Weny mi brak.
Na wszystko.
Ostatnio było jej pod dostatkiem a potem weekend, rozleniwienie i ... bum! Nic się nie chce.
A to z kolei kłóci się z tęsknotą do pisania tutaj.
Dlatego będę się zmuszać do działania i pisania.
Nie ma innej rady. Za dużo mi przez to lenistwo ucieka chwil. Stanowczo.
A dzisiejszego ranka...Coś nowego!
Zerwałam się z łóżka z niezbyt zadowoloną miną, bowiem czekała mnie przygoda zwana: Jazdą po lekarzach.
Ortopeda w moim przypadku to czysta formalność.
Zazwyczaj mamy tam mnóstwo papierów, bo ichnasta komisja lekarska przede mną
( Bo ja WCIĄŻ nie mam stałego orzeczenia niepełnosprawności. Wszyscy wciąż wierzą, że pewnego dnia nastąpi cud i nagle ponaprawia mi coś ten rdzeń kręgowy i nogi i będę zdrowa. Czekają już na ten cud dwudziesty rok i tak w to wierzą, że dostaje te orzeczenia na dwa lata.Najwidoczniej to, że jestem niepełnosprawna od urodzenia i że to raczej nie ulega zmianie to nic. Fajo, nie? ;) )
no i tak jak dziś załatwiałyśmy z mamą poduszkę przeciwodleżynową na wózek.
Rano zawiózł Nas tato, po czym popędził do pracy, a popołudniu przyjechała po mnie najstarsza siostra. Rozradowane,niebieskie,szklące,śliczne oczęta Igora w sekundzie rekompensują cały to niezbyt przyjemne uczucie, które mi towarzyszyło.
A wcześniej zobaczyłam w szpitalu śliczną dziewuszkę o dwóch kitkach, gdzieś w wieku Igorka o twarzyczce tak idealnej, jaką może mieć tylko małe dziecko.
I niechcący podsłuchałam, że pojawiła się w szpitalu w związku ze zbliżającą się operacją...
Jej szampański humorek okropnie kontrastował ze smutkiem jej rodziców.
Ileż ja w życiu widziałam podobnych sytuacji? Zważywszy na fakt, że przez osiemnaście lat byłam częstym gościem w dziecięcym szpitalu w Prokocimiu to chyba setki.
A ucisk w sercu taki sam. Do tego się nie da przyzwyczaić. Nie da się przyzwyczaić się do cierpienia innych.
To zawsze boli tak samo.
Ale są też pozytywne wieści.
A w weekend była u mnie siostra. Dostała od koleżanki (też spodziewa się dziecka :)) śliczny,milusi,różowy kocyk, oraz kremowy becik dla naszej małej.
Tak sobie na to patrzyłam i kolejny raz nie mogę uwierzyć jak z kulki w brzuchu może powstać mały człowieczek? Ciąża jest od zawsze dla mnie niezwykle ciekawym, pięknym zjawiskiem. Narodziny też.
Jeszcze tylko dwa miesiące. I Milenka będzie z Nami. :) Prawda, że fajnie? :D
Ej ej jeszcze 3 m-ce na pewno. Przecież jeszcze cały maj. czerwiec.lipiec i trochę sierpnia. Też bym chciała żeby to były dwa no ale :-) .A co do brzuszka i ogólnie do ciąży to jest taki super okres że nigdy nie było mi tak fajnie :-) aż serce z radości ściska.
OdpowiedzUsuńKasiek.
Skoro mnie się ściska, to co dopiero tobie Kaśko? :D
Usuń:* Oj tam! Jeszcze dwa i trochę. Hihihih :D
to najpiękniejsze uczucie jakie można w życiu przeżyć - ciesz się każdym dniem kochana "Kako"(jak nazywa Cię Igotek) -ja już za tym tęsknie
Usuńjudytka
Tęsknisz? Hmmmm :>
UsuńPewnie że fajnie :) pisz pisz bo Cię mało nawet o niczym dla mnie to zawsze coś :*
OdpowiedzUsuń:*****
Usuńno pewnie, że fajnie :) Takie malusie rączki to niczego są :)
OdpowiedzUsuńMasz rację do widoków szpitalnych chyba nie idzie przywyknąć... zawsze gula w gardle wyrasta.
