Młody najwyraźniej za długo był zdrów albowiem... katar złapał!
I to nie byle jaki! Taki do pasa!
A jako że spędziłam dziś z nim trz godziny to musiałam patrzec jak się ta moja bidna bida meczy z tym ustrojstwem :-(
No i chusteczki były w ruchu calutki czas. Aż potem już sam wystawiał mordke żeby wytrzec gila. Moje małe ubudziubu!
Gorzej sypiam ostatnio. Albo za długo albo za krótko... A przecież niczym się nie stresuje ani nic... Cóż! Najwidoczniej taka moja karma! przejdzie mi!
Aczkolwiek tydzień mam bardzo intensywny. Nazbieralo się spraw zaległych mniej lub bardziej ważnych, które postanowilam załatwić. Idzie mi nie najgorzej, ale już dawno nie miałam tak, że nawet nudzić się czasu nie mam! :-D no fajne to! nie powiem :-P
A na koniec perelka:
Niedzielne popołudnie. Adrian złapał szaleja i lata aż nie nadazam. W końcu zaczynam się droczyc:
-Adrian! Bo cię sprzedam na bazarze!
-A ja ciebie na allegro- Odpowiada mały.
Buuuu nie bawie się tak! ;-)
wtorek, 9 kwietnia 2013
Apsik !
poniedziałek, 8 kwietnia 2013
Małe sprostowanko!
Bo co prawda obiecałam, że będę pisać. Codziennie.
No prawie. A już na pewno nie w niedzielę. Bo w niedzielę nigdy nie mam weny i nie piszę.
No i nie lubię się zmuszać.
Więc moi drodzy nie wyczekujcie, aż tak w weekendy notek, bo raczej się nie pojawią.
Ubiegły dzień minął mi dość rodzinnie. W sobotę przyjechała siostra z mężem i spali u Nas. W niedzielę zjedliśmy razem obiad, a potem pobawiliśmy się z chłopcami.
Pod wieczór zaś wpadła żona mojego kuzyna z córeczką. Okazało się, że ma dla mnie dwa bilety na spektakl, który odbędzie się w naszej gminie. Gra w nim między innymi Magdalena Walach, którą bardzo lubię.
I dlatego w niedzielę mam wychodne :))
A dziś natomiast po przebudzeniu- coś całkiem nowego!
Żółciutkie,cieplutkie,okrągłe słoneczko z promyczkami na niebieściutkim niebie!
Takie SŁOŃCE przez duże S.
I choć temperatura jeszcze niska, to ja już wiem, że zima odchodzi!
I dobrze jej tak!
A co u chłopców? Mega! Dni upływają im przede wszystkim tak:
Igor: Taja Ne!
Adrian: Ciociu/Wujku/Mamo/Tato/Babciu/Dziadku/Panie Listonoszu/Kotku/Piesku/Świnko/ Ptaszku- a ja mam w sobotę urodziny!! Pamiętasz?
No jakbyśmy mogli zapomnieć? :P
sobota, 6 kwietnia 2013
Notka
Piszę tylko dlatego bo przecież obiecałam że napiszę.
Dziękuje za wsparcie w poprzedniej notce. Wasza obecność i motywacja dobrze na mnie wpływa.
Ostatnio mam jakieś gorsze dni.
Nie, nic się nie dzieje i wszystko gra ale chandra trzyma mimo wszystko. Jakoś tak. Jak zdazyliscie zauważyć-Mam tak często, ale mija.
I teraz też minie. Bo w końcu życie nie może płynąć na samym narzekaniu i smutku.
Wiem to a jednak mi smutno. dlaczego? Chyba tylko dlatego by potem móc znów z czego się cieszyć.
Filozofia do mnie nie pasuje stanowczo. Więc kończę.
Buziak! Dobranoc :-*
piątek, 5 kwietnia 2013
Jak to możliwe?
Wczoraj usiadlam do komputera. Pokrecilam się bez celu na necie i nieoczekiwanie znalazłam TO.
Na stronie naszej gminy dano informacje o płatnych stazach i kursach dla niepelnosprawnych.
Szybki telefon do gminy. Po piątym przekierowaniu połączenia do osób które podobno coś wiedzą na temat projektu w rezultacie nie dowiedzialysmy się z mamą nic.
A ja od razu wzięłam wewnętrzny zimny prysznic.
Bo:
Co z dowozem?
Czy fakt że nie mam matury nie wyklucza mnie z projektu?
Wysłałam maila do organizatorów. Odpisali dziś.
