ECHU, ECHU, ale tu kurzu! Czas odkurzyć!
Nie zapomniałam o Was! Powiem nawet więcej, tęskniłam za Wami!
Moje milczenie nie było także spowodowane lenistwem.
Z premedytacją do Was nie pisałam!
A dlaczego? A bo jakoś ten lipiec dał w kość.
I humor nie dobry i spraw się napiętrzyło...
I ilekroć chciałam tu napisać, otwierałam edytor, notka powstawała, ale naszpikowana była złymi emocjami i narzekaniami.
A potem to stwierdziłam, że taki GÓPI miesiąc nie jest godzien literek w moim blogu.
No to zamilknęłam.
Ale obecnie jest sierpień, a mnie ciężko jest się rozpisać.
No ale mam nadzieję, że po dzisiejszym wpisie będzie lepiej, co?
A co u mnie? Ano leci.
W lipcu zaczęłam chodzić na korepetycję, matematyczny maj coraz bliżej... Nie ma żartów.
Chłopcy wrócili z wakacyjnych wojaży, opaleni, zadowoleni, roześmiani.
Obecnie obydwaj są w domu, głośno mam na potęge, ale taki hałas to ja lubię!
Zaliczyłam także dwie wakacyjne wizyty w bibliotece.
W następnym wpisie obiecuje zebrać trochę lipcowo, sierpniowych zdjęć.
Niestety widżet instagrama (ten po prawo) zastrajkował, dlatego muszę go stąd wywalić, w zamian dodając je tutaj.
Nie każdy z Was ma instagrama, więc to ułatwi sprawę, tym co chcą zobaczyć migawki Noelkowego lajfa ;)
Tymczasem witaj sierpniu i bądź łaskawy. Bo wyląduje w pokoju z gumowymi ścianami. :P
Ano tłumacz, tłumacz :)
OdpowiedzUsuńMam dla Ciebie artykuł, na zdjęciu jesteś jak kartki uczysz robić. Zeskanuję i wyślę przez maila, tylko mi przypomnij :)
O santa Madre, już sobie wyobrażam jak wyszłam... Hie hie! Przypomnę się! Pamiątkę będę mieć! :*
UsuńNo to dzięki Bogu mamy już sierpień . Kiepski miesiąc to juz tylko historia . I oby teraz było juz tylko lepiej :-)
OdpowiedzUsuńI byle do przodu :))) czy jakoś tak :P
UsuńNo dobra,tłumaczenie przyjęte, choć trochę mętne i pokrętne ;)
OdpowiedzUsuńCzasami tak to właśnie bywa. Wiele moich postów też nigdy nie ujrzało światła dziennego właśnie ze względu, że były albo tak smutne, albo tak pełne złości... Po chwili docierało do mnie, że nie chcę na swoim trzecim dziecku takich emocji...
Trzymaj się Kochana, no i sierpniu- nie daj ciała, bądź łaskawy dla Noelka :*
Matmy nie zazdroszczę, oj nie :)
Wiesz, sporo rzeczy, które w lipcu się wydarzyły, były bardzo osobiste, dotyczące spraw rodzinnych. Mój blog nie jest miejscem na pewne rzeczy, więc trzeba mi było zamilczeć... Zresztą... chcę tu mieć jak najwięcej dobrych wspomnień, mój blog lubię sobie poczytać dla ratowania humoru ;)
UsuńMatmy nie zazdrość, masz rację ;)))
Mam nadzieje, ze w sierpniu bedziesz tu czesciej kurze scierac, bo mi sie alergia na roztocza odezwie! :D
OdpowiedzUsuńA ja wlasnie lipiec mialam taaaki fajny, ze plakac mi sie chcialo jak sie konczyl! A sierpien kojarzy mi sie wylacznie z koncem wakacji. Co prawda niby Potworkowych, nie wlasnych, ale znow zacznie mi sie odwozenie jednego tu, drugiego tam, pamietanie o milionie szkolnych spraw... :/ Ble... Jeszcze tylko 2.5 tygodnia spokoju... :(
Niech Ci to 2,5 tygodnia mija jak najdłużej i wyłącznie w spokoju :* cudownie, że miałaś dobry miesiąc <3
UsuńW trosce o twoją alergię będę tu częściej :P