poniedziałek, 10 sierpnia 2020

Porządków czas start...

Kiedy będziecie cierpieć na wenę twórczą polecam wam danie sobie szlabanu na pisanie. Kilka dni i chęć sama przychodzi,  a może to moja przekora i chęć buntu do wszelkich szlabanów? Może być i tak😄

Kiedy tu po raz ostatni byłam wszyscy byliśmy w innym świecie. Dziś już widzę tamtą kwarantannę, jako coś odległego. Był to dla mnie czas szczególny. Dobry i zły. Zły - bo wiadomo, tyle ludzi odeszło, tyle wycierpiało... I ten strach, który się ukazał,  lęk przed każdym następnym dniem... Kogo trafi? Co będzie dalej? I czy w ogóle jeszcze będzie normalnie? I ta tęsknota. Po drodze była wielkanocna sałatka, majówkowy grill. Okazało się jednak, że nie ważne jak dobrze przyrządzone... w odpowiednim towarzystwie nic nie smakowało tak samo.
Dobry, bo zwolniłam. W pracy miałam okrojone godziny, wychodziłam wcześniej, dzięki czemu zyskałam więcej czasu dla siebie. Zaczęłam się bardziej starać cieszyć życiem. Żyć z dnia na dzień,  nie wybiegać w niepewną przyszłość. Z zachwytem obserwowałam jak społeczeństwo pomaga sobie przetrwać wzajemnie ten cały młyn. 
Obecnie wszystko wraca do normy. Pozornie. Bo zachorowań coraz więcej,  tylko my jakby... zapomnieliśmy? I znów mamy mniej czasu, znów kłócimy się zamiast jednoczyć, wymyślamy teorie, nie dbamy o siebie i o innych. (Warto wiedzieć: maseczka noszona pod nosem nadal nie chroni ;) )  Zastanawiam się czasem jak to jest w tym kraju, że jednoczymy się tylko w obliczu tragedii? I jak mocno musiało by walnąć,  by to zjednoczenie trwało dłużej...?

Przede mną (mam nadzieję) wiele rzeczy. Mam nadzieję, że pandemia nie pokrzyżuje tych planów. Mam nadzieję,  że jesień wbrew złowrogim prognozom jakoś nam pójdzie i wyjdziemy z tego szczęśliwie. Czego mi i tobie życzę. 

Tymczasem blog odkurzony, przenosiny postów z grupy jeszcze przede mną,  mam nadzieję że to ogarnę i nie spasuje po kilku chwilach  :p 
Trzymcie sie

2 komentarze:

  1. Witamy z powrotem.
    O jesieni narazie az boje sie myslec. Z tego, co czytam w necie, to w Polsce jakos wszystko wraca do normalnosci. Tutaj ze wszystkim swiruja i gdyby mogli, ponownie zamkneliby nas z powrotem w domach. A w moim Stanie np. w tej chwili zachorowalnosc na covid jest znikoma... Ale, ze te 1% testow wychodzi pozytywne, to olaboga, szkoly otwieramy pol-internetowo, wszedzie zakazy, nakazy, glupie przepisy i maski... :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas, w Małopolsce jest bardzo duża zachorowalność... Ludzie zdają się już o tym w ogóle nie myśleć...
      Witaj, tęskniochałam :D

      Usuń