Dowóz będzie. Wyksztalcenie wystarczy podstawowe. To może się udać!
A ja? Nie umiem się cieszyć. Wciąż zamiast być pełną nadziei to tylko czekam aż coś pokrzyzuje plany.
Ostatnio wszystko co mnie spotyka odbieram z wręcz maniakalna ostrożnością.
Przedemna rekrutacja na owe kursy a ja zamiast sama siebie wspierać to... Przygotowuje się na porażkę.
Co sie ze mną stało? Gdzie moj dziecięcy optymizm? Czemu ja w siebie nie wierzę?
Nie wiecie czasem...?
czwartek, 4 kwietnia 2013
Dzień jak codzień.
Dzień jak co dzień.
Wstałam rano, zjadłam śniadanie.
Potem przyszedł do nas Adrian i okazało się że co prawda ma wolne, ale za to ma dziś próbę taneczna. Pobawilismy sie w trójkę z Igim ciastoliną i samochodzikami i podopingowalismy go w walce z nocnikiem.
A potem Adus złapał marudera.
Chwilę pomarudzil że mu się nie chce iść.
Jednak powiedziałam mu że przecież, sam chciał chodzić na nie.
Że dla nas nie musi tego robić.
Ale nie warto rezygnować przy malutkim kryzysie.
Że jest w grupie jedynym (!) pierwszoklasista, że tańczy naprawdę dobrze.
I że nie może zostawić grupy na pastwę losu, bo taki układ taneczny może się bez jednej osoby posypac.
Że niech przemysli to jeszcze i wytrzyma do występu.
I że jak dla Nas może zrezygnować już teraz, ale przecież powinien skończyć co zaczął.
Bo to nie fair względem innych dzieci tak po prostu sobie odejść.
A potem poprosiliśmy z Igusiem żeby pokazał nam kilka tanecznych kroków i mały odzyskał humor :-) najwidoczniej potrzebował motywacji :-) wrócil uśmiechnięty i zadowolony więc chyba nie było tak źle!
A w międzyczasie ja i mały oglądaliśmy Lilo i Stich.
Mały po więcej niż dwudziestu minutach się nudzi więc oglądamy na raty w przerwach bawiąc się lub gadajac. A potem serek bakus i poszedł spać :-) obudził się o czternastej gdy siostra była w domu. Jutro ma wolne więc niania Natalia też xD
Potem doszlifowalam nieco mój kreatywny blog. I o tym już cisza. Cierpię na chwilowy (mam nadzieję) kryzys twórczy co cholernie negatywnie odbija się na moich pracach...
Ale ja się nie poddam! Nie i już!
ps przepraszam za brak estetyki w notkach i błędy. Pisze z komórki i mam utrudnione poprawne pisanko :-P
środa, 3 kwietnia 2013
Siem rozleniwiłam
No ogólnie to kocham każde święta, każdy powód do spotkań w gronie najbliższych ale...
Wystarczy długi weekend na to bym się wybiła z rytmu dnia.
A potem okropnie trudno mi się zmotywowac do roboty. Jak teraz. Dziś miałam tyle do zrobienia a w rezultacie nie zrobiłam nic. No po prostu NIC.
Najpierw od dziewiątej do dwunastej starałam się (z różnym skutkiem) odciążyć mamę od opieki nad małym i tak oglądaliśmy baje, jedliśmy i bawilismy sie w... lwy. Sposób w jaki malyw naśladuje te zwierzęta jest cudowny :-D
Jutro mam ich obydwu bo w szkole Adrianka pisany jest test kompetencyjny klas szostych. I będzie podwójnie głośno. Ale i tak to lubie :-D doszła też paczka od Tosiow- śliczna figurka misia i cudny wierszyk :-*
I wierzcie... to wszystko co nadaje się to do opublikowania :-P
wtorek, 2 kwietnia 2013
Blablabla!
Myślała Noelka i... wymyśliła.
Że przecież właściwie nic się nie stanie jeśli jej szanowny blożek będzie pisać częściej.
A nawet codziennie. Tylko jak wy to wytrzymacie? W końcu emocje należy dawkować z umiarem!
A u mnie emocji sporo. Od euforii az do depresji i na odwrót.
A i za bardzo pisać nie ma o czym...
Zima i nuda to fajny powód do góra jednej notki...
Ale dziennik to fajna sprawa. Jak myślicie? Uda mi się?
