środa, 17 lipca 2013

Chrrrrrrr...

Śpiąco mi...
Bardzo...
Z jednej strony nudno...
Z drugiej strony nic się nie chce...
Trudny tydzień-jakbym zawisła...
Mam nadzieję, że to przelotnie?
Inaczej zbzikuje sama ze sobą.
Nie lubię tego stanu i nie lubię się mobilizować do jakiejkolwiek czynności.
Jutro jadę do biblioteki, to sobie troszeczkę pobędę, pokrążę między półkami, poukładam książki, ponudzę innych. I wyrwę z domu.
A oprócz tego to pogoda piękna, dzieci zdrowe, ja też mam się ok.
Tylko muszę się obudzić.

niedziela, 14 lipca 2013

W WIELKIM skrócie:

  • -Żyje.
  • -Tylko mam aftę w gębie i jeść dużo nie mogę (i dobrze)
  • -I ogólnie to mam ciśnienie niskie i samopoczucie zmienne.
  • -Dziś czułam girę mojej siostrzenicy dotykając brzucha. Super sprawa!
  • -Idę na warsztaty rękodzieła.
  • -Gdzie jest słońce?!
  • -Czytam dwie książki na raz
  • - Czekam na potomka królewskiego-brytyjczycy bądźcie dumni!
  • - Ogladam z Madzią telenowele z dzieciństwa
  • -Zapuscilam paznokcie.
  • -Ogólnie to się cała zapuscilam;-)
  • - Muszę posprzątać pracownię
  • - I zrobić kartkę
  • - I hiszpański powtórzyć
  • - I butelkę zrobić
  • - I na planach się kończy ;-)

I tak mi mija...

czwartek, 11 lipca 2013

Intensywnie


Intensywne to były dni. I cudowne. 
Dwa dni z Anetą.
Słońce, spokój,śmiech,niezdrowe kalorie i małe kociaki które spały wyłącznie na moim ramieniu...
Sielsko, anielsko...



Dziś natomiast wybyłam do biblioteki... 
Gdzie oprócz książkowej wymiany czekało moc pracy- Nieoficjalnie zostałam wolontariuszką biblioteczną.
Miałam się zajmować działem dziecięcym. Więc posprzątałam, poukładałam zabawki, zadeklarowałam się że znajdę fajne kolorowanki.


Dzieci czworo. Trudno było mi zyskać ich zaufanie bo nie mogłam po prostu podejść i zagadac do malucha. Bo nie byłam pewna reakcji rodziców. O dziwo nie było źle a jeden chłopiec nawet lizaka podarował ;-). 
Ja się nie nudze, one widzą że mój wózek to TYLKO atrakcja.  I tak ma być.
Interes kartkowy się kręci :-D ww tym tygodniu oddalam dwa zamówienia.



Adrian wrócił z wakacji u babci. Milena czeka aż jej pozwolą wyjść, a Igor... walczy. 
Z nami. 
Ze złością. I nie może zrozumieć czemu zabrali mu smoczka.
Dziś po dwóch godzinach zasnął bez. Mame ma twardą. Ja bym nie dała rady. A przecież wiem że im wcześniej tym lepiej i że nie może iść do przedszkola z "nanią"... To dla jego dobra... Wiem . 



Tylko że odkąd się urodził nie umiem być twarda...
I to wcale nie dlatego że ma takie piękne oczy :-P

wtorek, 9 lipca 2013

Blogi, które czytam...

Dziś robię to, co do czego zbieram się już dawno. Spośród miliarda (tryliarda.) blogów które czytam na codzień wybrałam  top dziesięć. Było ciężko, bardzo bardzo! Konkurencja spora. A o to i ona:

Moja blogowa lista top ten:


  • Mały WIELKI Majcik-Czytając ten blog nie można nie płakać. Maja miała tylko trzy miesiące, gdy jej rodzice dowiedzieli się, że jest chora. Glejak-złośliwy guz mózgu. Dwa lata walki o jej życie toczona w szpitalu. Lewostronny wylew,chemioterapie,wymioty, walka by Majcik zjadł samodzielnie. Losy Mai zaciekawiły niezliczone rzesze osób. Dziś prześliczna Maja ma osiem lat i jest zdrowa.  Blog nagrodzony przez Onet.
  • Moja córcia i inne zwierzęta futerkowe- Blog założony przez Van Gogę-Mamę jedenastoletniej wówczas Oliwii-jej głównej inspiracji. Prowadzony przez sześć lat podczas których zyskał tytuł "Blog roku". Pisany w sposób niebanalny, dowcipny. Spotkał się z bardzo dużą sympatią zyskał rzeszę fanów. Dziś blog jest już zamknięty, a mimo to uwielbiam do niego powracać. Moje blogowe guru. :)
  • Nie tak znów kolorowo- Macierzyństwo pokazane bez zbędnego koloryzowania. Mama, tata, oraz dwójka ślicznych i rezolutnych dzieciaczków-Bi i Nik. Bardzo dobry styl pisania. Nie można ich nie lubić!
  • Od A do Z...- O Anecie mogę mówić dużo. W dodatku w samych superlatywach. Poznałyśmy się w świecie realnym jeszcze zanim żadna z Nas o blogowaniu nie myślała. Aneta jest świetną kobietą o dużym poczuciu humoru. No i nie skromnie przyznam, że osobą która ją zmotywowała do założenia bloga jestem Ja!(Chyba...:P) No i chwała mi za to!
  • Po drugiej stronie lustra- Beatę miałam poznać przyjemność tydzień temu. Moja przyjaciółka. Przez duże P. Dzięki niej nie osiwiałam z nudy przez ten rok spędzając godziny na gadulcu. Dzięki niej motywowałam się do walki i całkowicie nie zgnuśniałam. I dzięki niej upewniłam się, że internet nie jest żadną barierą. Moja przyszyta siostra.  Mama ślicznej, rozkosznej Juleńki. A jakie ciasta robi dobre! :))
  • To nie jest zwykły sen-to droga do przebudzenia- Kajtuś w wieku dwóch lat uległ wypadkowi. Od tego czasu znajduje się w śpiączce. Śliczny, niebieskooki. Walka o jego przebudzenie wciąż trwa. Wiara w to że się uda nie opuszcza ani na chwilę.
  • Tosinkowo-A cóż można o nich powiedzieć?  Kto tu zagląda, ten wie, że Tosinkowo to moja rodzina. Po prostu. Niedawno minęło cztery lata, gdy odważyłam się napisać tam komentarz. I wiem, że to była najlepsza decyzja. Marta i Karol to cudowni rodzice piątki przecudnych dzieci. Kto wchodzi na ten blog zostaje już na stałe... Kiedyś poznam ich w świecie realnym. Jestem tego pewna. I w końcu przytulę tą moją mamę numer trzy. :*
  • Trzy córeczki iskiereczki- To co ujęło mnie w tym blogu to wielka miłość do dzieci aż bijąca z liter. Dwie piękne dorastające pannice i śliczna kilkulatka. Oraz dwójka kochających rodziców. Można się tam poczuć jak u siebie. Cudowna rodzina :)
  • Zapatrzona w książki- Planujesz kupno książki? Pójście do biblioteki? Ten blog jest dla ciebie! Książkowe królestwo. Czytelne recenzje, nowości na bieżąco. Dzięki temu blogowi odkryłam bardzo dużo świetnych i interesujących książek.
  • Zapiski Myski- Myska to osoba z bardzo dużym poczuciem humoru. Mama sympatycznego Gutka. Uwielbiam czytać jej blog, by poprawić sobie humor. Właścicielka ślicznego ogródka. Jej pomysły są dla mnie bardzo dużą inspiracją. 

I tak zakończyłam. Kolejność nieprzypadkowa bo... alfabetyczna. Z recenzji tych blogów wyszło małe masło maślane... Ale to tylko dlatego, że pewne rzeczy trudno opisać. Z zachwytu oczywiście. :)

piątek, 5 lipca 2013

W odpowiedzi na... Liebster blog!

Agatka zaprosiła mnie do gry w liebster blog. Nie jestem dobra do stwarzania pytań, więc zamilknę i spytam przy okazji ;) mam nadzieję Agatko, że się nie pogniewasz! :D


1. Komputer stacjonarny czy laptop? Komputer stacjonarny do pracy. Laptop do pogaduch.
2. Kawa czy herbata (czy wino, piwo, rum, ogolnie ulubiony napoj)? Herbata jest jednym z moich uzależnień, ale... Kawą też nie pogardzam. Koniecznie z mlekiem! ;)
3. Ksiazka czy e-book? Książka. Można zabrać ją wszędzie, czuć zapach, słychać szelest papieru...

4. Hobby? Cardmaking i decoupage
5. Jak duza planujesz rodzine? ;) Dwie córki, dwóch synów, pies i tchórzofretka :D


6. Jesli masz samochod, jestes raczej kierowca ostroznym, czy piratem drogowym? ;) Hahahaha. Samochodu nie mam ale gwarantuje, że swoim pojazdem nie szaleje zanadto! :D
7. Ukochana zabawka z dziecinstwa? Lalki:Zuzia i Emilka. 
8. Jaka cecha Twojego charakteru najbardziej utrudnia Ci zycie? Lenistwo i słomiany zapał


9. Latem lubisz sie opalac, czy wolisz paradowac jako "corka mlynarza"? ;) Nie lubię się opalać, ale zawsze coś złapię. ;)
10. Jestes zwolenniczka malzenstwa, czy nie przeszkadza Ci zwiazek na "kocia lape"? Ślub. Ale tylko ten w kościele. Cywilny jest dla mnie bez sensu...

11. Lubisz swoich tesciow (jesli ich masz oczywiscie), czy trzymasz sie od nich jak najdalej? :) Mam nadzieję, że swoją teściową polubię. I odwrotnie.

środa, 3 lipca 2013

A tymczasem...

Ola i Adrian mają wakacje.
Możecie sobie wyobrazić cały harmider panujący w naszym domu.
 Ola słucha muzyki, Igor piszczy,Adrian znów chce na rower. Ciągle coś, ciągle gdzieś. 
A mi...w to graj.
Nie znosiłam czasu, gdy wszyscy chodzili do szkół,na uczelnie, do pracy.
Nie miałam do kogo gęby otworzyć, bo każdy taki zajęty, każdy się gdzieś śpieszył. A ja zalegałam w domu.
Ale teraz są wakacje. Wszystkie moje przyjaciółki już mają wolne.
 I powoli zaczynają się rodzić plany na spotkania towarzyskie. 4
A po drodze obowiązki, jak na przykład kartki co leżą odłogiem i książki,
 co zamiast ubywać, to przybywają.
 A odpoczynek? Jedzenie?Tv? Hiszpański? Nie ma czasu. Staram się żyć intensywnie... I to mi odpowiada.
<przerywa pisanie, po czym wymierza komarowi siarczysty lewy sierpowy>
No i ugryzł!
<wraca do pisania>
O czym ja to?
Aaa! Że życie intensywne lubie.
 A owszem! Kocham! Kocham to, że nie muszę siedzieć bezczynnie, że jak skończę jedno, to zaraz wymyślę drugie. W końcu inteligentni ludzie nie powinni się nudzić... Więc może nie jest tak źle? ;)
Planów wakacyjnych jako tako nie ma. No! Miał być  w sobotę obóz, wyjazd i te sprawy. Ale z pewnych przyczyn obóz jest przeniesiony na wrzesień.
Ale co? To nic! Więcej czasu dla przyjaciół, dla bloga, dla kartek. Dla WAS!
A we wrześniu sobie pojadę i może nawet nie będę obsesyjnie myśleć na temat tego, co robi Igor w przedszkolu.
Bo uwierzycie,że to malutkie bobo już idzie do przedszkola?
Ja sama w to nie wierzę... Choć z bobaskiem ma już coraz mniej wspólnego...