Poważnie nie masz orzeczenia na stałe????
Aż mi się soczyście przekląć zachciało...
Nie mam. I dlatego w każdej chwili wisi nade mną ryzyko utraty renty.
UsuńWidzi i nie grzmi. :-/
Milenka ...jak ślicznie !
OdpowiedzUsuń2-3 miesiące - zleci jak tydzień.
Szczęśliwego rozwiązania Kasiek !
Już mi zleciało te pół roku jak z bicza strzelił! :D :*
UsuńOj Noelko jak super ,ze napisałaś o tej poduszce przeciwodelżynowej :)
OdpowiedzUsuń; akurat moja mama ma problemy z kością miednicy i jak sobie siedzi przy kompie zawsze ją ta kosc uwiera ...
trzeba sie rozejrzec za taką poduchą ,na pewno na chorą kosc cos da :) --dzięki!!!
Oczywiście, ze da tylko... staraj się kochana o dofinansowanie, bo taka poduszka (która by naprawdę pomagała a nie była bublem) to jest straaasznie droga sprawa.
UsuńA z dofinansowaniem to już tylko kilkuzłotowa sprawa :)
Polskie realia:/ Milenka super imię:)Już bliżej niż dalej super:))Pozdrowionka i jeszcze raz wielkie dzięki za plakat:**
OdpowiedzUsuń:* nie ma za co :D Polskie realia... tia.
UsuńBoze Nati...
OdpowiedzUsuńty jak zwykle nic nie rozumiesz... porostu Ty uważasz, że masz przerwany rdzen kręgowy, a lekarze ( jak również ja) uważają że nie chce Ci się chodzić... i tyle... to tak samo jak Ci sie nie chciało zdać matury z matmy (nawiasem mówiąc- tak apropo matur) :))
co do Milenki... <3 to 3 kochane bobo w naszej rodzince... i oby ich było więcej... :)
Ruda SIs
tiaa a za tą maturę jutro u fryzjera zamiast farby otrzymasz... domestos xD
OdpowiedzUsuńNoelko po pierwsze to muszę Ci napisać, że bardzo mnie rozbawiłaś komentarzem u mnie na blogu- krzywdowało Ci się ze wstawaniem :)
OdpowiedzUsuńCo do komisji...ehhh szlag człowieka trafia i krew się burzy, co za debile tam pracują?!
A ciąża? Piękny czas, uwielbiam być w ciąży, choć każdą w sumie kiepsko znosiłam to marzę, żeby mieć jeszcze kiedyś jedno maleństwo :) A Ty kochana nasze to pewnie jesteś najcudowniejszą Ciocią na ziemi. Buziaki i ściskam mocno, wyśpij się, żeby krzywdowania nie było :)
Próbuje sie wyspać, ale moje gardło jest upierdliwe xD
UsuńCiaza to fajny okres, chociaz ostatnie 2 miesiace to juz czlowiek ledwie zipie i czeka na rozwiazanie. A maluszkow innym kobitkom zawsze szczerze gratuluje, ale sama nie mam juz ochoty na kolejnego noworodka w domu. ;)
OdpowiedzUsuńA z Twoim orzeczeniem lekarskim to porazka, co za konowaly z tych lekarzy???
W ogóle to temat osób niepełnosprawnych to wciąż ciemnogród i w ogóle.
UsuńJa też będę ciocią :) tylko za jakieś 3 miesiące ;) więc jeszcze trochę muszę poczekać ;) No fakt, widok cierpienia jest zawsze tak samo nieprzyjemny i nie można się do niego przyzwyczaić. A widze, że nasza służba zdrowia jest niezwykle wierząca ;) No ale... nasza służba zdrowia jest w ogóle "inna"
OdpowiedzUsuńDwie ciocie Natalki! Gratulacje :))
Usuń