Dzisiejszego dnia oprócz dluugich i sympatycznych rozmów z Marta, Beata i Aneta dzień zlecial szybko i na nudzie.
Popoludniu wpadł Adrian i na okoliczność nudy zagraliśmy w... wojnę :-D
Wiecie jakie te gry męczące?
Innego dnia graliśmy rundę jakieś pieć minut a dzis zajęło to prawie godzine i po pewnym czasie tak nas już znuzylo że... uznaliśmy remis :-D potem jeszcze krótka gra w nieśmiertelny eurobiznes i... w rezultacie sprzatalismy bajzel w pudelku bo bankoty byly w stanie rozladunkowym.
A to wszystko przy wrednie niezdrowym pepsi.
Fajne te dzieci są!
Potem prysznic, kolacja, książki i seriale. Nic dziś nie zrobiłam i nie wiedzieć czemu... nie żałuję!
Dziś miałam też straszne rozkminy nt mojej przyszłości i na te okoliczność zaznajomilam sie z prawem osób niepelnosprawnych.
I wiecie co?
Już wiem co czuł ten Ferdek Kiepski!
Bo w tym kraju faktycznie nie ma zajęcia dla ludzi z moim wykształceniem!
Czasem lekkie pióro i bezwzrokowe pisanie na klawiaturze to nie wszystko ;-)
poniedziałek, 1 kwietnia 2013
Żur, kiełbasa, jajek górka
... i po świętach kurka rurka!
A śnieg i tak był, ale to i tak były dobre święta!
Był to bardzo jajeczny, wesoły czas podczas którego dowiedziałam się że:
- - Że to JUŻ. za trzy miesiące (!!!) powiększy nam się rodzina bo siostrze stuknął szósty miesiąc ciąży
- - Że trzeba być czujnym bo nóż widelec wpadnie Adrian i kultywując tradycję obleje wodą w lany poniedziałek...
- - Że zakładając blog zrobiłam bardzo dobrze bo dzięki temu poznałam cudownych ludzi
- - Że pewne osoby .niesłusznie nazywam przyjaciolmi bo jestem raczej koleżanka na sezony (uff na szczęście w jednorazowych przypadkach)
- - Że przytyłam...
- - Że kartki które robią jednak komuś się podobają i przydają
- - Że przez cały okres świat nie widziałam ani jednego filmu typu "Pasja" i tv chyba się gubi w świętach bo Kevina puściła
- - Że życie jest fajne tylko skomplikowane
- Ot do jakich dziwnych i nikomu niepotrzebnych wniosków doszłam na czterdzieści pieć minut przed północą...
Niepostrzeżenie stuknął nam kwiecień. Jutro mija osiem lat od śmierci papieża. Czyli osiem lat gdy świat stał się dla mnie jednocześnie ubogi i bogaty. Zmarł papież a moja siostra czekała na swoje pierwsze dziecko. A wraz z nią my. Na Adriana którego przecież mogło nie być...
I zawsze będę wierzyć w to że w utrzymaniu ciąży mojej siostry miał swój udział Bóg. Tylko on.
A ja? Uwierzycie że za sześć miesięcy przestanę mieć w swoim wieku "nascie" ?
Dwadzieścia lat to nie przelewki i trzeba coś zmienić...
Jakiś fundusz emerytalny albo krem na zmarszczki czy cuś...
Ok. Notka bez sensu. Czas spać.
niedziela, 31 marca 2013
Tosia-Apel!
Kochani!
Jakiś czas temu na blogu Madzi (:*) znalazłam odnośnik do
pewnej strony. Ta mała, śliczna królewna na zdjęciu to Antosia. Tosia kilka dni
temu skończyła rok. Gdy przyszła na świat jej rodzice dowiedzieli się, że malutka
cierpi na bardzo rzadki zespół wad wrodzonych. Malutka ma zniekształcone nóżki,
(którym grozi amputacja) oraz lewą rączkę. Antosia może chodzić dzięki bardzo
kosztownej operacji, która nie jest refundowana w naszym kraju. Jeśli
nie- Antosi grozi amputacja nóżek i noszenie protez.
Wciąż mam przed oczami naszą
akcję sprzed kilku miesięcy. Kiedy to tak się zintegrowałyśmy i śpieszyłyśmy z
pomocą Bartusiowi... Teraz też możemy pomagać! Wierzę, że tym razem
sprawa Antosi będzie miała inny, lepszy finał i że z naszą pomocą Tosia będzie
biegać na własnych nóżkach
Dokładniejsza historia Antosi:
"Antosia urodziła się 21.03.2012 r. o godz.23:50 w Miejskim Szpitalu
w Knurowie. Ważyła 2750g, mierzyła 50 cm. O wadach naszej córki
dowiedzieliśmy się dopiero po jej przyjściu na świat. Comiesięczne
kontrole ginekologiczne oraz badania USG, w tym USG 3d, nie pomogły
w wykryciu jej wad. Ciąża przebiegała prawidłowo, a Antosia urodziła się
w terminie. Po urodzeniu zauważyliśmy, że nasza córeczka ma wygięte
piszczele oraz niewykształcone w pełni stópki. Zobaczyliśmy też „inną”
lewą rączkę.
Jeszcze w pierwszej dobie Antosia trafiła do Kliniki Patologii
Noworodka w Zabrzu. Była tam hospitalizowana przez 14 dni. Dokładniejsze
badania oraz zdjęcia RTG wykazały bardzo rzadki zespół wad wrodzonych.
W obrębie śródręcza i palców widocznych jest jedynie 8 kości z 22,
ustawione są niefizjologicznie. Część z nich jest pogrubiała
i zrośnięta.
W obrębie kończyn dolnych Antosi brakuje w obu nogach kości
strzałek, kości piszczelowe są zgrubiałe i wygięte do przodu. Występuje
również poważny niedorozwój stóp, w lewej posiada tylko trzy paluszki,
a w prawej dwa. Lekarze mówią, że jest szansa, aby Antosia
mogła stanąć na swoich nóżkach, ale koszty leczenia są ogromne. Jeżeli
się nie powiedzie, Antosia najprawdopodobniej będzie poruszać się
na dwóch protezach. Jedynym ratunkiem przed amputacją nóżek jest operacja w USA,
której podejmie się dr Paley. Termin pierwszej operacji został
wyznaczony na 29.10.2013r. "
http://youtu.be/M2tWIb21LAg Filmik o Antosi
Jak można pomóc Tosi? Jest bardzo wiele opcji!!
- http://allegro.pl/listing/user.php?us_id=26706923 Kupując cegiełki na Allegro
- http://antoninawieczorek.pl/mozesz-pomoc/zamiast-kwiatow/ Akcja "Zamiast kwiatów" jest dobrą alternatywą dla nowożeńców
- http://antoninawieczorek.pl/mozesz-pomoc/kartki-okolicznosciowe/ Kupując przepiękne kartki okolicznościowe!
- http://antoninawieczorek.pl/mozesz-pomoc/materialy-do-pobrania/ Umieszczając na swojej stronie blogowej bannerek, oraz informacje o małej a także... rozdając ulotki. Rodzice Tosi zadeklarowali się przysłać ulotki osobom, które nie są w stanie ich wydrukować!
- Oraz... wpłacając pieniądze!
Antosia jest podopieczną Fundacji Dzieciom „Zdążyć z Pomocą”
| Fundacja Dzieciom Zdążyć z Pomocą ul. Łomiańska 5 01-685 Warszawa tel. 22 833 88 88 |
![]() |
Pomoc przez przekazanie 1% podatku dochodowego
Dane do wpisania przy rozliczeniu podatkowym:
Fundacja Dzieciom “Zdążyć z Pomocą”
KRS 0000037904
Cel szczegółowy : 18441 – Antonina Wieczorek
Wpłacanie darowizn w polskiej walucie PLN:
Bank BPH S.A. 15 1060 0076 0000 3310 0018 2615
Tytuł przelewu: 18441 Antonina Wieczorek darowizna na pomoc i ochronę zdrowia
Wpłaty zagraniczne
IBAN: PL15 1060 0076 0000 3310 0018 2615
kod SWIFT (BIC): BPHKPLPK
Tytuł przelewu: 18441 Antonina Wieczorek
Wpłacanie darowizn w walucie Euro:
Numer konta: 11 10600076 0000321000196510
Tytuł przelewu: 18441 Antonina Wieczorek
Wpłacanie darowizn w dolarach amerykańskich USD
Numer konta: 48 10600076 0000321000196523
Tytuł przelewu : 18441 Antonina Wieczorek
http://antoninawieczorek.pl Tu znajdziecie wszystkie materiały, oraz te informacje które niestety mogłam przeoczyć (Pierwszy raz tak poważnie angażuje się w jakąkolwiek akcję), oraz przebieg akcji, blog z nowymi wieściami o Antosi i wiele innych.
No to co?! Pomagamy?!
wtorek, 26 marca 2013
Ale jaja!
