I tylko czasem, jak dziś, uderza mnie nagły strach, że żadne, absolutnie żadne z nich już nigdy się nie spełni...
A wtedy śpiąca przy moim łóżku Fibi niespodziewanie i nagle się budzi. Przeciąga się w legowisku, wyskakuje na moje łóżko i patrzymy tak na siebie. A mnie uderza myśl, że ona przecież też jeszcze rok temu była jakimś tam moim marzeniem.
A jednak jest. Jest.
To chyba mogę iść spać spokojnie...
Moja śp. babcia mawiała "co nam jest przeznaczone siedzi na drodze rozkraczone" :), więc co ma być to będzie, pomagaj marzeniom i czekaj na nie, w końcu przyjdą - tego Ci życzę :) I snów kolorowych też :*
OdpowiedzUsuńMasz mądrą babcię! Buziaki ;*
UsuńNoc ma to do siebie, ze budzi najwieksze strachy i niepewnosci. Glowa do gory; dzien zawsze przynosi pocieszenie. Albo Fibi. :)
OdpowiedzUsuń