Jak pewnie zauważyliście ostatnio wpadłam w obsesję i... ciągle coś zmieniam, ulepszam tutaj. Nie męczy Was to? Bo jak męczy to powiedzcie. A ja już mam nowy pomysł.
Zdjęcia podsumowujące całe miesiące (zgapiłam z innych blogów! A jakże!). Treściwe, ale takie, żeby nie ingerować zbytnio w prywatność mojej rodziny. Zobaczymy jak pójdzie...
Jak widzicie usunęłam okienko z gg. Osoby, które chcą ze mną pogadać przez komunikator niech piszą tutaj, tudzież na maila. Rzucę numerem. Widget już mi nie potrzebny. Z osobami z którymi dawniej  tak utrzymywałam kontakt...
<Stacjonarny dzwoni. Nie odbiorę bo leże w wyrku a mamusi obecnie nie ma... Dzwoń se! Ha ha ha! O! Przestał? No i bardzo dobrze!>
...No więc osoby z którymi przez widget utrzymywałam kontakt teraz mają swoje gg, tudzież...telefony. :P
No...Rozpisałam się. A spróbuje mi któreś powiedzieć, że notka krótka to...!
:P
A wasze wakacje jak?



poniedziałek, 1 lipca 2013

Marzenia się spełniają...

Wiecie? Kocham ten stan gdy te najskrytsze marzenia się spełniają. Gdy wzruszenie ściska za gardło i ręce tak drżą. I gdy zdalam sobie dziś sprawę że to o czym parę miesięcy temu tylko śniłam stało się faktem to...
już wiem-nie ma rzeczy niemożliwych.
I że internet nie jest barierą. Jest szansą na spotkanie cudownych ludzi...
Dziś 1.7.13 spełniły się moje marzenia . Spędziłam dzień z Beatka. I było cudownie.
Anetko, Beatko i Kasiu- dziękuje za ten dzień . :-*

piątek, 28 czerwca 2013

Niach,niach,niach!

Proszę państwa!
Jak widzicie stałam się posiadaczką nowego,ślicznego bannera na blogu (Klaro, dziękuje, jesteś cudowna :*)
Postanowiłam więc zmienić coś w blogu. I dodałam opcję. Okienko które widzicie obok jest stworzone, byście bez skrępowania mogli mnie przemaglować, wypytać,wydusić. Itp id. :P
Odpowiem na każde (no prawie.:P).
A tymczasem u mnie... jakoś stanęło.
Śpię ciągle, głównie czytam, nic nie robię. Zawias jakiś. Na podwórku leje jak z cebra, niebo ma kolor biało szary. To i nastrój nie jest kolorowy.
Adrianek przyniósł dziś do domu dyplom, książkę i piękne świadectwo. Opis idealny. Czyta,liczy,wypowiada się elegancko. Czyściutki,idealny, zadbany. Mądry. I nawet ze sprawiającego mu początkowo angielskiego ma piątkę.
A ciocia Natalia dumna, że hoho!
Do poniedziałku już nie długo... Do spełnienia marzeń też....
No to... słońce przybywaj.
:)

wtorek, 25 czerwca 2013

Ups

Powinnam się cieszyć bo :
-jestem zdrowa
- Mam cere niczego sobie(Noel,pacanie! Nie wywołuj wilka z lasu!)
-Bo niedługo wakacje
-Bo to JUŻ w poniedziałek odwiedze Beatę!
-Bo Milena zdrowa
-Bo Igor już taki kumaty i sympatyczny gość jest!
- Bo jutro biblioteka
-Bo mam tyle obowiązków że nie wiem do czego ręce włożyć.
-Bo mam cztery mamusie a wy nie !
-A o rodzenstwie nie wspomnę!
-Bo idę w czwartek na imprezę!
-Bo tak !
A ja? Dziwne dni mam ostatnio. Wypruta jestem,brak sił,nieustające uczucie że jakoś mi czegoś brak. A teoretycznie mam wszystko!
Czasami wstydzę się samej siebie gdy nie umiem się cieszyć z posiadania tylu dóbr...
Oby minęło.
I tylko się martwię bo ... Jeśli tak się zachowuje to może zmieniam się powoli w burczącą dwudziestoletnia starą pannę...?
...O Matko prze najświętsza!

czwartek, 20 czerwca 2013

"Kto pyta nie błądzi"

     -Taja?- Odezwał się Igor dzisiejszego ranka  stojąc przede mną z dwoma resorakami w łapach.-Cio to?-Spytał wyciągając jeden ku mnie.
     -Zielony samochodzik.-Odpowiadam.
     -Cio to?-Spytał pokazując drugi.
     -Niebieski samochodzik.
     -Cio to?-Pokazuje znów zielony.
     -No... zielony. Mówiłam ci
     Igor patrzy na zabawki, po czym na niebieską spogląda jakby widział ją po rocznej przerwie. Z teatralnym zdziwieniem, oczka mu aż zabłyszczały.
     -Ooo! Taja! Cio to?!




... I tak do wykichania... :P

środa, 19 czerwca 2013

Definicja szczęścia

Tak kocham się relaksować. Biblioteka, lody,chickenburger, niezdrowa cola.
Na niebie chmurki, na stoliku niezliczona ilość książek i gazet. Nieśmiertelne "Mamo to ja ". Nawet nikogo już nie dziwi że czytam tego rodzaju prasę. ;-) W końcu ciotką jestem, czyż nie?
Na podwórku upalnie więc dostałam szklankę wody cytrynowej.Klimatyzacja działa. Ciągle pytają czy czegoś nie potrzeba . Dbają tu o mnie... Oj tak.
Jak tak dalej pójdzie to się rozpuszczę... Od gorąca oczywiście ;-)

wtorek, 18 czerwca 2013

Jestem jestem!

Klara mnie już tu krzyczy że nie pisze to ja się wolę nie narażać :-P
Jestem cały czas. Tylko że się gotuje. Upał mamy na sto dwa! Dziecki cały dzień w basenie. A ja w przerwach sobie czytam, śpiewam, piszę, gram,tudzież pluje i łapie ;-) czyli ogólny opiernicz.
I dobrze mi tam oj dobrze. Ptaszki latają, kwiatki pachną, niedługo w sklepach będzie nowa świeża cukinia...
A do tego mam swój powód do dumy- przedwczoraj powstało moje pierwsze prawdziwe CV!
Taka się dorosła poczułam. ;-)
Słoneczne buzi :-*

czwartek, 13 czerwca 2013

A kuku!

Ema!
Jest tu ktoś jeszcze? Zagląda? Kocha? Tęskni?
Ja jestem i tęsknie. Przede wszystkim za moim pociągiem do bloga.
Jakoś ostatnio mnie się odwidziało pisać. Bo właściwie nie ma o czym.
W moim życiu zapanowała rutyna(Na szczęście, bo spokój to jest to.)
Jest trochę stresów (Bo wczoraj niespodziewanie przypomniało mi się, że do wyjazdu zostało już TYLKO trzy tygodnie. A ja NIC nie robię w kierunku przygotowań.)
Są marzenia co się spełniają. (Albo się spełnią. Jak dobrze pójdzie to gdzieś na końcu czerwca :))
Jest biblioteka. I książki.
Czytam ostatnio dużo i czuje się przez to inteligentniejsza.
I jest... SŁOŃCE! Od wczoraj! w końcu! Inaczej się żyje.
A jak lało, to było... różnie.
Ale po co rozpamiętywać złe? No po co?
Sie nie opłaca.
Są Igutki, Adrianki, będą Milenki.
Ktoś kiedyś niemądrze spytał po co komu potrzebne dzieci.
A ja bym mu odpowiedziała: Po wszystko.
:)
Są zakładka i kartka co je dziś skleciłam.
Są one. Piszemy codziennie i stały mi się bardzo bliskie.
Ewa, Martuśka,Maja,Ania,Madzia i Karolinka. Moja internetowa rodzinka.
(Taka ffazelina dzieffczynki! Koffam fas szczerze!:*)
I jest też Ona. Moja przyjaciółka-Mariola przeszła ostatnio dość poważną operację.
Jutro wychodzi i ma się lepiej.
I się toczy życie...
A u Was co? ;)

czwartek, 6 czerwca 2013

Śpiąco...

