Minione dni jak widać z resztą po moich ostatnich notkach były... paskudne.
Zaliczyłam takiego doła paskudnego, że myślałam, że się nie wygrzebię i w końcu skończę u psychologa.
Na szczęście już poszło (Tfu, by nie zapeszyć) i moja psychika powolutku zaczyna wracać do normy.
Ukoronowaniem wczorajszego dnia była wspaniała paczka od Tosinków po której jeszcze długo minę miałam taką: :O
Czekałam na nią jak dziecko sie ciesząc.
I to już nawet nie chodziło o to, że kocham dostawać paczki, ale jak już dotarła i zdałam sobie sprawę, że przecież była trzymana w dłoniach osoby, którą tak bardzo uwielbiam i szanuje to aż ją przytuliłam z radości.
A potem oniemiałam.
Bo jak to możliwe?
Skąd Marta wiedziała, że skończyły mi się perfumy, moje włosy potrzebują ratunku, a wszystkie kolczyki się znudzily i jeszcze dodatkowo mam ostatnimi dniami ochotę na czekoladę? (No dobra, z tym ostatnim wygadałam się w mailu nieopatrznie)
Martuśku! To kto tu jest czarownicą w końcu? :P
Igorek i Adrian dokazują jak zawsze. Igor zaliczył dziś tzw małpią godzinę. Przez długi czas biegał jak oszalały po pokoju w kółko. A ile radości przy tym!!
Zapytany zaś o to "Gdzie jest łóżko?" wskazał... ucho. :D
No przecież że tak!
:D
A jutro zaczynam mordęgę w postaci... matematyki.
Trzymajcie kciuki za moją kochaną Brygidę żeby nie sfiksowała przy mnie a mnie żeby nie zabrakło mi cierpliwości i pokazałam tym głupim wzorkom, pierdułkom i innym numerkom kto tutaj rządzi!!!
Ciebie prosimy...
Ejejejejeje wypraszam sobie reklamowanie mnie na blogu:):) żarcik:) damy jakoś rade :* B.
OdpowiedzUsuńCześć Noelko! Korki z matematyki zaczynasz, powiadasz... Nie taki diabeł straszny, jak go malują :P Także na pewno sobie poradzisz, ale kciuki i tak będę trzymać. Tak na wszelki wypadek! :*
OdpowiedzUsuńP.S. Co Ty robisz, że takie paczki dostajesz?;>
Też chcę!
Martynson ^^
Po prostu jest...i do tego tak wspaniale jest:)
UsuńNiunia, gdybym wiedziała, że przytulisz kopertę, to bym ją futerkiem obszyła;)))
OdpowiedzUsuńbuziam mocno i cieszę się, że złe dni poszly precz:***
ha dość że ją wytuliła (kopertę) to jeszcze z wielkim hukiem pisała do sis by ta szybko przyszła i zobaczyła co Martunia jej przysłała - tak się cieszyła że tego banana na jej twarzyczce do teraz widzę :*
Usuńjudytka
wariatki kochane:D
Usuń:):) no nareszcie pychulec wyszczerzony :)) taką Cię lubię najbardziej. Aczkolwiek lubię Cię zawsze :)) powodzenia na matmie!!!!
OdpowiedzUsuńładnie, bardzo ładnie tu u Ciebie :)
Usuń