No i nadszedł ten jajeczny tydzień...
Choć jest zupełnie inny niż sobie go wyobrażałam z racji pogody.
Ale ileż mogę narzekać? W końcu nie jestem pępkiem świata a każdemu
przeszkadza już zima, więc nie ma sensu tego wałkować. Dlatego nie będę.
A z okazji jajecznego tygodnia, co by sobie wielkanocnego klimatu dodać
wczorajszego dnia dziabnęłam jaja na patyku.
Siostra (:*) miała wolny weekend i poniedziałek, więc nie było małego i
mogłam rozłożyć szpargały. Tylko, że młodsza miała wczoraj kontrolę pieprzyka u
dermatologa, więc pojechały z mamą o siódmej, a ja zasiadłam na komputerze,
dokończyłam rozdział opowiadania i... Jak mnie leń nie złapie?
Dopiero o siedemnastej sobie usiadłam przed TV i razem z warczącą Olą (Bo
zagoniłam ją do wycinania elementów serwetki:D) robiłyśmy tą pisankę. Wyszła
jak na pierwszą nie brzydko, a zdjęcia dostaniecie po świętach, kiedy to ruszy
mój blog kreatywny :)
Dziś natomiast mały był już u nas.
Więc na tę okoliczność były bajki, wycinanie prostokątów na kartce malowanie,
wyścigi.
Przy okazji oglądnęłam sobie nadawany wczoraj program o Piotrze Swendzie
który w serialu "Klan wciela się postać Macieja Lubicza.
Przesympatyczny chłopak :))
I baardzo uczuciowy, co niezmiernie ujmuje mnie w osobach z zespołem
downa...
A potem Igor zażyczył sobie przed drzemką paróweczki, więc sobie jadł, a że
już było późno i oczka się przymykały, to troszkę dopingowałam...:
- -Za mamusię
- -Za tatusia
- -Za babcie
- -Za dziadków
- -Za ciocię
- -Za wujków
- -Za Zefirka
- -Sonię
- -Łatkę
A potem skończyły mi się już pomysły więc zaczęłam wykazywać już ostrzejszą
inwencję twórczą:
- -Za wiosnę
- -Za króliczka wielkanocnego
- -Za ten bajzel w pokoju
- -Za koniec kryzysu gospodarczego
- -Za upierdliwą służbę zdrowia
- -Za panów ministrów.
Uf... Całe szczęście mały zjadł parówkę, bo zaczęłam się mimowolnie
rozkręcać.
No? To kogo zdrowie mam jeszcze życzyć jutro? Kto się zgłasza? :D
W niedzielę zaś niespodziewanie...Wygrałam drugie miejsce w candy u Tosiów!
Jakaż ja byłam zaskoczona!:o kompletnie się nie spodziewałam i taka byłam
pochłonięta oglądaniem pięknych chłopców że dopiero po jakimś czasie dotarło,
że Tosio mnie wylosował.
A potem pokazałam nagranie Justynie... A potem Kasi. A Kasia zawołała Martę,
a Marta szwagrów, a za nimi przyszli rodzice.
I wszyscyśmy się gapili jak mnie chłopcy kochani losowali.
Fajnie było! :))
Buziole!
wpadnę z życzeniami! A jakże!
sobota, 23 marca 2013
Aaaaauuuuuuuu
Bo wiecie.
Ja jestem ogólnie spokojna.
I ugodowa.
Ale jak mnie czasem coś wkurzy to bez kija nie włazić...
Więc moja cierpliwość do pieprzonej zimy się już kończy!!
Bo ileż można sobie wmawiać, że już niedługo?
I jak to jest, że rok temu pisałam w pamiętniku (Znalazłam z liceum-Emocje jak podczas krojenia chleba.) że idę na spacer?
I jak to jest że jutro niedziela palmowa, za tydzień wielkanoc, a ja się łapie na tym, że o choince myślę?
A dzieci z koszykiem wyślemy na sankach?
A zamiast lanego poniedziałku to zrobią bałwana?
Czy ten świat oszalał doszczętnie?
I znowu boli mnie gardło i mam katar.
I nie czuje wolności, jak w lato...
Chcę na spacer.
Chce Igorka w basenie.
Adriana na rowerze.
Lodów algida i żuli pod sklepem!
Decoupage na ogrodowym stole!
I wiśni, czereśni, słoneczniku, groszku cukrowego.
I grila!!
