Najpierw utknęłam. Między półkami sklepowymi, zbyt ciasnymi, by przejechał przez nie wózek. (A przypominam nieśmiało - Jest XXI wiek i niepełnosprawni oraz matki niemowląt robią zakupy, heloooł!).
A potem z opresji uratowała mnie dziewczynka. Na oko 9 letnia. Spytała czy może pomóc, a potem ochoczo wypchnęła mój wózek z alejki. I dawno świat tak nie zirytował i nie wzruszył równocześniejak wtedy...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz