak, są niesamowici, dają mi ogromną radość :)
UsuńFajna niunia! I charakterna! To chyba domena Milen, bo cora mojej siostry podobno tez usiluje rzadzic! :D
OdpowiedzUsuńMówisz? No to może coś w tym jest :D
Usuń