Spać mi się chce. Jakaś obdarta z sił się stałam.
Legumina ze mnie. Nie mam werwy na nic.
Humor jest w kratkę. Ogólnie nie ma problemów do zmartwień, toteż się nie martwię.
I staram się pozytywnie patrzeć na wszystko. Ale czasami coś mi odbije i sobie chwilę powarczę, tudzież posmarkam.
Ten typ tak ma.
A pogoda nie pomaga...
Wczoraj się złapałam na tym, że miałam Oli powiedzieć jako, że "Nie lubię zimy"
Istotnie dzień ostatnio jest taki szary i ponury i gdyby nie dłuższe godziny to by można powiedzieć, iż mamy listopad...
Zerkam Ci ja sobie w pogodę, a tam mówią, że ciepło i słonecznie od soboty.
Do soboty sobie pośpię w takim razie ;) a potem trza się brać do życia.
Mam sporo do zrobienia.
Ostatnio jak zawsze byłam w bibliotece.
I jak zawsze osiem książek przytachałam.
Jestem też w trakcie załatwiania sobie kursu angielskiego.
Otóż dowiedziałam się, iż pewna pani
przychodzi do tej biblioteki by uczyć chętnych tego języka za darmo.
No taka forma wolontariatu.
Dlatego pomyślałam, że skoro nie hiszpański* to chociaż angielski sobie podszkolę/przypomnę/odświeżę.
Odkąd się nie uczę to brak mi systematyki ważnej w nauce języka.
A angielski jest przydatny.
Więc trzymajcie kciuki.
A hiszpański?
Cóż. Kogoś może znajdę. Jak nie dziś to za rok.
Albo za dwa, tudzież za dziesięć ;))
Dziwny to mam humor. Niby optymistyczny ale... pesymistyczny.
Ale dam radę, nie? ;)

 *Wciąż nie mogę znaleźć kogoś, kto mógłby mnie tego języka pouczyć. Ani nawet z kim mogłabym się pouczyć.Wiadomo, że do tego potrzeba czasu, a inni czasu jak na lekarstwo. Natomiast internetowe kursy do mnie nie przemawiają. Ich ceny też nie. Swoją drogą ostatnio zrezygnowano w jednej ze szkół z hiszpańskiego, bo... były tylko trzy chętne osoby. :o A to przecież taki piękny język!!




niedziela, 2 czerwca 2013

Dzień dziecka 2013

Adrian na ostatnim dniu dziecka uczestniczył w zawodach wędkarskich dla dzieci-zorganizowanych w kole wędkarskim, w którym działają jego tata i dziadek.
W zawodach brało udział ponad pięćdziesiątka dzieci- Adrianek zdobył szóste miejsce.
Były super nagrody: wędka, piękny puchar i mp4.
I wielka, wielka,wielka duma z naszego chłopaka.
Rośnie wędkarz pełną gębą! :))
A zresztą... sami zobaczcie!
Tu był On- Adrian znaczy :))

sobota, 1 czerwca 2013

piątek, 31 maja 2013

Boże Ciało

No a w Boże ciało, jak w to Boże ciało tradycyjnie sobie... polało. :P
Obudziły mnie wczoraj złowrogie grzmoty i grube krople deszczu uderzające o szybę.
Potem się co prawda rozpogodziło, ale jako, że ja ostatnio jakaś najzdrowsza nie jestem, to siedziałam w domu.

W środę byłam u lekarza.
A dokładniej u neurologa.
Standard-Dwie godziny czekania i... pięć minut w gabinecie.
Pani kazała zamknąć oczy, uśmiechnąć się, wystawić język, trafić palcem do nosa
i ścisnąć jej dłonie.
Przez moment byłam pewna, że sprawdza, czy żem trzeźwa.
A na końcu dostałam w ręce i nogi młoteczkiem (Bynajmniej nie za karę, bo jak tu karać taką grzeczną Noel?! :P), pani coś nadziubdziała w karteluszce i... Adios!
No to żem pojechała.

A potem troszkę lenistwa i schola. :)
Siostra moja co się Kasią zowie przywiozła mi wczoraj najświeższe zdjęcie usg 4d z obliczem małej (No dobra już nie takiej małej, bo kilogram se już waży!)

No mówię Wam, że jeszcze nie tak dawno nie byłam świadoma tego, że można się zakochać w zdjęciu usg!
A ja się zakochałam. Jak niegdyś w Igutku i Adku, teraz tak samo mocno i intensywnie zabujałam się w tym małym gremlinku.
W małym człowieczku.