I mam już dość wymyślania sobie zajęć, byle mi dzień miał minąć i nie patrzeć w okno.
I znowu wczoraj nie poszłam na scholę.
Bo co?
Bo śnieg.
Jestem nieszczęśliwa!
Ja wysiadam. Ja się nie nadaję. Nie dam rady. Nie jestem dzielna. Ciągle narzekam i aż się nie lubię. Jestem zdenerwowana, chora, zdepresjonowana i całą frustrację wyładowuje na klawiaturze. Aż iskry lecą.
W dodatku mam ochotę zastrzelić ludzi, którzy mówią, że lubią zimę, a to przecież nie ich wina, że dla mnie zima to areszt domowy.
To nie jest nikogo wina!
Cholera, no nawet zwalić na nikogo nie ma!
AAAAAAAAAAAAUUUUUUUUUUUUUUUUUUUU!!!!
środa, 20 marca 2013
O bibliotece, książkach i wzruszeniu...
Wzruszyliście mnie ostatnio.
Dosadnie.
Naprawdę byłam zdziwiona, że napisaliście tak piękne słowa skierowane do
mnie...
I będę je sobie czytać za każdym razem, gdy będę mieć twórczy przestój/
kryzys.
A takowe mam często...
Bo, o czym ja właściwie mam pisać?
Czasem, gdy po raz setny narzekam na zimę, mówię jak to mi źle w życiu, to
czuję, że tylko Was do siebie zniechęcam i zapewne aż was korci, żeby mi
warknąć "JUŻ TO MÓWIŁAŚ! NAPISZ COŚ INNEGO A NIE WIECZNIE NARZEKAJ!!"
A wy? Wciąż jesteście, wspieracie, rozumiecie.
I z tego miejsca chce podziękować Martusi i jej dzieciom. Bo właściwie,
gdyby nie to, że szukałam z nimi kontaktu, to nie zdecydowałabym się zacząć
pisać bloga... :* Dziękuje!
No i nie poznałabym WAS! Moje drogie, w końcu to Tosinkowo, czy też blog
Beatki (:*) skierowały mnie do Was, lub odwrotnie.
A do tego linki do mojego bloga wklejam na swój prywatny Facebook i tym
sposobem moja rodzina wie, co tam na bieżąco klecę.
Ach, jak to cudownie, że was mam!:** Wszystkich, bez żadnego wyjątku!
A u mnie Ok. Zima nadal się trzyma, ale dziś wyszło słońce i coś powoli się
topi. Nie czekam już na wiosnę, przyjdzie, kiedy chce, bo inaczej bym
"zbzibziała" zapewne...
Wczorajszego dnia byłam w bibliotece. Jak zwykle pojechałam z ośmioma
książkami i wróciłam z ośmioma. I tak na tapecie mam aktualnie:
- - "Wygrać życie" Kamila Durczoka
- -"Czarna Polewka" Musierowicz
- -"Nieznane przygody Mikołajka" (Tak, nadal to czytam i uwielbiam. Zaśmiewam się do łez i mam zamiar zarazić nim Adka :D)
- - Kolejną książkę z mojej ukochanej serii "Historie pisane przez życie", którą bardzo wam polecam. Są wstrząsające. Opowiadają o dzieciach z rodzin patologicznych, krzywdzonych i niejednokrotnie uświadamia mnie jak dużo mam...
- -Oraz dwie książki z serii Ewy Nowak. (No to też dla młodszych, ale!)
- - "Dom na Klifie" Moniki Szwai
- - "Po cienkim lodzie" (To też literatura młodzieżowa)
Wszystkie książki są bardzo grube i super, bo mam na ich przeczytanie
miesiąc, czyli w sam raz powinnam się wyrobić. A potem, jeśli się uda z
dojazdami, to... Zmieniam bibliotekę. Nie, w tej poprzedniej nie jest mi, źle,
ale w mojej gminie w gimnazjum mojej siostry powstała teraz równie dobra
biblioteka.
Dodatkowo można tam zagrać na PS3, albo napić się kawy z ekspresu. No i podczas
przerw będę się spotykała z Olą i jej przyjaciółmi. Wbrew pozorom mam
dwadzieścia lat, ale bliżej mi do gimnazjalistów, bo wciąż jeszcze nie wyrosłam
;)))
W bibliotece, do której należę obecnie jest sympatycznie, ale czasami nie ma, z
kim pogadać. W końcu nie mogę ciągle przeszkadzać pani bibliotekarce :D
No to trzymać kciuki za pomyślność! :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)

