Powody dla których postanowiłam się odezwać to m.in. tęsknota, oraz... okrągła, bo czterechsetna notka! Rozumicie? Popełniłam w życiu czterysta wpisów! Wzrusz.
A gdy mnie nie było to...
- Zrobiłam się całkowicie zależna od tej pogody, wiecie? W dni, gdy świeci słońce mój mózg doświadcza jakiegoś odrodzenia. Dopada mnie euforia, robię plany na życie, jestem gotowa powtórzyć po kolei wszystkie szkoły, iść na prawo, pójść na kursy. Ale to w głowie. Bo tak fizycznie to całe dnie siedzę na polu (Tak, na polu! Małopolanka, hie hie!) i tak naćpana szczęściem słucham muzyczki, grzeje dupsko, koloruje, albo obserwuje mróweczki.
W dni, gdy pada deszcz natomiast najczęściej siedzę bez ruchu, patrząc tępo w ścianę, na wszelki wypadek nie odzywając się do nikogo, gryząc, przeklinając i unikając spojrzeń w okno. W trosce o szyby. I tak sobie żyjemy rozchwiane emocjonalnie - ja i pogoda. :P - Była Wielkanoc. Mgliste już wspomnienie, acz przyjemne. Święta spędzone najpierw w gronie rodziny. Pierwsze chyba z tak aktywnym Chrześniakiem. W czasie śniadania wielkanocnego Synu Chrzestny po raz pierwszy zażądał pójścia na ręce swojej Krzystnej. Krzystna nie spisała się, oraz nie podjęła samodzielnego wyciągnięcia tak żwawego dziecięcia z wózka. Dzieć na szczęście wybaczył... i już za tydzień sam wspiął się po podnóżkach ciotki. Tak to myśmy się mogli przytulać! Nikt tak nie umie się dostosować do sytuacji jak moja piątka <3 Zero barier, prze państwa!
Reszta świąt to już żarło, żarło, pićko. Siostrzenica przywiozła ze sobą przepyszne, robione na spółkę z Mamą przepyszne babeczki. Ja zaś spędziłam całą sobotę w kuchni, krojąc sałatki, faszerując jajka. Uwielbiam to! Nic tak nie odpręża, jak masakrowanie nożem ogórka kiszonego i gotowanej marchwi - Polecam!
Poniedziałek wielkanocny spędzony z przyjaciółmi. W mocno okrojonym, ale zacnym składzie <3 Były ploty, film, wygłupy, oblewanie się wodą. - Zrobiłam jakieś pięć kartek. Żadnej nie wyrzuciłam, wszystkie wyszły (Mniej więcej) zgodnie z planem. Jest rekord prze państwa! Owaszki na stojąco poproszę!
- Skończył mi się program, co to go tak oglądałam i z J. obgadywałam. Co ja teraz mam oglądać w soboty?! :(
- Kot pobił się z drugim na dzielni. Z pola bitwy wrócił obolały. Najlepsza Weterynarz tj. moja przyjaciółka zdiagnozowała kota i wyleczyła w pół minuty. Kot będzie żył.
- Była majówka. Pół pracującej, pół imprezującej. Z podobnym składem jak w wielkanoc. Były grille. Część rodzinna odbyła się w domu, z powodu deszczu. Ale i tak było fajnie i baardzo kalorycznie :D Część dla znajomych była za to bardzo słoneczna. Była muzyczka, śpiew, siedzenie do nocy. I duużo warzyw z grilla.
- Zaczęłam 3 kolorowanki. Żadnej nie skończyłam.
- Kot zrobił sobie kuku w łapkę. Rozważamy zawiązanie w kaftan (dla) bezpieczeństwa.
- Uzależniłam się od szyfrokrzyżówek... oraz od grania w rumikkuba.
- Mieliśmy odpust. Nie zjadłam waty. Nie było lodów. Nie kupiłam sobie żadnej barbie. I nie staranował mnie tłum. Nie zaobserwowałam ani jednej histerii dziecięcej i nikt nie przestraszył mnie petardą. Nuda, panie, nuda!
- Przeczytałam tylko dwie książki. Jest mi wstyd.
- Zaliczyłam shopping. Mały w sumie, bez konkretnego celu. Za to w sobotę, poprzedzającą niehandlową niedzielę... Ci co mnie znają wiedzą, że kocham supermarkety i galerie (Serio, serio.) i tłok, który w niej panuje (SERIO, SERIO!) . Tym razem jednak nawet mnie ten tłum zmęczył. Na końcu zaliczyłam "obiad na mieście". Ukochaną surówkę z marchewki otrzymałam z... chrzanem. Sami powiedzcie, czy oni nie zbzikowali? Rozczarowałam się jeno, chlip:(
- Zaliczyłam jakieś wirusy, które skutecznie wypompowały mnie z życia. I dlatego w poniedziałek, po pracy jak zaległam na łóżku tak wyszłam dopiero na drugi dzień.
- Na horyzoncie długi urlop. Z planów na urlop, to mam jeden. Być dla siebie dobra i robić co mi się zechce. Bez patrzenia na zegar.
Tęskniłam! :*
Przeczytałam. Na kolana nie rzuciło ale wprowadziło w dobry nastrój. To o deszczu dobre �� pisz dalej
OdpowiedzUsuńDobrze, że nie rzuciło, bo kto by cie podnosił ;)
UsuńTa pogoda to chyba wszystkich nas chce wykończyć.. Oby czerwiec okazał się dla nas bardziej litościwy..
OdpowiedzUsuńU mnie dziś słoneczko :D
UsuńZ tego co slysze to na poludnie Polski zawitalo prawdziwe lato. Mam nadzieje, ze dla Ciebie tez oznacza to turbodoladowanie, ze skonczylas te kolorowanki, przeczytalas kolejne ksiazki, a w pracy trzepiesz nadgodziny! ;)
OdpowiedzUsuńOd pracy mam urlop póki co, jest gorąco, że uffff, a mną rządzi niechciej... ale chwilowy! ;)
Usuń