Psze państwa, kolejny długi przestój zaliczony.
Nie będę obiecywać,że kolejnych nie będzie.
W międzyczasie działo się dużo i dużo też przede mną (Rzycie, rzycie jest nobelon...).
Nie będę się tu dużo tłumaczyć. Powiem tylko że lajf bywa brutal. Potrafi dać w kość.
Minione kilkanaście miesięcy bywały piękne, spontaniczne i ciekawe, ale też dawały nieźle po ryju, kładąc kłody pod nogi, zmieniając plany, odbierając wiarę w niektórych.
Ale wiecie? To tak musi czasem być. Bo w takich ciężkich chwilach zwątpień, zawirowań i natłoku obowiązków łatwiej dostrzec to co człowieka cieszy. I dostrzec boski dar jakim są otaczający mnie ludzie. Ludzie gotowi rzucić wszystko, by wypić ze mną herbatę, pogadać o głupotach.
Ludzie, którzy zasypują pracą w chwili, gdy czujesz się totalnie bezużyteczna. Ludzie, którzy pojawiają się zazwyczaj zupełnie przypadkowo. I, którzy słowami : "Dobrze że jesteś", "Bardzo nam pomagasz", "Dla Nas i tak jesteś najlepsza" nadają sens temu mojemu pokręconemu życiu.
W ciągu tych cichych tutaj chwil działo się wiele.
Po 14 latach zobaczyłam wymarzony Bałtyk, poznałam zakopiańskie Krupówki, zaliczyłam dwa (!) najpyszniejsze na świecie torty urodzinowe.
Czwórca moja najukochańsza broi sobie w najlepsze. Na koncie mam szóstoklasistów i pierwszoklasistów z pięknymi ocenami, złotowłosą przedszkolną królewnę i coraz większego urwisa, który swoim błękitnym spojrzeniem odbiera mi dech w piersiach.
Dosłownie ;)
I widzicie jak to jest?
Nie mogę się poddać.
Patrząc na ogrom szczęścia jaki dają mi otaczający mnie ludzie ile bym nie straciła... i tak jestem na plusie. ;)
A tymczasem, ahoj!
Zapraszam na morskie migawki!
Krynicę Morską polecam każdemu. Jestem w niej zakochana. A tęsknie codziennie po trochę. I choć do odwiedzenia miejscowości nadmorskich jest multum, to obiecałam sobie tam wrócić. To co mnie ujęło to piękne molo zalewu, oraz piękne (Przystosowane!) plaże i tętniące życiem miasteczko. Ach, rozmarzyłam się troszkę...
PS Jest tu ktoś jeszcze? Zagląda? Tęsknił? Odezwiecie się do mnie czasem? ;)





















No psze Pani doczekałam się :D i tak, tęskniłam! I czekam na więcej! :* Dziękuję pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńMotywacjo ty ma! ;*
UsuńNoelku tęsknię zawsze:d I musze częściej ci marudzić chyba ha ha:)
OdpowiedzUsuńChyba musisz :))
UsuńJestem, jestem i jak dobrze, że Ty WCIĄŻ jesteś :*
OdpowiedzUsuńU mnie też przestoje, takie życie. Najczęściej nie mam czasu na pisanie, a czasem jest tak do dupy, że i pisać się nie chce, bo owszem może i to ma charakter oczyszczający, ale w tym danym momencie jak sobie pomyślę, że miałabym to wszystko napisać, to sama nie wiem, czy chciałabym później ten tekst przeczytać :)
Krynica piękna w Twoim obiektywie. Tam jeszcze nie byłam.
A jak lody tajskie? Smakowały? Nie jadłam jeszcze.
Świadomość że jesteś sprawia że chce mi się tu powracać :*
UsuńLody tajskie cudne! Przede wszystkim robione na świeżo, dodatki jakie sobie wybierzesz. Całość smakuje obłędnie!
Noelciu, pewnie, ze jestem! Ja ogolnie u wszystkich jestem regularnie, tylko nie starcza mi czasu na zostawienie sladu. :(
OdpowiedzUsuńJakie piekne, wakacyjne zdjecia! A nas akurat "dogonila" jesien i wczoraj mzylo, wialo, a rano byly 2 stopnie! :O
W Krynicy nigdy nie bylam, ja "wakacjowalam" zawsze pomiedzy Leba a Wladyslawowem. ;)
Ja z miast nadmorskich odwiedziłam tylko Krynicę i Kołobrzeg. Więc generalnie słaaabo. Ale się poprawię! :P
UsuńDobrze, że jesteś <3