W naszej małej Mi. (Sobie już ją nazwałam. Sasasasa :P)
Chce już sierpień <3 bez dwóch zdań!
A jak już zostaniem przy dzieciach (Bo o dzieciach jak wiecie mogę godzinami, a nawet latami) to Adek postanowił się... wynieść.
Do cioci (Co się Martą zowie ;P) na dni trzy.
Wycałowany, pożegnany, obiecał, że tęsknić będzie.
A atrakcji czeka go więcej, niż ustawa przewiduje. :D
A jak wróci, to pójdziemy na plac zabaw.
Z ciocią Olą i Iguniem. Tak z okazji dnia dziecka. :))
Oby tylko pogoda dopisała!
A w ogóle? A w ogóle to czerwiec idzie.
Już. Tak szybko. Miesiąc przełomów. Czuje to. Po prostu czuje i już. :)


PS Śniło mi się, że dostałam pracę. Układałam krzyżówki dla przedszkolaków. 
Brawo Noel. Brawo! :P
_________________________________________

wtorek, 28 maja 2013

Leczym się!

Albowiem wczoraj dopadło mnie przeziębienie.
Bolało gardło i katar leciał.
To wpadła kumpela i poszłyśmy do niej do ogrodu.
W cienkim sweterku.
Temperatura ok 10 stopni.
I lody algida- takie litrowe ponad!!
Jak juz zjadłam dwa talerze, to wróciłyśmy.
I zapodałyśmy sobie gorącą herbatę.
I "Przyjaciółki"
Wierzcie-albo i nie. Gardło już nie boli.
Cóż... dziś pozostaje mi wciągać te lody nosem.
:PP

Wieczorem były jak zwykle seriale, a potem wizyta w "Zagajaczu" . Śmiech to zdrowie! I w moim przypadku to się sprawdza bez dwóch zdań! :))
Iguś dziś z Nami. Siostra zakończyła dwutygodniowy urlop i poszła do pracy.
Mały średnio zadowolony, zwłaszcza, że wredna ciocia zarekwirowała mu smoczka!
A i pogoda nie taka i tęsknota za mamusią...
Właśnie wrócił ze sklepu, no to lecem bawić! :))
Całusie! :***
_________________________________________________


poniedziałek, 27 maja 2013

O siśkim i niczym :)

Do wakacji zostało już tylko (nie licząc tego dzisiejszego) cztery poniedziałki.
A przynajmniej tak sądzi Ola, bo biedna zaczyna już mieć serdecznie dość szkoły.
A potem nastąpią wakacje i będziemy w domu wszyscy.
No to znaczy: Ja,Ola, Adek i Igor. Co jak co, ale sprawująca nad nami pieczę moja Mama będzie mieć zdrowo przekidrane.
W końcu robimy za ósemkę! Uwierzcie na słowo! :P

Wczorajszy dzień bardzo sympatyczny, mimo pogody. Na noc była od soboty Kasia, z mężem.
Rano w niedzielę dojechała Marta, której to urodziny świętowaliśmy wraz z wczorajszym dniem mamy (Sto lat jeszcze raz :)). Była sałatka owocowa, pyszne ciasta, koktajl truskawkowy.
Najadłam się po wszystkie czasy.
A potem pojechały i wybrałam się z mamą na czterdziesto minutowy spacerek...
...Zaś potem zaczęło mnie boleć gardło. (Bo uwierzcie, dawno nie bolało! Całe półtora tygodnia:P ) a w nocy pospałam nie wiele.
Ale co zrobić? Jak zaświeci słońce to gorąco, a jak się schowa, to wręcz Antarktyda w tym moim kochanym pipidówku. :|
I jakoś leci...  Powoli aczkolwiek spokojnie.
A spokój to podstawa :)

_________________________________________________
Tadam! Czas odpalić nową edycję na moim blogu.
Miałam zamiar Wam dziś pokazać całkiem inną piosenkę, ale przypadkowo natrafiłam na to:

Do Sary Connor w ogóle mam wielki sentyment. :)