Mam w głowie prawdziwy kociokwik!
W dni takie jak dziś niejednokrotnie wchodzę do bloggera by coś napisać.
Piszę, zmazuje. Piszę i zmazuje.
Listopad sobie poszedł, a stan związany z jego obecnością... Tak średnio.
Przeszłość wzbudza tęsknotę, przyszłość czasem niepokoi. A ludzie, cóż... Czasami zawodzą.
Na szczęście nie wszyscy. Na szczęście najczęściej jest dobrze. I na szczęście kociokwik w końcu minie. Jak zawsze.
Piszę to tylko dlatego, że martwi mnie, to że zagubiłam lekkość pisania o tych gorszych chwilach. Dawniej bez problemu mogłam. Teraz cały czas się stresuje, że kogoś zaniepokoje, że nastrój się udzieli. (Na Boga, zabraniam! ;) )
A przecież sama zawsze mówię, że czasem trzeba się posmucić.
Musi być ciężko, by potem było lekko.
I musi być kiepsko, by było lepiej.
I będzie, co nie?
Oczywiscie, ze bedzie!!!
OdpowiedzUsuńKochana, jesli nie potrafisz pisac o gorszych chwilach na blogu, to ok. W koncu my tu w wiekszosci jestesmy daleko o obcy. Najwazniejsze to miec obok siebie zywych czlowiekow do wyzalenia i wyplakania w ramie. :D
Dziękuję Agatko! <3
UsuńDzielenie się wszystkim, co w nas siedzi jest dobre. Bo jak dzielisz uśmiech i radość - to one rosną i wracają do Ciebie zwielokrotnione. A jak piszesz o smutku - dzieląc go sprawiasz, że robi się go w Tobie coraz mniej. I kiedy czytasz już tą napisaną notkę, okazuje się, że tak właściwie, to już dasz sobie z tym radę, przynajmniej ja tak mam. Każdemu to blogowe miejsce powinno przede wszystkim służyć - bo mamy go dla siebie. Wykorzystuj, ojojamy jak trzeba. Czasem tylko tyle - zmienia się w AŻ i to wystarczy, by dać siłę do podniesienia korony ;) :* Uff, długo sie zabierałam do tego komcia bo mi się ostatnio słówka nie kleją. Ściskam Noelu.
OdpowiedzUsuńŚciskam babo! Dobrze że jesteś!
Usuń!