No ogólnie to kocham każde święta, każdy powód do spotkań w gronie najbliższych ale...
Wystarczy długi weekend na to bym się wybiła z rytmu dnia.
A potem okropnie trudno mi się zmotywowac do roboty. Jak teraz. Dziś miałam tyle do zrobienia a w rezultacie nie zrobiłam nic. No po prostu NIC.
Najpierw od dziewiątej do dwunastej starałam się (z różnym skutkiem) odciążyć mamę od opieki nad małym i tak oglądaliśmy baje, jedliśmy i bawilismy sie w... lwy. Sposób w jaki malyw naśladuje te zwierzęta jest cudowny :-D
Jutro mam ich obydwu bo w szkole Adrianka pisany jest test kompetencyjny klas szostych. I będzie podwójnie głośno. Ale i tak to lubie :-D doszła też paczka od Tosiow- śliczna figurka misia i cudny wierszyk :-*
I wierzcie... to wszystko co nadaje się to do opublikowania :-P
Też tak mam, obiecałam wiersze i co? A no nic, bo w głowie pusto... :/ Nie lubię tego stanu, oj nie lubię...
OdpowiedzUsuńTrzymaj się, Noelko, dobrej nocki i kolorowych snów :) :***
Misiek cudny:)) Też mam jutro siostrę w domu z tego samego powodu:p. Oj tak najgorzej wpaść znowu w rytm po dłuższym wolnym. Buziam:**
OdpowiedzUsuńWłaśnie... a mnie w szczególności trudno złapać ten rytm :|
UsuńZabawa w lwy chyba jest domeną maluchów ;) Moja 4letnia siostrzenica do niedawna tylko w simbę się chciała bawić ;)
OdpowiedzUsuńCoś w tym jest!
UsuńSystematyka i konsekwencja -jestem z Ciebie dumna :-)
OdpowiedzUsuńCzekaj! Nie chwal dnia przed zachodem!!
Usuń